Rozdział
5
-Nazywa
się Jackob Flick. A co?- ale nie dostałam już odpowiedzi.
Obserwowałam jego każdy ruch. Powoli wyją z kieszenie spodni
wielki telefon firmy HTC. Wybrał jakiś numer i po chwili przyłożył
telefon do ucha i odezwał się poważnym tonem.
-Jery?!
Sprawdź pana Jackoba Flicka. Na zaraz!!-i szybko się rozłączył.
Co on robi i z kim on właśnie rozmawiał?
-Co
ty wyprawiasz?- zapytałam lekko otumaniona. Ale po raz kolejny nie
dostałam odpowiedzi.- Halo! Czy mógł byś odpowiedzieć?- zaczyna
mnie już wkurzać. Odłożył telefon obok i popatrzył się za mnie
na Jessy.
-Jak
smakował tamten drink, po którego poszłaś gdy spotkałaś tego
Jackoba?- no świetnie teraz zachciało mu się gadać o smakach
drinków. Fajnie. Jessy przez chwile się zastanawiała.
-Smakował
trochę inaczej niż inne. Był tak jakby mocniejszy i trudno go
opisać może był trochę bardziej kwaśny albo trochę bardziej
gorzki no nie wiem ale, o wiem że pachniał inaczej. Tak jakby miał
coś w sobie.
-Ile
wzięłaś wtedy drinków?- zapytał. Widziałam jak jego tęczówki
nabierają ciemniejszych kolorów.
-Wtedy
wzięłam dwa, jeden dla mnie a drugi był dla Angel.
-Wypiłaś
nie tego drinka. Wypiłaś drinka przeznaczonego dla
Angel.-powiedział pocierając palcem wskazującym dolną wargę
swoich ust. Zmarszczyłam brwi. O co tu chodzi?
-Co
to ma znaczyć?- zapytała wystraszona moja przyjaciółka.
-To
ma znaczyć, że wypiłaś drinka przeznaczonego dla Angel. Była w
nim trucizna. A w skrócie on nasypał do jednego drinka truciznę,
którą miała wypić Angel ale wypiłaś go ty. I to w jego planach
Angel miała właśnie leżeć w szpitalu albo jak by mu dobrze
poszło miała umrzeć.-teraz to wszystko do mnie zaczynało
docierać. Pewnie kiedy bym zemdlała lub poszła do łazienki on by
już tam na mnie czekał i bug jeden wie co on by mi mógł zrobić.
W myślach dziękowałam bogu za to, że to nie ja wypiłam tego
drinka i że pojawił się on. Zayn. Jeżeli by go nie było była
bym bezbronna. Nawet wtedy kiedy siedziałam sama na kanapie na
imprezie. Jackob mógłby w każdej chwili do mnie podejść. Lub w
szpitalu. Jak bym tu nocowała sama z Jessy on by mógł o każdej
porze przyjść niby w odwiedziny. Wtedy skazana była bym tylko i
wyłącznie na samą siebie bo Jessy była by za słaba nawet żeby
zadzwonić po pomoc. A najważniejsze że same pewnie nie wpadły
byśmy na ten pomysł że Jackob chciał mnie otruć ale że mu nie
wyszło to wszystko spadło na Jes. W głębi duszy strasznie
cieszyłam się że w moim życiu pojawił się ten piękny chłopak
z czarnymi włosami, pięknymi ciemno brązowymi oczami i o
wspaniałej budowie. -ale widać że zależy mu tylko na Angel bo tak
to już by ci coś zrobił. Więc musisz uważać ale nie tak bardzo
jak Ani.- aw. Czy on właśnie zmienił moje imię i powiedział na
mnie ,, Ani ”? Skąd on wie, że tak mnie czasem przezywają. To
znaczy zwykle mówi na mnie tak tylko moja mama,siostra no i Jessy,
którą ja przezywam Jes.
-Okej,
postaram się uważać na siebie ale Zayn obiecaj mi, że ty będziesz
uważał na Ani. Tak aby włos jej nie spadł z głowy. Okej?-
popatrzyłam się na niego. Ale on nic nie odpowiedział tylko lekko
kiwną głowa i uśmiechną się w tym swoim pełnym uśmiechu
pokazując te białe zęby.
-Ej
może i jestem od ciebie młodsza o pół roku ale to nie znaczy, że
sobie nie poradzę sama.- zwróciłam się do Jes.
-Ale
to nie na mnie on poluje i to nie mnie chce wykorzystać albo co
gorsza zabić i w porównaniu do ciebie ja już od dłuższego czasu
nie jestem dziewi...- urwałam jej w pół słowa. Nie wieże że
chciała powiedzieć to na głos i to jeszcze przy nim!!
-Zamknij
się!!- rumieniec wleciał mi na policzki kiedy to krzyknęłam.
-No
dobra już, już. Spokojnie. Jestem strasznie zmęczona mam nadzieję
że się nie obrazicie jeżeli zasnę.-mówiła ziewając. Już
chciałam otworzyć buzie i powiedzieć żeby się nami nie
przejmowała ale on był szybszy. Tak jak zwykle zresztą.
-To
my pojedziemy do mnie jak by coś się działo to dzwoń do Ani.
Odwiedzimy cię jakoś popołudniu.-złapał mnie w talii, podniósł
i postawił dopiero na posadce. Zaczął zakładać buty a ja
zaczęłam go naśladować.
-Czemu
jedziemy do ciebie? Nie możemy po prostu tu zostać?- zapytałam pół
głosem trochę bojąc się odpowiedzi.
-Bo
chce ci pokazać mój dom. A poza tym jest wiele innych przyczyn. Ale
nie martw się spodoba ci się.- dobra powoli zaczynam się bać. Co
miał na myśli mówiąc że jest wiele innych przyczyn i że mi się
spodoba? Ale wolałam już chyba nic nie mówić zamiast zacząć się
z nim kłócić bo i tak i tak on wygra. Gdy wychodziliśmy z pokoju
Jes ona już spała. Zjechaliśmy windą na parking podziemny. Złapał
mnie za rękę. Nie spodziewałam się takiego gestu no ale trzymał
mnie tak mocno, ze nawet gdy bym chciała nie miała bym tyle siły
aby się uwolnić z jego uścisku. Szliśmy ciemnymi podziemnymi
parkingami. Ja na jego miejscu bym się już dawno zgubiła. Parkingi
były prawie puste. Tylko co jakiś czas mijaliśmy jakieś auto.
Wreszcie się zatrzymaliśmy. Widziałam rysy jakiegoś samochodu ale
było tak ciemno że nie mogłam dostrzec nawet wielkości jakiej on
był. Zayn wyją z tylnej kieszeni swoich czarnych spodni kluczyk i
przycisną guzik. Nagle samochód rozbłysł jasnym światłem.
Wszystko stało się jasne. Nie wierzyłam własnym oczom. Ujrzałam
przed nami stojącego czarno - kabaletowego Bugatti Veyron'a. Nigdy nawet
nie marzyłam o tym aby się takim przejechać.
-To
twój samochód?-stałam jak oniemiała. On miną mnie i podszedł do
drzwi pasażera.
-Tak.-
otworzył je i ruchem ręki zaprosił mnie do środka- Zapraszam
Madam.-powoli ruszyłam w jego stronę i z gracją tak jak wielki,
gruby słoń wgramoliłam się do środka. Zamkną za mną drzwi i
szybkim tempem obszedł cały samochód i zajął miejsce obok mnie.
Włożył kluczyki do stacyjki i ruszył.
-Zapnij
pasy- powiedział stanowczo. Od razu się go posłuchałam i zrobiłam
to co mi kazał. Wyjechaliśmy spod ziemi i wyjechaliśmy na drogę
która powoli zaczynała tętnić życiem. No ale czego się
spodziewać jeżeli dochodziła już szósta nad ranem. W radiu
leciała właśnie moja jedna z ulubionych piosenek. Ed-Sheeran „I
see Fire”. Uśmiechnęłam się gdy ją usłyszałam.
-Czemu
się uśmiechasz.- wybiły mnie z transu jego słowa.
-To
jedna z moich ulubionych piosenek.- w tym momencie została
podgłoszona.
-Też
ją bardzo lubię.-kątem oka zobaczyłam, że się uśmiecha.
Jechaliśmy wsłuchani w piękną melodie. Na drodze nie było
jeszcze korków. Na szczęście. Nagle usłyszałam tak jakby
wibracje jakiegoś telefonu lub może czegoś innego bo sama nie
wiedziałam czego mogę się jeszcze po nim spodziewać. Sprawdziłam
czy to przypadkiem nie mój ale zanim to zrobiłam zdążyłam
usłyszeć taki poważny, wręcz przerażający głos Zayna.
-Tak?-popatrzyłam
na niego. Trzymał mocno przyciśnięty telefon do ucha.-podaj dane
osobowe. Aha. Wydrukuj i zostaw je u mnie w biurze na biurku.-schował
telefon z powrotem do swojej kieszeni - niedługo będziemy na
miejscu.-wjechaliśmy w jakieś kręte uliczki i po kilku minutach
moje oczy ujrzały pałac. Po prostu pałac, zamek no nie wiem jak to
inaczej opisać. Był zbudowany z białego marmuru. Boże kim on jest
do licha czy normalny człowiek ma swój pałac,program telewizyjny,
najdroższy samochód, własne biura i firmy? Coś tu chyba jest nie
tak, no nie? Podjechaliśmy bliżej bramy wjazdowej. Zayn otworzył
okno i podjechał do takiego małego urządzonka, wprowadził jakiś
kod i brama nagle się otworzyła. No nie wieże. Serio mają bramę
na kod?!? Przejechaliśmy przez bramę a ona się zamknęła za nami.
Znaleźliśmy się na dosyć dużym podjeździe żwirowym. Zobaczyłam
duże drzwi od garażu a przy nich następne urządzenie do
wpisywania kodu. Zayn zatrzymał samochód i wyskoczył z niego. Po
czym podszedł do moich drzwi. Otworzył je i podał mi rękę,
złapałam ją i ponownie z gracją słonia wygramoliłam się z
samochodu. Zamkną drzwi ale nie puścił mojej ręki. Poszliśmy to
znaczy on wiedział gdzie iść w porównaniu do mnie. Szliśmy
chodnikiem, który jak mi się wydaję prowadził przez ogród bo po
obu stronach rosło pełno różnych kwiatów. Widać że ktoś
bardzo o nie dba. Wreszcie doszliśmy chyba do wejścia głównego do
tego niby domu ale jak dla mnie pałacu. No ale jak bym się nie
spodziewała koło drzwi stało to samo co przy bramie i garażu.
Chłopak podszedł i wprowadził jakiś kod. Usłyszałam kliknięcie
zamka. Wolałam nic nie dotykać żebym niczego nie zepsuła. Bo
znając życie i mnie to pewnie bym nawet te otwarte drzwi zepsuła.
Drzwi zostały lekko popchnięte przez niego i gestem ręki pokazał
abym weszła pierwsza. No i czekały nas kolejne drzwi ale te był
jednak na klucz i były otwarte więc musiało to oznaczać że ktoś
jest w domu. Weszliśmy do środka. Nareszcie. Byłam zaskoczona cały
przed pokój był dosłownie biały niektóre tylko rzeczy
przechodziły w jasne odcienie szarego. Zdjęłam buty tak jak i on.
Gdy się odwróciłam stali za mną jacyś ludzie. Jedna kobieta i
dwójka mężczyzn.
-Ani
a to moi ludzie. To jest pani Kristin. To jest pani domu czyli
sprząta gotuje i tak dalej.- pokazał na w średnim wieku brunetkę,
która wyglądała na bardzo miłą.
-Dzień
dobry bardzo mi miło panią poznać pani Grey.-skąd ona zna moje
nazwisko?
-Dzień
dobry-powiedziałam lekko przygnębiona
-A
to jest Jery. Mój ochroniarz- pokazał na wysokiego bruneta, dobrze
zbudowanego o dobrej postawie.- a to jest Mers. Mój ogrodnik.-
pokazał na trochę niższego blondyna ale widać, że także był
dobrze umięśniony.
-Bardzo
mi miło panią poznać- powiedział pierwszy Jery.
-Mi
pana także- odrzekłam
-Moje
uszanowanie-powiedział Mers całując mnie w zewnętrzną stronę
ręki. Uśmiechnęłam się tylko w odpowiedzi. Zayn oplótł mnie
ręką w talii.
-Możecie
już wszyscy wracać do pracy. Jery odstaw samochód na miejsce- Jery
znikną w mgnieniu oka. A po nim zniknęła cała reszta.
-Jesteś
głodna?-Zapytał Zayn ochrypniętym głosem. Szczerze mówiąc nie
jadłam nic od wyjścia z domu czyli gdzieś tak przed 19.od tamtej
pory wypiłam tylko kilka drinków. I tak naprawdę te drinki cały
czas jeszcze mnie lekko otumaniają i dla tego mam teraz czasem
trochę więcej odwagi. To po prostu wpływ alkoholu w moich żyłach.
Była dopiero szósta nad ranem więc nie byłam jeszcze głodna. A
poza tym nie chciałam przeszkadzać Kristin, która pewnie miała
jakieś jeszcze inne obowiązki i zadania do wykonania. Pokręciłam
w odpowiedzi przecząco głową. Staliśmy tak pośrodku wielkiego
przed pokoju na mięciutkim białym dywaniku, w którym się
zapadałam. Czułam się jak bym stała na boso na plaży. Na
mięciusieńkim, gorącym piasku.
-Okay,więc
chodź za mną.-grzecznie ruszyłam za nim. Byłam ciekawa gdzie
idziemy. Ale bałam się go o to zapytać bo pewnie by się wkurzył.
Jak na zawołanie usłyszałam go ponownie.- oprowadzę cię po moim
domu.-Szliśmy jasnym korytarzem aż wreszcie dotarliśmy do
wielkiego pomieszczenia w podobnych barwach jak przed pokój. Boże
tu jest wszystko takie jasne, czyste. Na środku stały kanapy i
fotele z białej skóry a naprzeciwko ich wisiała na ścianie
ogromna plazma. Ekran tego telewizora był prze ogromny. Pierwszy raz
w życiu widziałam taką na oczy. Pomiędzy telewizorem a kanapami
stał szklany stolik z białymi nogami. Na ścianach wisiały różne
obrazy w szarych odcieniach. Weszliśmy następnie jak mi się zdaje
do kuchni. Kuchnia była przestronna. Była głównie biało
czerwona. Na środku stał wysoki blat wykonany z białego kamienia.
A przy nim stały trzy wysokie krzesła. Kuchnia była tak naprawdę
cała biała a dodatki były czerwone. Stała ogromna dwudrzwiowa
lodówka. Był ogromny piekarnik. Do niego były przyłączone blaty
i szafki na których były grzejniki i różne dodatki jak na
przykład czerwony ekspres do kawy lub czerwone szklane pojemniki na
przyprawy. I wiele innych potrzebnych rzeczy. Dalej znów wróciliśmy
do salonu i skierowaliśmy się do trzech małych schodków których
wcześniej nawet nie zauważyłam. Powoli wdrapaliśmy się na te
stopnie i skierowaliśmy się do chyba łazienki. Łazienka była
wielka. W kolorach biało-niebieskich, w środku był ogromny
prysznic o takich rozmiarach o jakich nawet nikt nie marzy. Była
jeszcze wielka wanna z masażem już wbudowanym. Od razu widać, że
Zayn musi mieć wszystko duże a nawet ogromne. Wyszliśmy z
łazienki, weszliśmy w jakiś korytarz. Przeszliśmy do jakiegoś
pomieszczenia do którego nie wchodziło się przez drzwi to było
coś podobnego do drugiego przedpokoju. Stanęliśmy na środku.
Widniały cztery pary drzwi. Otworzył pierwsze i gestem ręki
zachęcił mnie abym pierwsza weszła do środka. To była siłownia.
Ale nie pachniało tak jak normalnie w siłowniach potem i jakimiś
odżywkami. Tu pachniało jakoś inaczej. Tak jakoś ładnie. Weszłam
do środka. Stała tam bieżnia, rowerki, orbitreki, ciężarki i
różne inne rzeczy które są na standardowych siłowniach.
Wszystkie ściany były lustrzane. Poczułam się obserwowana.
Poczułam jak by było tam wiele ludzi ale byliśmy tylko my. Tylko
my dwoje. Wyszliśmy z siłowni i weszliśmy do pokoju obok.
Podskoczyłam gdy usłyszałam za sobą jego ochrypnięty głos.
-To
moja sypialnia.-pokazał ręką na jedne drzwi w pomieszczeniu- tam
jest moja łazienka.- pokazał na drugie drzwi-a tam moja garderoba.
Ale tego nawet nie powinnaś widzieć. Chodźmy już do twojego
pokoju.-gestem ręki pokazał żebym wyszła. O co mu chodzi z tym że
tego nie powinnam widzieć? Co? Ale do jakiego mojego pokoju? O co
chodzi. Jestem tu pierwszy raz. Wyszliśmy do tego niby przed pokoju
i weszliśmy przez kolejne drzwi. Nawet nie zdążyłam się dobrze
przypatrzeć jego pokojowi. Widziałam tylko tyle że był w jasnych
kolorach. Ze stanu zamyślenia ponownie wyrwał mnie jego piękny
głos.
-To
jeden z pokoi gościnnych. Ale ten drugi jest twój. Chodź za mną-
znowu ręką nakazał mi iść pierwszej. Zamkną drzwi od tego
pokoju z którego właśnie wyszliśmy czyli jakiegoś tam
gościnnego. Otworzył drzwi od tego niby mojego pokoju. Weszłam
jako pierwsza. Moje oczy ujrzały dosyć duży pokój w jasnej
palecie barw. Ściany były białe. Był podobny a wręcz taki sam
mięciutki jasny dywanik. Na środku jednej ze ścin stało duże
łóżko. Wyglądało na dwu osobowe. No ale u Zayna widać musi być
wszystko ogromne. Na ścianie naprzeciwko łóżka wisiała duża
plazma ale nie taka duża jak w salonie. Meble również były
wykonane z jasnego drewna. Było jedno okno, które wychodziło na
,,mój,, balkon. Na ścianach wisiały różne obrazy w odcieniach
szarości. Pokój ogólnie był bardzo przytulny pomimo tych
wszystkich wielkich rozmiarów. Ale boże ile tu trzeba było
wyrzucić kasy na to wszystko. W głowie się to nie mieści. Weszłam
głębiej do wnętrza pokoju. I dopiero wtedy zobaczyłam dwie pary
drzwi. Zayn chyba zauważył że jestem ciekawa dokąd prowadzą te
grube, drewniane powłoki.
-Jedne
prowadzą do twojej osobistej garderoby a drugie do twojej łazienki.
Wszystkie łazienki są jak by co bardzo do siebie podobne.-puścił
mi oczko. Co? To znaczy, że moja łazienka ma ogromny prysznic i
wannę? Nie wierze. Muszę aż to sprawdzić. Otworzyłam drzwi
prowadzące do ,, mojej,, łazienki i zastygłam w miejscu. No nie
wieże. Ta łazienka jest tak naprawdę jeszcze większa od tamtej, w
której byliśmy na początku.
-I
jak? Podoba się?- skinęłam lekko głową wciąż jeszcze nie
wierząc co się właśnie wydarzyło. Jedna impreza i nagle znajduje
się w pałacu u nieznanego mi człowieka, który mówi mi że jestem
jego i daje mi jeden pokój. To chyba już za wiele jak na moje
nerwy. Powoli podeszłam do łóżka i spokojnie usiadłam na jednym
z rogów.
-Coś
nie tak?- podszedł do mnie i usiadł obok. Łóżko się zakołysało.
-Nie
tylko po prostu to wszystko jest tak nagle. Byłam na zwykłej
imprezie tak jak zwykle w weekendy. A tu nagle ty się pojawiasz
zabierasz mnie do jakiegoś pałacu.-usłyszałam jego cichy chichot
– moja najlepsza przyjaciółka leży w szpitalu i na dodatek
Jackob powrócił!!-te dwa ostatnie słowa wręcz wykrzyczałam.
Chłopak przyciągną mnie do jego torsu i mocno oplótł moje ciało
swoimi długimi silnymi rękami. Wtuliłam się w jego ramie.
Wszystkie zaniepokojone myśli i zdenerwowanie odeszło. Poczułam
się bezpieczna jak nigdy dotąd. Nigdy jeszcze nie przytulałam się
tak z chłopakiem. Nie znałam go ale nie martwiłam się tym. Strach
odszedł. Strach przed nieznanym. Nagle moje powieki zrobiły się
strasznie ciężkie. Jakby ważyły kilka kilogramów. Powoli
zaczęły opadać. Moje ciało stało się zmęczone od środka. Nie
miałam siły się ruszyć. Zachciało mi się spać no ale nie
dziwie się wcale bo nie spałam przez całą noc. Poczułam
zmęczenie i senność. Wtuliłam się jeszcze bardziej w jego gorące
ramie. Słyszałam jego bicie serca. Było takie głośne i tak
bardzo uspokajające.
***
Jasne
promienie słońca nie dawały za wygraną. Tak bardzo chciałam
jeszcze spać. Zawinęłam się jeszcze mocniej kołdrą tak że
miałam ją aż za nos. W ucieczce przed słońcem przekręciłam się
na drugi bok. Ale słońce nie przestawało. Powoli i z wielkim
trudem otworzyłam oczy. Otworzyłam je parę milimetrów i ujrzałam
drugą parę pięknych tęczówek patrzących się prosto we mnie.
Były ode mnie z centymetr może dwa. Szybko zamknęłam swoje oczy i
zaczęłam analizować co się właśnie wydarzyło. Kto to? Gdzie ja
jestem? I wiele innych takich pytań chodziło mi po głowie.
Zaczęłam sobie przypominać. To był Zayn i jestem w jego domu.
Tylko dlaczego leży ze mną w łóżku? Nagle usłyszałam jego
ochrypnięty głos.
-Dzień
dobry Madam.- powoli otworzyłam swe paczadełka. Nie miałam siły
się ruszyć.
-Dzień
dobry- cicho i bardzo powoli wręcz bez silnie przywitałam się z
nim. Nie mogę sobie przypomnieć jak i gdzie zasnęłam bo nie
przypominam sobie żebym zasypiała w łóżku. Zmarszczyłam czoło
a za tym poszły także i brwi. A no tak musiałam zasnąć na jego
kolanach wtedy kiedy weszliśmy do niby mojego pokoju. Ob kręciłam
głowę w prawo w przeciwnym kierunku do niego. Na szafce nocnej stał
budzik. Chyba najgorsza rzecz jaką mogli kiedykolwiek wymyślić.
Spojrzałam na godzinę. Była już 15. czyli spałam aż dziewięć
godzin. Wow serio musiałam być strasznie zmęczona,że dalej chce
mi się jeszcze spać. No ale kto by się dziwił jestem znana z
tego, że jestem ogromnym śpiochem. Zawsze się wszędzie spóźniam.
Na szczęście moi bliscy i znajomi już się do tego przyzwyczaili.
Więc aż tak się o mnie nigdy nie martwią, bo godzina spóźnienia
to u mnie standard. Ob kręciłam głowę z powrotem do niego. Leżał
ubrany w czarne rurki ale wydaje mi się że są inne niż wcześniej
i w szarą luźną bluzkę na krótki rękaw. Musiał się przebrać.
Ciekawe ile on spał. Nie był przykryty kołdrą tylko leżał na
niej. Jego włosy jak zwykle był roztrzepane ale coś mi kazało
myśleć że to tak specjalnie.
-Jak
się spało?- z zamyślenia wyrwał mnie jego seksownie ochrypły
głos.
-Dosyć
dobrze tylko krótka a tobie?-usłyszałam jego cichy chichot.
-Spałaś
dziewięć godzin- wyszczerzył się w ślicznym uśmiechu- ale muszę
ci powiedzieć że wyglądasz świetnie jak śpisz.- zarumieniłam
się- A co do mnie to ja nie spałem w ogóle.- co on w ogóle nie
spał. Ja bym nie dała rady.- zasnęłaś tak szybko. Spałaś jak
zabita nie dało się ciebie obudzić to znaczy starałem się ciebie
nie obudzić.- znów ten uśmiech a ja zaczynałam powoli czuć takie
coś na dole brzucha coś podobnego do stada motyli, które wybudziło
się po dziesięciu latach. O których moje ciało i umysł już
zapomniały. Ale nie one jednak tam są. Jednak czekały na to. Na to
żeby wreszcie się obudzić. Obudzić po 10 latach snu, zapomnienia.
One czekały. Czekały na tą odpowiednią chwilę. Czekały na tego
kogoś. Na tego kogoś kto by je rozruszał, kto by im kazał się
obudzić. Dla kogoś dla którego miały by chęć latać, żyć. One
po prostu czekały. Otrzepały się z wieloletniego kurzu, który
zgromadził się na nich. One żyją.-Jak się czujesz?
-Dobrze-moje
oczy zeszły z jego tęczówek na kołdrę. Lekko zawstydzona
szepnęłam pod nosem- Alkohol przestał chyba działać no i wiesz
jak by ci to powiedzieć jestem strasznie wstydliwa- słabo się
uśmiechnęłam. Nie wiedziałam jak by mu to powiedzieć. Nie
gadałam tak naprawdę z chłopakiem od kilku lat. A tu on się taki
nagle znalazł. W odpowiedzi usłyszałam jego cichy chichot.
-Nie
przejmuj się mną i tak jesteś już moja.- co to miało znaczyć?
To miało być jakoś pocieszające czy coś w tym stylu? Spojrzałam
w jego oczy.
-Czy
ty tu leżałeś przez cały czas?- spróbowałam zmienić temat.
-Nie,
byłem jeszcze w pracy i na dwóch spotkaniach biznesowych.-puścił
mi oczko. Czyli że był jeszcze w pracy a ja cały czas tu spałam.
Dobra to jest dosyć dziwne. - A tak w ogóle to od kilku lat nie
byłaś w żadnym związku? Tak?-lekko skinęłam głową. Do czego
on zmierza.-Czyli, że twoje stosunki seksualne nie są jakoś bardzo
rozwinięte. Tak?- zmarszczyłam brwi. Boże jak można być tak
bardzo bezwstydnym? Znowu lekko przytaknęłam głową. Ale chyba to
już robiłaś? Prawda?- patrzył się ciągle w moje oczy ale ja
przeniosłam wzrok na kołdrę. Przecież to jest chyba oczywiste że
nigdy tego nie robiłam. Ale nie mogę mu tego powiedzieć. No
przecież jak by to zabrzmiało. No nie umiem z siebie tego
wyrzucić.- Prawda?-chłopaka nalegał wyrzynając we mnie wręcz
dziurę swoim wzrokiem.- Zaufanie. Mi możesz powiedzieć.-
zapanowała cisza. Nie chciałam mu tego mówić.-ufasz mi?-ufałam
mu. Ale coś w środku kazało mi zachować to tylko dla siebie. To
był wstydliwy temat. Może on gadał już na ten temat z wieloma
dziewczynami i może to było dla niego normalne. Ale nie dla mnie.
Ja swój najlepszy wiek przesiedziałam w domu. Bałam się. Bałam
się wyjść na imprezę. Bałam się nocować u koleżanek. Bałam
się wyjść z domu po 20. Londyn nocą widziałam tylko przez okno.
Nie inaczej. W klasie trzymałam się z dala od chłopaków. Dużo
osób mówiło, że jestem dziwna. Ale mnie to nie obchodziło co
myślą inni. Rozumiały mnie tylko trzy osoby. Jessy, moja siostra i
Lukas to jedyny chłopak z którym się zadawałam. Który znał mój
sekret. Był kiedyś moim sąsiadem ale nigdy nas nic nie łączyło
oprócz silnej nie zniszczalnej przyjaźni, która dużo już
przeszła. On z Jessy przez cały czas mnie i Rick wspierali.
Pomagali w trudnych chwilach. W załamaniach nerwowych. Aż w końcu
Lukas musiał wyjechać. Wyjechał do Irlandii z której tak naprawdę
pochodził. Obiecał że wróci. Ale minęło już półtora roku.
Czasem jest mi go brak bo traktowałam go jak brata. Czasem jest bez
niego strasznie pusto. Nikt nie opowiada beznadziejnych kawałów
które już i tak znasz na pamięć ale i tak się z nich śmiejesz
chociaż że połowa ludzi ich nie rozumie. Ale trzymam go z Jes za
słowo że wróci, bo obiecał. Lekko pokręciłam głową na znak że
mu ufam.-Więc powiedz.-wciąż nalegał. Ale on jest uparty. Bez
znaku przekręciłam się na drugi bok. Usiadłam na łóżku i
powoli odkryłam ciało z kołdry. Znieruchomiałam gdy zobaczyłam
co mam na sobie. Jak to się na mnie znalazło? Miałam na sobie
jasno fioletową, jedwabną sukienkę nocną. Była na ramiączka z
dużym dekoltem a na dodatek nie sięgała mi nawet do kolan. Była
strasznie krótka ledwo zakrywająca połowę moich ud. Zapomniałam
o jego pytaniu bardziej mnie teraz zastanawiało skąd to się wzięło
na mnie.
-Zayn?
-Hmmm?
-Co
to jest?
-Ja
dalej czekam na odpowiedź wiesz o ty?
-Proszę
cie powiedz że lunatykowałam jak ciebie nie było i się w to
przebrałam. Proszę powiedz że tak było.-Mocno zamknęłam oczy.
-Jak
zasnęłaś to cie w to przebrałem. Nie mogłem pozwolić na to
żebyś spała w swoich ubraniach. A poza tym wyglądasz w tym tak
seksownie.- Otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam na niego. Szybko
ręką sprawdziłam czy mam bieliznę. Na szczęście była cała i
na miejscu. Lekko się uspokoiłam. Chłopak zaczął się śmiać.
-Gdzie
są moje ubrania?
-Strasznie
śmierdziały szpitalem i klubem więc poszły do prania a w związku
z tym poprosiłem panią Kristin aby wybrała coś dla ciebie. Rzeczy
są przygotowane już w twojej łazience. Tylko wiesz ja cały czas
czekam na odpowiedź-zignorowałam go. Przecież mu nie powiem. Ale
mam nadzieje że pani Kristin ma dobry gust.
-Idę
się wykąpać.
-Mogę
iść z tobą?
-Nie
no coś ty!!-prawie że krzyknęłam. Boże co on sobie myślał.
Szybko wstałam i jak najszybciej obeszłam łóżko i zmierzyłam w
stronę łazienki. Bogu dzięki że nie muszę przełazić przez cały
dom w tym czymś bo chyba bym oszalała. Nie chciałam żeby Zayn się
na mnie gapił w tak krótkiej kiecce która prawie w ogóle mnie nie
zakrywała.
-Piękna-
usłyszałam jego ochrypły głos.-czemu tak pędzisz?-starałam nie
zwracać na niego uwagi. Idę do łazienki. Prosto do łazienki.
Widzę tylko łazienkę. Już prawie wchodziłam przez próg łazienki
gdy nagle chłopak staną mi w wejściu. Stanęłam rozkojarzona
kilka centymetrów od niego. Szybko zaplotłam ręce na piersiach tak
aby zasłonić jak najwięcej mojego odkrytego ciała.
-Panno
Grey, mogłaby mi pani wreszcie odpowiedzieć na moje pytanie?
-Jak się
wykąpie.-odpowiedziałam szybko-ale najpierw muszę tam wejść
wiesz o tym. Sama!- Zayn przepuścił mnie a ja szybko zamknęłam za
sobą drzwi i obślizgnęłam się po drzwiach tak aż usiadłam na
zimnej posadce. Co ja tu w ogóle robię
_____________________________________________________________________________________________________________________
Bardzo
was przepraszam za to opóźnienie ale miałam różne problemy i
ogólnie pełno sprawdzianów. Za to dałam jeszcze dłuższy
rozdział. Mam nadzieje że się podobał. Jeszcze raz was przepraszam
ale też ten rozdział szedł mi jakoś strasznie opornie codziennie
pisałam po jednej stronie i nagle kończyła mi się tak jak by wena
:( ale teraz mam nadzieje że będzie już wszystko dobrze. :D
Kolejny rozdział postaram się dodać do wtorku wieczorem. Powinnam
się wyrobić :P
KOCHAM
WAS <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
A
tu macie jeszcze link do tej piosenki, którą słuchali w
samochodzie:
A i jeszcze dam wam link do tego zaj*bistego samochodu Zayn'a ;) :