czwartek, 27 marca 2014

                                           Rozdział 5


-Nazywa się Jackob Flick. A co?- ale nie dostałam już odpowiedzi. Obserwowałam jego każdy ruch. Powoli wyją z kieszenie spodni wielki telefon firmy HTC. Wybrał jakiś numer i po chwili przyłożył telefon do ucha i odezwał się poważnym tonem.
-Jery?! Sprawdź pana Jackoba Flicka. Na zaraz!!-i szybko się rozłączył. Co on robi i z kim on właśnie rozmawiał?
-Co ty wyprawiasz?- zapytałam lekko otumaniona. Ale po raz kolejny nie dostałam odpowiedzi.- Halo! Czy mógł byś odpowiedzieć?- zaczyna mnie już wkurzać. Odłożył telefon obok i popatrzył się za mnie na Jessy.
-Jak smakował tamten drink, po którego poszłaś gdy spotkałaś tego Jackoba?- no świetnie teraz zachciało mu się gadać o smakach drinków. Fajnie. Jessy przez chwile się zastanawiała.
-Smakował trochę inaczej niż inne. Był tak jakby mocniejszy i trudno go opisać może był trochę bardziej kwaśny albo trochę bardziej gorzki no nie wiem ale, o wiem że pachniał inaczej. Tak jakby miał coś w sobie.
-Ile wzięłaś wtedy drinków?- zapytał. Widziałam jak jego tęczówki nabierają ciemniejszych kolorów.
-Wtedy wzięłam dwa, jeden dla mnie a drugi był dla Angel.
-Wypiłaś nie tego drinka. Wypiłaś drinka przeznaczonego dla Angel.-powiedział pocierając palcem wskazującym dolną wargę swoich ust. Zmarszczyłam brwi. O co tu chodzi?
-Co to ma znaczyć?- zapytała wystraszona moja przyjaciółka.
-To ma znaczyć, że wypiłaś drinka przeznaczonego dla Angel. Była w nim trucizna. A w skrócie on nasypał do jednego drinka truciznę, którą miała wypić Angel ale wypiłaś go ty. I to w jego planach Angel miała właśnie leżeć w szpitalu albo jak by mu dobrze poszło miała umrzeć.-teraz to wszystko do mnie zaczynało docierać. Pewnie kiedy bym zemdlała lub poszła do łazienki on by już tam na mnie czekał i bug jeden wie co on by mi mógł zrobić. W myślach dziękowałam bogu za to, że to nie ja wypiłam tego drinka i że pojawił się on. Zayn. Jeżeli by go nie było była bym bezbronna. Nawet wtedy kiedy siedziałam sama na kanapie na imprezie. Jackob mógłby w każdej chwili do mnie podejść. Lub w szpitalu. Jak bym tu nocowała sama z Jessy on by mógł o każdej porze przyjść niby w odwiedziny. Wtedy skazana była bym tylko i wyłącznie na samą siebie bo Jessy była by za słaba nawet żeby zadzwonić po pomoc. A najważniejsze że same pewnie nie wpadły byśmy na ten pomysł że Jackob chciał mnie otruć ale że mu nie wyszło to wszystko spadło na Jes. W głębi duszy strasznie cieszyłam się że w moim życiu pojawił się ten piękny chłopak z czarnymi włosami, pięknymi ciemno brązowymi oczami i o wspaniałej budowie. -ale widać że zależy mu tylko na Angel bo tak to już by ci coś zrobił. Więc musisz uważać ale nie tak bardzo jak Ani.- aw. Czy on właśnie zmienił moje imię i powiedział na mnie ,, Ani ”? Skąd on wie, że tak mnie czasem przezywają. To znaczy zwykle mówi na mnie tak tylko moja mama,siostra no i Jessy, którą ja przezywam Jes.
-Okej, postaram się uważać na siebie ale Zayn obiecaj mi, że ty będziesz uważał na Ani. Tak aby włos jej nie spadł z głowy. Okej?- popatrzyłam się na niego. Ale on nic nie odpowiedział tylko lekko kiwną głowa i uśmiechną się w tym swoim pełnym uśmiechu pokazując te białe zęby.
-Ej może i jestem od ciebie młodsza o pół roku ale to nie znaczy, że sobie nie poradzę sama.- zwróciłam się do Jes.
-Ale to nie na mnie on poluje i to nie mnie chce wykorzystać albo co gorsza zabić i w porównaniu do ciebie ja już od dłuższego czasu nie jestem dziewi...- urwałam jej w pół słowa. Nie wieże że chciała powiedzieć to na głos i to jeszcze przy nim!!
-Zamknij się!!- rumieniec wleciał mi na policzki kiedy to krzyknęłam.
-No dobra już, już. Spokojnie. Jestem strasznie zmęczona mam nadzieję że się nie obrazicie jeżeli zasnę.-mówiła ziewając. Już chciałam otworzyć buzie i powiedzieć żeby się nami nie przejmowała ale on był szybszy. Tak jak zwykle zresztą.
-To my pojedziemy do mnie jak by coś się działo to dzwoń do Ani. Odwiedzimy cię jakoś popołudniu.-złapał mnie w talii, podniósł i postawił dopiero na posadce. Zaczął zakładać buty a ja zaczęłam go naśladować.
-Czemu jedziemy do ciebie? Nie możemy po prostu tu zostać?- zapytałam pół głosem trochę bojąc się odpowiedzi.
-Bo chce ci pokazać mój dom. A poza tym jest wiele innych przyczyn. Ale nie martw się spodoba ci się.- dobra powoli zaczynam się bać. Co miał na myśli mówiąc że jest wiele innych przyczyn i że mi się spodoba? Ale wolałam już chyba nic nie mówić zamiast zacząć się z nim kłócić bo i tak i tak on wygra. Gdy wychodziliśmy z pokoju Jes ona już spała. Zjechaliśmy windą na parking podziemny. Złapał mnie za rękę. Nie spodziewałam się takiego gestu no ale trzymał mnie tak mocno, ze nawet gdy bym chciała nie miała bym tyle siły aby się uwolnić z jego uścisku. Szliśmy ciemnymi podziemnymi parkingami. Ja na jego miejscu bym się już dawno zgubiła. Parkingi były prawie puste. Tylko co jakiś czas mijaliśmy jakieś auto. Wreszcie się zatrzymaliśmy. Widziałam rysy jakiegoś samochodu ale było tak ciemno że nie mogłam dostrzec nawet wielkości jakiej on był. Zayn wyją z tylnej kieszeni swoich czarnych spodni kluczyk i przycisną guzik. Nagle samochód rozbłysł jasnym światłem. Wszystko stało się jasne. Nie wierzyłam własnym oczom. Ujrzałam przed nami stojącego czarno - kabaletowego  Bugatti Veyron'a. Nigdy nawet nie marzyłam o tym aby się takim przejechać.
-To twój samochód?-stałam jak oniemiała. On miną mnie i podszedł do drzwi pasażera.
-Tak.- otworzył je i ruchem ręki zaprosił mnie do środka- Zapraszam Madam.-powoli ruszyłam w jego stronę i z gracją tak jak wielki, gruby słoń wgramoliłam się do środka. Zamkną za mną drzwi i szybkim tempem obszedł cały samochód i zajął miejsce obok mnie. Włożył kluczyki do stacyjki i ruszył.
-Zapnij pasy- powiedział stanowczo. Od razu się go posłuchałam i zrobiłam to co mi kazał. Wyjechaliśmy spod ziemi i wyjechaliśmy na drogę która powoli zaczynała tętnić życiem. No ale czego się spodziewać jeżeli dochodziła już szósta nad ranem. W radiu leciała właśnie moja jedna z ulubionych piosenek. Ed-Sheeran „I see Fire”. Uśmiechnęłam się gdy ją usłyszałam.
-Czemu się uśmiechasz.- wybiły mnie z transu jego słowa.
-To jedna z moich ulubionych piosenek.- w tym momencie została podgłoszona.
-Też ją bardzo lubię.-kątem oka zobaczyłam, że się uśmiecha. Jechaliśmy wsłuchani w piękną melodie. Na drodze nie było jeszcze korków. Na szczęście. Nagle usłyszałam tak jakby wibracje jakiegoś telefonu lub może czegoś innego bo sama nie wiedziałam czego mogę się jeszcze po nim spodziewać. Sprawdziłam czy to przypadkiem nie mój ale zanim to zrobiłam zdążyłam usłyszeć taki poważny, wręcz przerażający głos Zayna.
-Tak?-popatrzyłam na niego. Trzymał mocno przyciśnięty telefon do ucha.-podaj dane osobowe. Aha. Wydrukuj i zostaw je u mnie w biurze na biurku.-schował telefon z powrotem do swojej kieszeni - niedługo będziemy na miejscu.-wjechaliśmy w jakieś kręte uliczki i po kilku minutach moje oczy ujrzały pałac. Po prostu pałac, zamek no nie wiem jak to inaczej opisać. Był zbudowany z białego marmuru. Boże kim on jest do licha czy normalny człowiek ma swój pałac,program telewizyjny, najdroższy samochód, własne biura i firmy? Coś tu chyba jest nie tak, no nie? Podjechaliśmy bliżej bramy wjazdowej. Zayn otworzył okno i podjechał do takiego małego urządzonka, wprowadził jakiś kod i brama nagle się otworzyła. No nie wieże. Serio mają bramę na kod?!? Przejechaliśmy przez bramę a ona się zamknęła za nami. Znaleźliśmy się na dosyć dużym podjeździe żwirowym. Zobaczyłam duże drzwi od garażu a przy nich następne urządzenie do wpisywania kodu. Zayn zatrzymał samochód i wyskoczył z niego. Po czym podszedł do moich drzwi. Otworzył je i podał mi rękę, złapałam ją i ponownie z gracją słonia wygramoliłam się z samochodu. Zamkną drzwi ale nie puścił mojej ręki. Poszliśmy to znaczy on wiedział gdzie iść w porównaniu do mnie. Szliśmy chodnikiem, który jak mi się wydaję prowadził przez ogród bo po obu stronach rosło pełno różnych kwiatów. Widać że ktoś bardzo o nie dba. Wreszcie doszliśmy chyba do wejścia głównego do tego niby domu ale jak dla mnie pałacu. No ale jak bym się nie spodziewała koło drzwi stało to samo co przy bramie i garażu. Chłopak podszedł i wprowadził jakiś kod. Usłyszałam kliknięcie zamka. Wolałam nic nie dotykać żebym niczego nie zepsuła. Bo znając życie i mnie to pewnie bym nawet te otwarte drzwi zepsuła. Drzwi zostały lekko popchnięte przez niego i gestem ręki pokazał abym weszła pierwsza. No i czekały nas kolejne drzwi ale te był jednak na klucz i były otwarte więc musiało to oznaczać że ktoś jest w domu. Weszliśmy do środka. Nareszcie. Byłam zaskoczona cały przed pokój był dosłownie biały niektóre tylko rzeczy przechodziły w jasne odcienie szarego. Zdjęłam buty tak jak i on. Gdy się odwróciłam stali za mną jacyś ludzie. Jedna kobieta i dwójka mężczyzn.
-Ani a to moi ludzie. To jest pani Kristin. To jest pani domu czyli sprząta gotuje i tak dalej.- pokazał na w średnim wieku brunetkę, która wyglądała na bardzo miłą.
-Dzień dobry bardzo mi miło panią poznać pani Grey.-skąd ona zna moje nazwisko?
-Dzień dobry-powiedziałam lekko przygnębiona
-A to jest Jery. Mój ochroniarz- pokazał na wysokiego bruneta, dobrze zbudowanego o dobrej postawie.- a to jest Mers. Mój ogrodnik.- pokazał na trochę niższego blondyna ale widać, że także był dobrze umięśniony.
-Bardzo mi miło panią poznać- powiedział pierwszy Jery.
-Mi pana także- odrzekłam
-Moje uszanowanie-powiedział Mers całując mnie w zewnętrzną stronę ręki. Uśmiechnęłam się tylko w odpowiedzi. Zayn oplótł mnie ręką w talii.
-Możecie już wszyscy wracać do pracy. Jery odstaw samochód na miejsce- Jery znikną w mgnieniu oka. A po nim zniknęła cała reszta.
-Jesteś głodna?-Zapytał Zayn ochrypniętym głosem. Szczerze mówiąc nie jadłam nic od wyjścia z domu czyli gdzieś tak przed 19.od tamtej pory wypiłam tylko kilka drinków. I tak naprawdę te drinki cały czas jeszcze mnie lekko otumaniają i dla tego mam teraz czasem trochę więcej odwagi. To po prostu wpływ alkoholu w moich żyłach. Była dopiero szósta nad ranem więc nie byłam jeszcze głodna. A poza tym nie chciałam przeszkadzać Kristin, która pewnie miała jakieś jeszcze inne obowiązki i zadania do wykonania. Pokręciłam w odpowiedzi przecząco głową. Staliśmy tak pośrodku wielkiego przed pokoju na mięciutkim białym dywaniku, w którym się zapadałam. Czułam się jak bym stała na boso na plaży. Na mięciusieńkim, gorącym piasku.
-Okay,więc chodź za mną.-grzecznie ruszyłam za nim. Byłam ciekawa gdzie idziemy. Ale bałam się go o to zapytać bo pewnie by się wkurzył. Jak na zawołanie usłyszałam go ponownie.- oprowadzę cię po moim domu.-Szliśmy jasnym korytarzem aż wreszcie dotarliśmy do wielkiego pomieszczenia w podobnych barwach jak przed pokój. Boże tu jest wszystko takie jasne, czyste. Na środku stały kanapy i fotele z białej skóry a naprzeciwko ich wisiała na ścianie ogromna plazma. Ekran tego telewizora był prze ogromny. Pierwszy raz w życiu widziałam taką na oczy. Pomiędzy telewizorem a kanapami stał szklany stolik z białymi nogami. Na ścianach wisiały różne obrazy w szarych odcieniach. Weszliśmy następnie jak mi się zdaje do kuchni. Kuchnia była przestronna. Była głównie biało czerwona. Na środku stał wysoki blat wykonany z białego kamienia. A przy nim stały trzy wysokie krzesła. Kuchnia była tak naprawdę cała biała a dodatki były czerwone. Stała ogromna dwudrzwiowa lodówka. Był ogromny piekarnik. Do niego były przyłączone blaty i szafki na których były grzejniki i różne dodatki jak na przykład czerwony ekspres do kawy lub czerwone szklane pojemniki na przyprawy. I wiele innych potrzebnych rzeczy. Dalej znów wróciliśmy do salonu i skierowaliśmy się do trzech małych schodków których wcześniej nawet nie zauważyłam. Powoli wdrapaliśmy się na te stopnie i skierowaliśmy się do chyba łazienki. Łazienka była wielka. W kolorach biało-niebieskich, w środku był ogromny prysznic o takich rozmiarach o jakich nawet nikt nie marzy. Była jeszcze wielka wanna z masażem już wbudowanym. Od razu widać, że Zayn musi mieć wszystko duże a nawet ogromne. Wyszliśmy z łazienki, weszliśmy w jakiś korytarz. Przeszliśmy do jakiegoś pomieszczenia do którego nie wchodziło się przez drzwi to było coś podobnego do drugiego przedpokoju. Stanęliśmy na środku. Widniały cztery pary drzwi. Otworzył pierwsze i gestem ręki zachęcił mnie abym pierwsza weszła do środka. To była siłownia. Ale nie pachniało tak jak normalnie w siłowniach potem i jakimiś odżywkami. Tu pachniało jakoś inaczej. Tak jakoś ładnie. Weszłam do środka. Stała tam bieżnia, rowerki, orbitreki, ciężarki i różne inne rzeczy które są na standardowych siłowniach. Wszystkie ściany były lustrzane. Poczułam się obserwowana. Poczułam jak by było tam wiele ludzi ale byliśmy tylko my. Tylko my dwoje. Wyszliśmy z siłowni i weszliśmy do pokoju obok. Podskoczyłam gdy usłyszałam za sobą jego ochrypnięty głos.
-To moja sypialnia.-pokazał ręką na jedne drzwi w pomieszczeniu- tam jest moja łazienka.- pokazał na drugie drzwi-a tam moja garderoba. Ale tego nawet nie powinnaś widzieć. Chodźmy już do twojego pokoju.-gestem ręki pokazał żebym wyszła. O co mu chodzi z tym że tego nie powinnam widzieć? Co? Ale do jakiego mojego pokoju? O co chodzi. Jestem tu pierwszy raz. Wyszliśmy do tego niby przed pokoju i weszliśmy przez kolejne drzwi. Nawet nie zdążyłam się dobrze przypatrzeć jego pokojowi. Widziałam tylko tyle że był w jasnych kolorach. Ze stanu zamyślenia ponownie wyrwał mnie jego piękny głos.
-To jeden z pokoi gościnnych. Ale ten drugi jest twój. Chodź za mną- znowu ręką nakazał mi iść pierwszej. Zamkną drzwi od tego pokoju z którego właśnie wyszliśmy czyli jakiegoś tam gościnnego. Otworzył drzwi od tego niby mojego pokoju. Weszłam jako pierwsza. Moje oczy ujrzały dosyć duży pokój w jasnej palecie barw. Ściany były białe. Był podobny a wręcz taki sam mięciutki jasny dywanik. Na środku jednej ze ścin stało duże łóżko. Wyglądało na dwu osobowe. No ale u Zayna widać musi być wszystko ogromne. Na ścianie naprzeciwko łóżka wisiała duża plazma ale nie taka duża jak w salonie. Meble również były wykonane z jasnego drewna. Było jedno okno, które wychodziło na ,,mój,, balkon. Na ścianach wisiały różne obrazy w odcieniach szarości. Pokój ogólnie był bardzo przytulny pomimo tych wszystkich wielkich rozmiarów. Ale boże ile tu trzeba było wyrzucić kasy na to wszystko. W głowie się to nie mieści. Weszłam głębiej do wnętrza pokoju. I dopiero wtedy zobaczyłam dwie pary drzwi. Zayn chyba zauważył że jestem ciekawa dokąd prowadzą te grube, drewniane powłoki.
-Jedne prowadzą do twojej osobistej garderoby a drugie do twojej łazienki. Wszystkie łazienki są jak by co bardzo do siebie podobne.-puścił mi oczko. Co? To znaczy, że moja łazienka ma ogromny prysznic i wannę? Nie wierze. Muszę aż to sprawdzić. Otworzyłam drzwi prowadzące do ,, mojej,, łazienki i zastygłam w miejscu. No nie wieże. Ta łazienka jest tak naprawdę jeszcze większa od tamtej, w której byliśmy na początku.
-I jak? Podoba się?- skinęłam lekko głową wciąż jeszcze nie wierząc co się właśnie wydarzyło. Jedna impreza i nagle znajduje się w pałacu u nieznanego mi człowieka, który mówi mi że jestem jego i daje mi jeden pokój. To chyba już za wiele jak na moje nerwy. Powoli podeszłam do łóżka i spokojnie usiadłam na jednym z rogów.
-Coś nie tak?- podszedł do mnie i usiadł obok. Łóżko się zakołysało.
-Nie tylko po prostu to wszystko jest tak nagle. Byłam na zwykłej imprezie tak jak zwykle w weekendy. A tu nagle ty się pojawiasz zabierasz mnie do jakiegoś pałacu.-usłyszałam jego cichy chichot – moja najlepsza przyjaciółka leży w szpitalu i na dodatek Jackob powrócił!!-te dwa ostatnie słowa wręcz wykrzyczałam. Chłopak przyciągną mnie do jego torsu i mocno oplótł moje ciało swoimi długimi silnymi rękami. Wtuliłam się w jego ramie. Wszystkie zaniepokojone myśli i zdenerwowanie odeszło. Poczułam się bezpieczna jak nigdy dotąd. Nigdy jeszcze nie przytulałam się tak z chłopakiem. Nie znałam go ale nie martwiłam się tym. Strach odszedł. Strach przed nieznanym. Nagle moje powieki zrobiły się strasznie ciężkie. Jakby ważyły kilka kilogramów. Powoli zaczęły opadać. Moje ciało stało się zmęczone od środka. Nie miałam siły się ruszyć. Zachciało mi się spać no ale nie dziwie się wcale bo nie spałam przez całą noc. Poczułam zmęczenie i senność. Wtuliłam się jeszcze bardziej w jego gorące ramie. Słyszałam jego bicie serca. Było takie głośne i tak bardzo uspokajające.


***

Jasne promienie słońca nie dawały za wygraną. Tak bardzo chciałam jeszcze spać. Zawinęłam się jeszcze mocniej kołdrą tak że miałam ją aż za nos. W ucieczce przed słońcem przekręciłam się na drugi bok. Ale słońce nie przestawało. Powoli i z wielkim trudem otworzyłam oczy. Otworzyłam je parę milimetrów i ujrzałam drugą parę pięknych tęczówek patrzących się prosto we mnie. Były ode mnie z centymetr może dwa. Szybko zamknęłam swoje oczy i zaczęłam analizować co się właśnie wydarzyło. Kto to? Gdzie ja jestem? I wiele innych takich pytań chodziło mi po głowie. Zaczęłam sobie przypominać. To był Zayn i jestem w jego domu. Tylko dlaczego leży ze mną w łóżku? Nagle usłyszałam jego ochrypnięty głos.
-Dzień dobry Madam.- powoli otworzyłam swe paczadełka. Nie miałam siły się ruszyć.
-Dzień dobry- cicho i bardzo powoli wręcz bez silnie przywitałam się z nim. Nie mogę sobie przypomnieć jak i gdzie zasnęłam bo nie przypominam sobie żebym zasypiała w łóżku. Zmarszczyłam czoło a za tym poszły także i brwi. A no tak musiałam zasnąć na jego kolanach wtedy kiedy weszliśmy do niby mojego pokoju. Ob kręciłam głowę w prawo w przeciwnym kierunku do niego. Na szafce nocnej stał budzik. Chyba najgorsza rzecz jaką mogli kiedykolwiek wymyślić. Spojrzałam na godzinę. Była już 15. czyli spałam aż dziewięć godzin. Wow serio musiałam być strasznie zmęczona,że dalej chce mi się jeszcze spać. No ale kto by się dziwił jestem znana z tego, że jestem ogromnym śpiochem. Zawsze się wszędzie spóźniam. Na szczęście moi bliscy i znajomi już się do tego przyzwyczaili. Więc aż tak się o mnie nigdy nie martwią, bo godzina spóźnienia to u mnie standard. Ob kręciłam głowę z powrotem do niego. Leżał ubrany w czarne rurki ale wydaje mi się że są inne niż wcześniej i w szarą luźną bluzkę na krótki rękaw. Musiał się przebrać. Ciekawe ile on spał. Nie był przykryty kołdrą tylko leżał na niej. Jego włosy jak zwykle był roztrzepane ale coś mi kazało myśleć że to tak specjalnie.
-Jak się spało?- z zamyślenia wyrwał mnie jego seksownie ochrypły głos.
-Dosyć dobrze tylko krótka a tobie?-usłyszałam jego cichy chichot.
-Spałaś dziewięć godzin- wyszczerzył się w ślicznym uśmiechu- ale muszę ci powiedzieć że wyglądasz świetnie jak śpisz.- zarumieniłam się- A co do mnie to ja nie spałem w ogóle.- co on w ogóle nie spał. Ja bym nie dała rady.- zasnęłaś tak szybko. Spałaś jak zabita nie dało się ciebie obudzić to znaczy starałem się ciebie nie obudzić.- znów ten uśmiech a ja zaczynałam powoli czuć takie coś na dole brzucha coś podobnego do stada motyli, które wybudziło się po dziesięciu latach. O których moje ciało i umysł już zapomniały. Ale nie one jednak tam są. Jednak czekały na to. Na to żeby wreszcie się obudzić. Obudzić po 10 latach snu, zapomnienia. One czekały. Czekały na tą odpowiednią chwilę. Czekały na tego kogoś. Na tego kogoś kto by je rozruszał, kto by im kazał się obudzić. Dla kogoś dla którego miały by chęć latać, żyć. One po prostu czekały. Otrzepały się z wieloletniego kurzu, który zgromadził się na nich. One żyją.-Jak się czujesz?
-Dobrze-moje oczy zeszły z jego tęczówek na kołdrę. Lekko zawstydzona szepnęłam pod nosem- Alkohol przestał chyba działać no i wiesz jak by ci to powiedzieć jestem strasznie wstydliwa- słabo się uśmiechnęłam. Nie wiedziałam jak by mu to powiedzieć. Nie gadałam tak naprawdę z chłopakiem od kilku lat. A tu on się taki nagle znalazł. W odpowiedzi usłyszałam jego cichy chichot.
-Nie przejmuj się mną i tak jesteś już moja.- co to miało znaczyć? To miało być jakoś pocieszające czy coś w tym stylu? Spojrzałam w jego oczy.
-Czy ty tu leżałeś przez cały czas?- spróbowałam zmienić temat.
-Nie, byłem jeszcze w pracy i na dwóch spotkaniach biznesowych.-puścił mi oczko. Czyli że był jeszcze w pracy a ja cały czas tu spałam. Dobra to jest dosyć dziwne. - A tak w ogóle to od kilku lat nie byłaś w żadnym związku? Tak?-lekko skinęłam głową. Do czego on zmierza.-Czyli, że twoje stosunki seksualne nie są jakoś bardzo rozwinięte. Tak?- zmarszczyłam brwi. Boże jak można być tak bardzo bezwstydnym? Znowu lekko przytaknęłam głową. Ale chyba to już robiłaś? Prawda?- patrzył się ciągle w moje oczy ale ja przeniosłam wzrok na kołdrę. Przecież to jest chyba oczywiste że nigdy tego nie robiłam. Ale nie mogę mu tego powiedzieć. No przecież jak by to zabrzmiało. No nie umiem z siebie tego wyrzucić.- Prawda?-chłopaka nalegał wyrzynając we mnie wręcz dziurę swoim wzrokiem.- Zaufanie. Mi możesz powiedzieć.- zapanowała cisza. Nie chciałam mu tego mówić.-ufasz mi?-ufałam mu. Ale coś w środku kazało mi zachować to tylko dla siebie. To był wstydliwy temat. Może on gadał już na ten temat z wieloma dziewczynami i może to było dla niego normalne. Ale nie dla mnie. Ja swój najlepszy wiek przesiedziałam w domu. Bałam się. Bałam się wyjść na imprezę. Bałam się nocować u koleżanek. Bałam się wyjść z domu po 20. Londyn nocą widziałam tylko przez okno. Nie inaczej. W klasie trzymałam się z dala od chłopaków. Dużo osób mówiło, że jestem dziwna. Ale mnie to nie obchodziło co myślą inni. Rozumiały mnie tylko trzy osoby. Jessy, moja siostra i Lukas to jedyny chłopak z którym się zadawałam. Który znał mój sekret. Był kiedyś moim sąsiadem ale nigdy nas nic nie łączyło oprócz silnej nie zniszczalnej przyjaźni, która dużo już przeszła. On z Jessy przez cały czas mnie i Rick wspierali. Pomagali w trudnych chwilach. W załamaniach nerwowych. Aż w końcu Lukas musiał wyjechać. Wyjechał do Irlandii z której tak naprawdę pochodził. Obiecał że wróci. Ale minęło już półtora roku. Czasem jest mi go brak bo traktowałam go jak brata. Czasem jest bez niego strasznie pusto. Nikt nie opowiada beznadziejnych kawałów które już i tak znasz na pamięć ale i tak się z nich śmiejesz chociaż że połowa ludzi ich nie rozumie. Ale trzymam go z Jes za słowo że wróci, bo obiecał. Lekko pokręciłam głową na znak że mu ufam.-Więc powiedz.-wciąż nalegał. Ale on jest uparty. Bez znaku przekręciłam się na drugi bok. Usiadłam na łóżku i powoli odkryłam ciało z kołdry. Znieruchomiałam gdy zobaczyłam co mam na sobie. Jak to się na mnie znalazło? Miałam na sobie jasno fioletową, jedwabną sukienkę nocną. Była na ramiączka z dużym dekoltem a na dodatek nie sięgała mi nawet do kolan. Była strasznie krótka ledwo zakrywająca połowę moich ud. Zapomniałam o jego pytaniu bardziej mnie teraz zastanawiało skąd to się wzięło na mnie.
-Zayn?
-Hmmm?
-Co to jest?
-Ja dalej czekam na odpowiedź wiesz o ty?
-Proszę cie powiedz że lunatykowałam jak ciebie nie było i się w to przebrałam. Proszę powiedz że tak było.-Mocno zamknęłam oczy.
-Jak zasnęłaś to cie w to przebrałem. Nie mogłem pozwolić na to żebyś spała w swoich ubraniach. A poza tym wyglądasz w tym tak seksownie.- Otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam na niego. Szybko ręką sprawdziłam czy mam bieliznę. Na szczęście była cała i na miejscu. Lekko się uspokoiłam. Chłopak zaczął się śmiać.
-Gdzie są moje ubrania?
-Strasznie śmierdziały szpitalem i klubem więc poszły do prania a w związku z tym poprosiłem panią Kristin aby wybrała coś dla ciebie. Rzeczy są przygotowane już w twojej łazience. Tylko wiesz ja cały czas czekam na odpowiedź-zignorowałam go. Przecież mu nie powiem. Ale mam nadzieje że pani Kristin ma dobry gust.
-Idę się wykąpać.
-Mogę iść z tobą?
-Nie no coś ty!!-prawie że krzyknęłam. Boże co on sobie myślał. Szybko wstałam i jak najszybciej obeszłam łóżko i zmierzyłam w stronę łazienki. Bogu dzięki że nie muszę przełazić przez cały dom w tym czymś bo chyba bym oszalała. Nie chciałam żeby Zayn się na mnie gapił w tak krótkiej kiecce która prawie w ogóle mnie nie zakrywała.
-Piękna- usłyszałam jego ochrypły głos.-czemu tak pędzisz?-starałam nie zwracać na niego uwagi. Idę do łazienki. Prosto do łazienki. Widzę tylko łazienkę. Już prawie wchodziłam przez próg łazienki gdy nagle chłopak staną mi w wejściu. Stanęłam rozkojarzona kilka centymetrów od niego. Szybko zaplotłam ręce na piersiach tak aby zasłonić jak najwięcej mojego odkrytego ciała.
-Panno Grey, mogłaby mi pani wreszcie odpowiedzieć na moje pytanie?
-Jak się wykąpie.-odpowiedziałam szybko-ale najpierw muszę tam wejść wiesz o tym. Sama!- Zayn przepuścił mnie a ja szybko zamknęłam za sobą drzwi i obślizgnęłam się po drzwiach tak aż usiadłam na zimnej posadce. Co ja tu w ogóle robię
_____________________________________________________________________________________________________________________
Bardzo was przepraszam za to opóźnienie ale miałam różne problemy i ogólnie pełno sprawdzianów. Za to dałam jeszcze dłuższy rozdział. Mam nadzieje że się podobał. Jeszcze raz was przepraszam ale też ten rozdział szedł mi jakoś strasznie opornie codziennie pisałam po jednej stronie i nagle kończyła mi się tak jak by wena :( ale teraz mam nadzieje że będzie już wszystko dobrze. :D Kolejny rozdział postaram się dodać do wtorku wieczorem. Powinnam się wyrobić :P
KOCHAM WAS <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

A tu macie jeszcze link do tej piosenki, którą słuchali w samochodzie: 
A i jeszcze dam wam link do tego zaj*bistego samochodu Zayn'a ;) :