niedziela, 13 kwietnia 2014

                                           Rozdział 9

Podszedł do mnie i podniósł mnie z łóżka. Bez silnie rozpływałam się na jego rękach. Wtuliłam się w jego nagi tors. Mocno przytrzymywał mnie przy sobie. Zerknęłam na łóżko. Szerzej Otworzyłam oczy gdy zobaczyłam czerwoną plamę na prześcieradle.
-Zayn?-zapytałam przerażona.-czemu na łóżku jest krew? -Spokojnie, tak jest zawsze a szczególnie przy pierwszym razie.-odpowiedział nawet nie zerkając na łóżko. Odetchnęłam z ulgą. I mocniej wtuliłam się w jego umięśniony i wytatuowany nagi tors. Weszliśmy do łazienki. Nie puszczając mnie odkręcił gorącą wodę w wannie. odszedł od wanny i staną na małym białym dywaniku. Powoli posadził mnie na lodowatym zlewie. Oparłam się o zimną ścianę. Nie było za wygodnie, ale nie mogłam przecież stać na własnych nogach. Oderwał ręce od mojego brzucha i przeniósł je na moje zabandażowane stopy. Powoli i delikatnie zaczął odwijać teraz już czerwone bandaże. Przyglądałam się uważnie każdemu jego ruchowi. Jak robił wszystko delikatnie. Dopiero po chwili zorientowałam się że jestem cała naga. Moje ręce momentalnie zaczęły zasłaniać swoje miejsce intymne i piersi. Chłopak widząc to głośno się zaśmiał.
-Wiesz że nie musisz się zasłaniać no nie?- pokazałam mu tylko język i dalej zasłaniałam się swoimi dłoniami-uważaj bo zaraz ten twój język będzie musiał mi coś zrobić-odpowiedział uśmiechając się na mój gest. Bandaże wylądowały w koszu na śmieci a chłopak podszedł do wielkiej wanny przepełnionej gorącą wodą i zakręcił lecącą ciecz z kranu. Tak pięknie się prezentował nago z przodu i z tyłu. To było aż nie ludzkie. Nie da się być aż tak pięknym. Wlał do wielkiej parującej wanny dużo mydła, które już po sekundzie zapieniło całą wodę. Przyglądałam się jego każdemu ruchowi. On się rusza, zachowuje i wygląda jak anioł nawet całkiem nago. Podszedł do mnie i podniósł mnie sobie na ręce. Po raz kolejny wtuliłam się w jego ciało. Poczułam parę na plecach. Chłopak posadził mnie w wannie. Jednak nie przemyślałam tego że to był wrzątek. Krzyknęłam gdy tylko dotknęłam plecami wody. Zayn szybko mnie podniósł wyżej.
-Za gorąca!-powiedziałam. Momentalnie chłopak odkręcił zimną wodę. I powoli moje plecy znów dotknęły cieczy która tym razem była już w sam raz. Usiadłam w wannie a zaraz po mnie wszedł Zayn i usiadł okrakiem za mną. Moje plecy opierały się o jego tors. Zaczął całować mnie od tyły po linii mojej szczęki. Aż doszedł do ucha. Szepnął prosto w nie
-Umyję cię.- sięgną po jakiś żel odświeżający i nalał go sobie na ręce. Następnie zaczął go rozsmarowywać na moich ramionach. -odpręż się- usłyszałam jego głos. Rzeczywiście byłam strasznie spięta. Powoli zaczęłam się rozluźniać pod wpływem jego dotyku. Jego duże dłonie zjechały wzdłuż moich rąk a następnie przeszły na mój brzuch. Pojechały w górę do moich piersi. Najpierw obiema rękami zaczął je lekko ściskać a potem co raz mocniej i mocniej. Ponownie się spięłam ponieważ jeszcze nigdy nikt nie ściskał moich piersi a szczególnie aż tak mocno. Zayn zauważył że to nie za dobrze na mnie wpływa więc na chwile je puścił i przeszedł na moją szyję.
-Przetestujemy twoje granice, skarbie dobrze?-szepną ochrypłym głosem do mojego ucha. Co jakie granice, o co mu do cholery chodzi?
-Nie rozumiem?-zmarszczyłam brwi-O co chodzi?-odpowiedziałam zamyślona patrząc przed siebie.
-Nic skarbie, muszę po prostu znać twoje granice. Nie przejmuj się, to nic strasznego. Po prostu oprzyj się o mnie, zamknij oczy i się odpręż. Nic strasznego ci nie zrobię.-spróbowałam się odprężyć ale jakoś mi to nie wychodziło.-Zaufaj mi. Nie zrobię ci krzywdy.- te słowa mi pomogły. Oparłam się o jego tors, zamknęłam oczy i się odprężyłam. - A teraz mnie posłuchaj. Możesz mówić tylko wtedy kiedy ci pozwolę. Masz robić to o co cię proszę i być posłuszna. No to zaczynamy.- okay poradzę sobie, chyba. Jego ręce momentalnie zjechały po mojej szyi aż dotarły do mojego małego dekoltu. Złapał każdą osobno w dłonie i najpierw lekko zaczął je ściskać. Moje ciało lekko się spięło. Po chwili zaczął mocniej i jeszcze mocniej. Teraz moje ciało zesztywniało. Widząc to przestał i zaczął kręcić kółka wokół moich sutków. To mnie rozluźniło. Cały czas nie miałam najmniejszego zamiaru otwierać swoich oczu. Moje ciało spoczywało prawie że do szyi w wodzie. Moje nogi były wyprostowane. Ta wanna była ogromna. Zmieściło by się w niej co najmniej sześć osób. Moje plecy bezwiednie opierały się o jego nagi tors. Czułam na dole kręgosłupa jego twardego penisa ale starałam się nie zwracać na to uwagi. Poczułam się jak flak. Nie mogłam się ruszyć, ale było mi tak dosyć wygodnie. Po chwili jego dłonie znowu całe objęły moje piersi i zaczęły je ściskać ale tym razem było to z podwójną siłą niż wtedy. Jęknęłam. Nie kontrolowane jęki wydostawały się z mojej buzi przy każdym ściśnięciu. Zaczęłam szybciej oddychać. Po kilkunastu ściśnięciach nie mogłam już złapać powietrza. Ale on nadal nawet nie myślał żeby przestać. Moje kolana zgięły się a stopy podkurczyły. Sapałam i jęczałam. Ale o nie przestawał. Oderwałam plecy od jego klatki. Chciałam się od niego odsunąć. Chciałam żeby przestał. Ale to na nic. Jego ręce dalej oplatywały i mocno ściskały moje piersi. To nie bolało, ale za tym szło takie dziwne uczucie. Sama nie wiem czego. Po prostu dziwne. Chciałam żeby przestał. Wiedziałam że dłużej nie dam rady. Brak mi już sił. Wiedziałam że nie mogę się odzywać ale to było silniejsze.
-Dłużej nie wytrzymam.-pisnęłam pomiędzy sapnięciami. Nagle jego ręce się zatrzymały.
-Miałaś się nie odzywać, bez mojego pozwolenia.- wysyczał przez zaciśnięte zęby- A wiesz co dostają niegrzeczne dziewczynki za nie posłuszeństwo? Kare!- o kurwa. Co ja najlepszego narobiłam. Czy ja serio jestem aż taka głupia. Z trudem starałam się oddychać. Świetnie to pewnie teraz dopiero się zacznie. Jego ręce nadal oplatały moje piersi. Przyciągnął mnie bliżej do siebie, tak że jego twardy członek mocno wbijał się w mój kręgosłup. Nagle jego dłonie równocześnie ścisnęły moje piersi ale z taką siłą, że myślałam że to nie wykonalne. Podskoczyłam teraz już z bólu. A na dodatek nie puścił ale trzymał i nie poluzowaywał uścisku nawet na sekundę. Zaciągnęłam się głośno powietrzem. To jest straszne. Ten ból. Boże w co ja się wpakowałam. Moje granice już dawno przeszedłeś debilu. Puść mnie. Chciałam krzyczeć. Ale nie mogłam bo bóg wie co on by mógł mi jeszcze zrobić. Zaczęłam próbować się wyszarpać ale przy każdej nawet najmniejszej próbie ucieczki, moje piersi były jeszcze mocniej ściskane. Gdy tylko trochę odsunęłam od niego plecy on przyciągał mnie do siebie jeszcze z większą siłą. Zaczynałam się poddawać. Straciłam siłę. Gdy nagle poczułam robione kółka na moich sutkach. Ale cały czas nie poluzowywał ścisku. Nie wiem czy to możliwe robić dwie takie rzeczy naraz ale dobro zaczynało mi się budować w podbrzuszu. Ból dalej nie ustępował.-dojdź!- usłyszałam jego głos koło mojego ucha. To miał być chyba rozkaz a nie prośba. Nagle moje palce u stóp podkurczyły się a mój kręgosłup wygiął się w niestandardowy kształt litery U. Poczułam dreszcze na ciele. Dobro rozlało się po moich żyłach. Opadłam na jego klatkę a głowa opadła mi na jego ramie. Byłam wykończona.-Grzeczna dziewczynka. Tak właśnie kończy się nie słuchanie mnie. - ledwo łapałam powietrze. Chciałam już wyjść z tej gorącej wody. Jego ręce powędrowały pod wodę na moje uda. Gdzie zaczął kręcić małe kółka na mojej skórze. To było dosyć przyjemne. Jednymi palcami u jednej ręki kręcił małe kółeczka w jednym miejscu a drugą dłonią przybliżał się powoli do mojej kobiecości cały czas także kręcąc kółka palcami. O nie. Niech on mi da chociaż jeszcze chwile. Niech mnie w ogóle nie dotyka. Jego ręka przybliżała się coraz bardziej do mojego miejsca intymnego. Nagle jego dłoń chwyciła moją kobiecość. Jęknęłam i zakrztusiłam się powietrzem. Otworzyłam szeroko oczy i podniosłam głowę. Cała się spięłam. Jego ręka nie ruszała się a drugą nadal kręcił małe kółeczka na moim udzie. Zaczęłam szybciej oddychać gdy jego długie palce zaczęły ruszać po mojej kobiecości. Przejechał raz po mojej łechtaczce i zjechał niżej.-Podnieś się lekko.-wykonałam jego polecenie. Bałam się że może mnie znowu ukarać. Podniosłam się o kilka centymetrów do góry a jego ręka wślizgnęła się pod moją pupę.-A teraz usiądź.-mam mu usiąść na ręce. O nie zapomnij. Nie zamierzam nikomu siadać na ręce. Zauważył że stawiam opór i ręką która kręciła kółka na moim udzie popchną mnie w dół, a ja bezsilnie opuściłam się na jego rękę. Wiedziałam że tak będzie. Gdy tylko wylądowałam na jego dłoni jeden jego palec wbił mi się w pupę. Pisnęłam. Przejechał palcem po mojej pupie w jedną stronę a potem w drugą. Moja klatka strasznie szybko podnosiła się i opadała. Nagle jego ręka wyszła z pode mnie i przeniósł ją na moją łechtaczkę. Zaczęłam jeszcze szybciej oddychać. Zatrzymał się na niej.-Masz przez cały czas się o mnie opierać, rozumiesz?- usłyszałam jego ochrypły głos. Lekko przytaknęłam głową i oparłam plecy o jego tors. Jego długie palce przejechały powoli po mojej łechtaczce a ja aż zachłysnęłam się powietrzem. Bardzo głośno jęknęłam. Jego palce po raz kolejny przejechały po niej a u mnie w brzuchu budował się kolejny orgazm. Wystarczyło jeszcze pięć przejechań jego długich, cienkich palców i kilkanaście moich strasznych jęków żeby mój kręgosłup wygiął się w literkę U i żeby moje ciało zwariowało kolejnym dobrem i przyjemnością rozlewającą się po moich żyłach. Z powrotem opadłam na jego tors i oparłam głowę o jego ramię. Byłam wykończona. Oddychałam z wielkim trudem. Jego dłoń powędrowała do mojego wejścia. Niech on już spada z tą ręką, mam dosyć. Jego dłoń zastygła w miejscu.-zmęczona?-kiwnęłam głową z myślą że się odczepi. Że już wyjdziemy z tej cholernej wanny.- Jeszcze jeden orgazm, skarbie.- co, czy on zwariował. Nie przeżyję jeszcze jednego orgazmu. On jest jakiś chory. Jego palce zaczęły kręcić kółka wokół mojego wejścia. Mam nadzieje że nie zamierza zrobić tego o czym właśnie myślę. Przy każdym okrążeniu z mojej buzi wylatywał jęk. Moje płuca już nie wytrzymywały. -zrelaksuj się wtedy będzie lepiej.-starałam się zrobić to co mi kazał. Oparłam głowę o jego ramie i zamknęłam oczy. Rozluźniłam mięśnie. Starałam się być luźnym flakiem. Dyszałam i jęczałam ale byłam rozluźniona. Zaczynało to być dosyć przyjemne. Było mi dobrze. Odprężyłam się. Podobno to ma być przyjemnością. Więc będę z tego czerpać przyjemność jeżeli to ma na tym polegać. Co raz bardziej przyzwyczajałam się do jego palców. Jęki ustąpiły. Zostało już tylko te szybkie oddechy. Chłopak wyjął jedną rękę z wody, tą którą rysował małe kółka na moim udzie. Poczułam coś koło moich ust. Ale dalej nie otworzyłam oczu.-otwórz buzie- zrobiłam jak kazał. Otworzyłam usta i poczułam że coś do nich wpycha.-Gryź- wykonałam jego polecenie. Ugryzłam to coś. I według mojego zdziwienia była to przepysznie słodka truskawka, którą po chwili połknęłam. Poczułam kolejną która ląduje w moich ustach. Następnie jego ręka rozchyliła moje usta pociągając za mój podbródek- szerzej!-Usłyszałam jego poważny głos. Starałam się otworzyć usta jak najszerzej umiałam. Do mojej buzi została wlana jakaś słodka ciecz. Była to czekolada. Zachłannie ją połknęłam i oblizałam usta. Dopiero po chwili przypomniałam sobie że Zayn kręci cały czas kółka wokół mojego wrażliwego wejścia. Było bardzo przyjemnie. Nie chciałam żeby przestawał. Nagle przyśpieszył swoje ruchy. Ale to mi za bardzo jakoś nie przeszkadzało. W pewnej chwili jego palec momentalnie wszedł we mnie. Pisnęłam z zaskoczenia i z dyskomfortu. To nie było komfortowe. Było mi nie wygodnie. Chciałam żeby zemnie natychmiast wyszedł. W moim podbrzuszu zaczęło szaleć milion motyli. Jego palec wchodził powoli coraz dalej. Nie kontrolowane jęki wylatywały z moich ust jeden po drugim. Ale dalej opierałam głowę o jego ramię. Jego palec dalej wpychał się dalej. Boże jakie on ma długie palce. Był we mnie głębiej niż wcześniej przy moim pierwszym razie dzisiaj. Nie zatrzymywał się leciał dalej. Pisnęłam z bólu gdy przeszedł ,,moją granice”. Gdy usłyszał mój pisk nagle się zatrzymał. Zacisnęłam mocniej powieki. Zacisnęłam pięści. Podkurczyłam stopy. I niekontrolowanie z całych sił zacisnęłam swoje uda razem a pomiędzy nimi była jego zgnieciona ręka. Cała się spięłam a przy tym mocno zaciskając moje wejście unieruchamiając jego palec we mnie.-Boli?- usłyszałam jego głos.
-Tak!-odpowiedziałam przez zaciśnięte zęby. Zayn drugą ręką sięgnął do moich ud rozsuwając je na boki. Siedziałam teraz prawie okrakiem a on dalej trzymał palec we mnie. Przez to że miałam tak bardzo rozsunięte uda nie mogłam zacisnąć mojego wejścia. Chłopak zaczął powoli ruszać we mnie palcem na boki. Jakby zwiedzał mnie od środka. Przesuwał nim po moich ściankach. Nagle znieruchomiał a ja poczułam coś przy ustach. Otworzyłam buzie a do niej wleciała truskawka. Rozgryzłam ją i połknęłam. Ponownie zaczął ruszać palcem we mnie tak jak by czegoś szukał. Przy każdym jego ruchu sapałam i jęczałam. Nagle moje nogi zrobiły się jak z waty.

-Znalazłem twój punkt- powiedział i kilka razy poruszył palcem w tym samym miejscu a po moim ciele przeleciała chyba najsilniejsza jak dotąd fala orgazmu. Mój kręgosłup wygiął się w takim stopniu że poczułam jak by się łamał. Moje palce zgięły się na tyle jak by miały się wszystkie naraz połamać. Krzyknęłam przez zaciśnięte zęby że po łazience rozeszło się głośne echo mojego krzyku. Przed moimi oczami pojawiły się czarne kropki. Kropki zaczęły rosnąć i przeobrażać się w wielkie czarne plamy. 
______________________________________________________________________________________________

NOTKĘ UZUPEŁNIĘ JUTRO <3 MIŁEGO CZYTANIA <3

sobota, 12 kwietnia 2014

                                        Rozdział 8

Obudził mnie straszny ból stopy. Nie wiem czemu. Było mi gorąco. Chyba miałam gorączkę. Też nie wiem czemu. Sięgnęłam ręką na miejsce obok mnie. Było puste. Tylko zimne prześcieradło. Nic więcej. Gdzie on jest? Otworzyłam powoli swoje oczy. Jasne promienie słońca przedarły się przez moje powieki. Oślepiły mnie. Powoli przyzwyczajałam się do tego światła. Usiadłam na łóżku. Zerknęłam na swój brzuch. Opatulała go jedwabna, krótka sukienka nocna. Polubiłam ten materiał. Był naprawdę wygodny. Położyłam się z powrotem na miękkiej poduszce. Spojrzałam na nocną szafkę i na zegarek, który na niej stał. Dochodziła już 11. już jest tak późno. Pora wstawać. Tym razem szybciej znowu usiadłam na łóżku. Odrzuciłam kołdrę na bok. A na gołych nogach poczułam powiew zimnego powietrza. Przesunęłam się po miękkim materacu i usiadłam na skraju wielkiego łóżka. Stopy upadły mi na miękki, jasny dywan. Odepchnęłam się rękami i szybko wstałam. Tak jak zwykle zaćmiło mi oczy. A po chwili kolory wróciły. Nagle poczułam nasilający, piekielnie mocny ból w obydwu stopach. Nie mogłam stać. Opuściłam wzrok na dół i zobaczyłam bandaże na moich stopach. Co do cholery tu się dzieję? Co to jest? Co mi się stało? Zaczęło mi się wszystko przypominać. Cały wczorajszy wieczór. Szkło, krew, wrzątek, pocałunki, poparzenia, ból. Pamięć wróciła. Ból jeszcze bardziej się nasilił. Nie wytrzymałam nawet kilku sekund stojąc. Od razu upadłam na ziemię. Ale nie złapałam równowagi i nie spadłam do tyłu na łóżko ale poleciałam do przodu na brzuch, upadając na miękkim dywanie. Jęknęłam w ból gdy moja klatka piersiowa z tyknęła się z posadką. Zapomniałam o moim całym poparzonym brzuchu. Nie zrobiłam nawet kroku a już leżałam na ziemi. Spróbowałam się podnieść na rękach do pozycji siedzącej. Nareszcie się udało. Doczołgałam się do łóżka na które jakoś się wciągnęłam. Przykryłam się kołdrą bo na początku zupełnie zapomniałam o tym że nie mam na sobie bielizny. Zakryłam się pościelą i sięgnęłam do swoich stóp. Powoli zaczęłam odwijać bandaż z jednej nogi. Był cały w czerwony. Aż tak mi stopy krwawiły? Po prostu był aż przemoczony moją krwią że bez większego trudu można by było z niego to wyciskać. Gdy wreszcie doszłam do skóry przeraziłam się na widok moich stóp. Były całe poranione a najbardziej od dolnej strony. Były głębokie rany. Moja stopa była tak napuchnięta że wyglądał jak by ktoś skleił cztery moje stopy w jedną całość. Wyglądało to strasznie. Szybko zakręciłam z powrotem bandaż tak jak był wcześniej i opadłam na poduszki. Boże co ja narobiłam. Przecież tak się nie pokarze mamie. A muszę już dzisiaj wrócić żeby się nie niepokoiła. Jak ja nawet nie mogę zrobić kroku. Nie mogę wystać sekundy. Masakra. A to wszystko przez ta kurewską imprezę. Nigdy więcej żadnych imprez, clubów, drinków i zabaw. Koniec z tym. Nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Podniosłam głowę żeby sprawdzić kto to. Zayn. Był ubrany w dopasowany do niego garnitur. Wyglądał świetnie.
-Dzień dobry. Jak się spało?
-Dobrze. A jak tobie.- odpowiedziałam swoim ochrypniętym głosem. I usiadłam cały czas nie odrywając pościeli od swojego dekoltu. Zamknął za sobą drzwi i podszedł do łóżka na które po chwili usiadł. Podsuną się do mnie. I szepną mi do ucha.
-Też dobrze, piękna.- czerwony rumieniec wleciał na moje policzki, poczułam ciarki w dole kręgosłupa. Pocałował mnie w policzek. I usiadł z powrotem obok mnie. Zobaczył chyba moje czerwone policzki i się uśmiechną.- jak się czujesz? Bolą cię jeszcze te poparzenia?
-Trochę. Ale już mniej niż wczoraj. Tylko że nie mogę stanąć na nogach przez te stopy.- chłopak zmarszczył brwi. Był zamyślony.
-Czyli że dzisiaj jeszcze nie wrócisz jak na razie do domu.- no i tego się obawiałam najbardziej. -zadzwoń zaraz do swojej mamy i powiedz że jest wszystko dobrze ale trudno ci się chodzi przez ból kolana i wrócisz we wtorek i że będziesz jeszcze dzwonić.- co ja nie umiem kłamać. Nie powiem tego mamie. No ale nie mogę też powiedzieć prawdy. Kurde co ja mam zrobić. Moja mama jest przecież taka opiekuńcza i w ogóle nie pozwoli mi zostać jeszcze do wtorku. To wbrew jej zasadom. Będzie się za bardzo martwiła. No kurde. Z zamyślenia wyrwał mnie jego głos- jesteś głodna?
-Mhm trochę. - wstał i wyszedł z pokoju. A ja zostałam sama z tą strasznie trudną myślą. Co ja mam zrobić. Ale zostaje mi tylko jedno, okłamać mamę. Zayn po chwili wrócił z powrotem do pokoju w rekach niosąc tackę na której leżał talerz ze świeżą jeszcze gorącą jajecznicą i tostami i stał tam także kubek z ciepłą kawą. Chłopak położył mi tackę na nogach przykrytych kołdrą i wyszedł z pomieszczenia. Cały czas przytrzymywałam pościel przy swojej klatce piersiowej i nie zamierzałam jej puścić. Zaczęłam jeść. Jajecznicy była przepyszna. Wypiłam powoli kawę uważając na to aby się nie poparzyć. Odłożyłam tackę na szafkę nocną. Momentalnie do pokoju wszedł Zayn i zabrał tackę. Po chwili wrócił i usiadł znowu koło mnie na łóżku. Jeju ale on jest szybki. Nie wiedziałam że można robić śniadanie aż tak szybko.
-Dziękuję.-szepnęłam. Odkręciłam głowę w jego stronę. Patrzyliśmy się teraz prosto sobie w oczy. Moje ręce cały czas mocno przytrzymywały kołdrę przyciskając ją do mojego dekoltu. Nagle jego usta z wielką siłą przyległy do moich. Nasze wargi mocno do siebie przylegały. Otworzyłam szeroko swoje oczy. Nie spodziewałam się tego. Nigdy jeszcze tak się z nikim nie całowałam. Nie byłam jeszcze przygotowana. Jego język niepostrzeżenie wślizgną się do mojej buzi. Złapał dwoma rękami moją twarz z dwóch stron. Jego długi język zaglądał do wszystkich zakamarków w moich ustach. Jakby zwiedzał moje usta jak najdokładniej. Nie odwzajemniałam pocałunku ponieważ nie umiałam. Nigdy jeszcze się tak nie całowałam więc skąd miałam wiedzieć jak to się robi. Nagle nasze usta się oderwały od siebie. Z trudem łapaliśmy powietrze. Nie przerywaliśmy naszego kontaktu wzrokowego.
-Jesteś gotowa? Postaram się być delikatny.-usłyszałam jego ochrypły głos. Ej czekaj. Na co jestem gotowa. O co chodzi?
-Na co?- zapytałam, marszcząc brwi i układając usta w jedną prostą linie.
-Na twój pierwszy raz.- powiedział uśmiechając się pokazując swoje białe zęby. Co. Nie jestem gotowa. Czy on jest normalny. Nie no dobra wiem że nie jest normalny. Chyba zauważył moją nie pewność i zawahanie. I dodał-Zaufaj mi, będzie dobrze.- moje ręce jeszcze bardziej przycisnęły kołdrę do mojej klatki piersiowej. Chłopak po raz kolejny oplótł swoimi rękami moją twarz i z impetem przyległ swoimi miękkimi ustami do moich warg. Jego język znowu wepchną się do mojej buzi i zaczął poruszać moim językiem. Jego ręce powoli zjechały po mojej szyi aż dotarł do moich dłoni przytrzymujących mocno kołdrę przy moim dekolcie. Nie zaprzestając pocałunku oderwał moje zaciśnięte w pościeli ręce i podniósł mi je na wysokość mojej głowy. Drugą ręką odkrył moje ciało a kołdra poleciała na ziemię. Moje ciało zakrywał już tylko ten jedwabny materiał sukienki. Zayn ustami lekko mnie popchną do tyłu a ja bezwładnie upadłam na poduszki. Jedną ręką cały czas przytrzymywał moje ręce oparte o poduszki nad moją głową. Jego język dalej bawił się moim u mnie w ustach. Jego druga ręka jednym ruchem ściągnęła ze mnie cały cienki materia, który wylądował za łóżkiem na miękkim dywanie. Zamknęłam oczy. Leżałam przed nim nago. Wreszcie oderwał się od moich ust i zjechał ścieżką pocałunków wzdłuż mojej szyi. Z trudem łapałam powietrze. Nie odrywając ust od mojej szyi zdjął swoją marynarkę a potem białą koszulę. Kolejne dwie rzeczy wylądowały na ziemi. Otworzyłam oczy. Był taki piękny. Ja przy nim wyglądałam jak jakaś wiedźma. Puścił moje ręce ale bałam się je stamtąd wziąć więc zostały tak jak je tam zostawił. Zjechał ustami jeszcze niżej. Dotarł do moich piersi, które po chwili ręką zaczął ściskać. Przy każdym ściśnięciu z moich ust wydostawał się głośny jęk. Językiem przejechał dookoła mojego pępka. W moim brzuchu wirowało miliony motyli. Czułam ciarki w dole kręgosłupa. Chłopak sięgną do swojego rozporka i szybko go odpiął. Zdjął spodnie ale wcześniej wyjął małą srebrną torebeczkę z kieszeni. Przyglądałam się dokładnie każdemu ruchowi jaki wykonywał. Popatrzył się prosto w moje oczy i zauważyłam zmartwienie, troskę, obawy przed czymś. Trudno było określić o co mu chodzi. Nagle się odezwał.
-Chcesz na pewno to zrobić? Jesteś gotowa?-nie byłam gotowa ale przemyślałam to już wcześniej. Mam prawie 19 lat. Jestem dorosła. Muszę spróbować bo i tak przecież kiedyś to zrobię. Chyba nie mam czasu oczekiwać na mojego księcia z bajki. Bo on nigdy nie przyjdzie. Nie doczekam się. A może to on jest tym księciem tylko tego jakoś nie zauważyłam wcześniej. No nic muszę spróbować. Lekko kiwnęłam głową na znak że chce to zrobić i że jestem gotowa. Uśmiechną się, widać że był to szczery uśmiech. Szybkim ruchem zdjął swoje dopasowane bokserki a moim oczom ukazała się jego ogromna erekcja. Serio był wielki. Ale to przecież Zayn u niego wszystko jest ogromnych rozmiarów. Rozerwał srebrne opakowanko i wyciągnął z niego prezerwatywe którą naciągnął na swojego członka. Podszedł do łóżko i na nie wszedł. Uklękną nade mną okrakiem. Nasze brzuchy przylegały do siebie. Oparł łokcie po dwóch stronach mojej głowy. Pocałował mnie w policzek i szepnął prosto do mojego ucha.
-Noto jedziemy. Gotowa?- po raz drugi zapytał o to samo. No niech już to zrobi chce mieć już to za sobą. Po raz kolejny kiwnęłam głową i szepnęłam ledwo słyszalnie.
-Tak.- zaczęłam szybciej oddychać. Jego penis zaczął kręcić kółka wokół mojego wejścia i nagle wszedł we mnie. Przebił moją błonę. Jęknęłam, mówili że to nie boli to dlaczego mnie to zabolało. Zacisnęłam jak najmocniej oczy. Czułam jego oddech na swoim policzku.
-Jesteś taka ciasna.- szepnął przez zaciśnięte zęby. Nie ruszał się. Czułam nie komfort tam u dołu. Chciałam żeby już ze mnie wyszedł. Nie było to za przyjemne. Nie wiem jak ludziom to może sprawiać przyjemność. Nie wiem jak Jessy może to robić co najmniej dwa razy w tygodniu z jakimkolwiek chłopakiem którego spotka w clubie. Nie rozumiem ludzi. Może jestem jakaś dziwna. Może jestem inna od wszystkich. Ale powiem szczerze to mi nie sprawia przyjemności to mi raczej sprawia ból i obrzydzenie. Dalej się nie ruszał. Jak by zastygł w miejscu. Nie wytrzymałam, dziwny dyskomfort nie dawał wyjścia. Robiło się coraz gorzej. Co raz bardziej bolało. Musiał wyjść zemnie, za duży ból.
-Nie dam rady!- pisnęłam- wyjdź ze mnie!- ani drgnął- proszę-pisnęłam zaciskając pięści. Przerażenie powoli brało górę. Co ja mam do cholery zrobić. Nagle się poruszył, już myślałam że wyjdzie ze mnie ale poszło w drugą stronę. Wepchną go jeszcze głębiej. Krzyknęłam, sama nie wiem czemu może trochę z bólu, przerażenia, strachu. I znowu stanął w bezruchu. Nie ruszył się w żadną stronę.
-Csii, już dobrze. Otwórz oczy.-nie chciałam. Ale po chwili otworzyłam i spojrzałam prosto w jego tęczówki.- Grzeczna dziewczynka.- strasznie bolało. Już nie wytrzymuje z bólu. Nie chce go mieć w sobie. On jest za duży.
-Strasznie boli!-krzyknęłam-proszę!- zacisnęłam zęby. Czułam jak by mi się miały zaraz połamać. Ale to i tak nie przebiło bólu jaki był od pasa w dół.
-Spokojnie.- jak ja mam być niby spokojna. Poczułam jak powoli ze mnie wychodzi. Cofa się. Nareszcie. Strasznie bolało ale wiedziałam że to już na szczęście koniec. Był już przy końcu. Sapnęłam. Nagle usłyszałam jego głos- Uwaga.- i nie wyszedł ze mnie tylko z wielką siłą wszedł we mnie jeszcze mocniej i dalej. Moje oczy nabrały podwójnych rozmiarów. Co to miało być. Jeszcze bardziej boli. Tym razem nie stanął w miejscu lecz lekko cofał się i wracał. Zaczął sapać. Po kilku razach z większym impetem wszedł jeszcze dalej. Z moich ust wyrwał się straszny i głośny jęk.
-Już dobrze maleńka.- spomiędzy jego sapnięć wyrywały się pojedyncze słowa- jesteś taka ciasna!- poruszał się we mnie. Jego biodra ruszały się w jednym rytmie. Przy każdym mocniejszym wepchnięciu z moich ust wyrywały się jęki. Czułam budujące się coś w moim podbrzuszu. Byłam już mokra, podobnie zresztą jak on. Jego ruchy nie ustępowały. Tracę siły a to coś w moim podbrzuszu robi się coraz silniejsze. Nagle usłyszałam jego ochrypnięty głos- dojdź dla mnie maleńka!- spojrzałam w jego oczy. Jego tęczówki pociemniały. Nie były już takie brązowe jak wcześniej. One były. One były czarne. Wystraszyłam się jak to zobaczyłam. Co się dzieje? Gdzie jest tamten chłopak który mnie wcześniej całował? Jak ja mam niby dojść. O co mu chodzi. Nigdy tego nie robiłam. Jak to się robi? Wystarczyło kilka jeszcze mocniejszych pchnięć i kilka moich głośnych jęków. Nagle mój kręgosłup wygiął się na kształt literki U dotykałam tylko stopami i głową materaca na którym leżeliśmy. Moje palce u stóp podkuliły się tak że myślałam ze się zaraz połamią. Pięści mi się zacisnęły. Byłam cała mokra. Po moim całym ciele rozpłynęło się dobro. Przyjemność rozlała się po moich żyłach. Orgazm. Mój chyba pierwszy orgazm w życiu.
-Grzeczna dziewczynka.- usłyszałam gdy opadłam z powrotem na materac. Wszystko wróciło do normy. Nagle poczułam kolejne kilka pchnięć ale te były jeszcze silniejsze od wszystkich innych. Wszedł we mnie cały. Jeszce kilka takich ruchów i znowu kręgosłup oderwał się od materaca a palce podkurczyły. Kolejne dobro rozlało się po moim ciele. Ale to ie był koniec tylko opadłam na materac a poczułam kolejne jego pchnięcia. No nie, ja już nie mam siły. Nie przeżyje kolejnego orgazmu. Za dużo jak na jeden raz. Za dużo jak na pierwszy raz. Ale te dwa pchnięcia wystarczyły nie mi tylko jemu. Teraz był kolej Zayna. Teraz to on doszedł. Nagle się tak jakby zatrząsł i opadł bez silnie na mnie. Przyległ do mnie całym ciężarem ciała do materaca. Zamknęłam też wyczerpana doszczętnie oczy. Byłam strasznie zmęczona. A było dopiero popołudnie. Leżeliśmy tak przez kilka minut aż Zayn się podniósł na łokciach i powoli wyszedł ze mnie. Wykrzywiłam usta w grymasie. Teraz było tam tak pusto. Przyzwyczaiłam się do tej jego intymnej obecności we mnie. Wstał z łóżka i zdjął pełną prezerwatywę. Zakręcił ją przy końcu tak aby z niej nic nie wyleciało i wrzucił ją do kosza na śmieci. Podniósł wzrok na mnie i powiedział
-No i co nie było aż tak źle. Jak się czujesz?
-No dosyć dobrze ale jestem strasznie zmęczona. Wyczerpałeś ze mnie całą siłę- szepnęłam uśmiechając się słabo. A on za to pokazał swoje biały zęby.
-Chodź się odświeżyć.
-Nie mogę chodzić, mam za bardzo poranione nogi.- zrobiłam smutną minkę.
-W związku z tym wykąpiemy się w wannie.

_________________________________________________________________________________

Hej mamy 8 rozdział. No i Angel jest po pierwszym razie. Jak się macie z tą myślą? Ja się dalej trzęsę hahahahhahahaha
no dobra ok już spoko. Nie wiedziałam kiedy dodam ten rozdział ale poszło jakoś szybko. No więc z ręką na sercu serio... nie wiem kiedy będzie następny no bo wiecie ten wyjazd na d morze tak jak wam ostatnio mówiłam... postaram się jak najszybciej ale naprawdę nie mam pojęcia kiedy może w tym tygodni, może za dwa tygodnie a może nawet za miesiąc. Powiem tak nie znam dnia ani godziny hiiiiiiiiiiiii
no to do zobaczenia za nie wiem kiedy miłego czytania papapapaap

            MIDNIGHT MEMORIES <3

czwartek, 10 kwietnia 2014

Rozdział 7

Nareszcie dojechaliśmy do mojego domu. Zapłaciłam taksówkarzowi i wyszłam z taksówki. Taksówka odjechała a ja podbiegłam po schodkach i stanęłam koło drzwi. Wyjęłam klucz z małej brązowej torebki i otworzyłam nim drzwi. Weszłam i zdjęłam drzwi. Sprawdziłam dwa razy czy na pewno dobrze zamknęłam drzwi na klucz. Bo znając życie po jakimś czasie dowie się gdzie ja mieszkam i przyjdzie. Bo bóg wie co tam w tych informacjach jest o mnie napisane. Byłam sama w domu. Moja mama pewnie była w pracy, chociaż że to późna sobota to pewnie po pracy pojedzie jeszcze do sklepu na jakieś zakupy. Tak jak zwykle. Więc nie zanosi się na to że przyjedzie przed 22. Zmierzyła w stronę lodówki. Nie powinnam uciekać. Ale sam się o to prosił. Mam tylko nadzieję że mnie tu nie znajdzie. Bo jeżeli uda mu się mnie odnaleźć to już jest po mnie. Już nie żyje. Otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej jakąś sałatkę z warzyw która nie wyglądała aż tak źle. Zjadłam tyle ile mi się udało zmieścić w moim żołądku. Cały czas byłam lekko zaniepokojona. Bałam się. Bałam się że mnie znajdzie. Że tu przyjdzie. Byłam teraz bez telefonu. Nie mogła bym nawet zadzwonić po jakąś pomoc. Byłam sama w domu. Zrobiłam sobie w wielkim czarnym kubku przepyszne, gorące kakao. Usiadłam na jasnej kanapie w salonie przed telewizorem który właśnie włączyłam. Usiadłam i opatuliłam się czerwonym, cieplutkim moim ulubionym kocykiem i wzięłam wielki kubek do rąk i ocieplałam nim swoje dłonie, wolno sącząc gorący napój. Patrzyłam się obojętnie w ekran telewizora. Gdyby ktoś zapytał się mnie co właśnie leci w telewizji. Pewnie nie umiałam bym na to pytanie odpowiedzieć. Patrzyłam się po prostu na ruchome, kolorowe obrazki na ekranie telewizora. To był penie jakiś film przygodowy ale nie zwracałam jakoś na to uwagi. Nie obchodziło mnie to. Na dworze było z 30 stopni Celsjusza a ja siedziałam w domu opatulona kocem po sam nos i pijąc powoli gorące kakao. Nerwy powoli ze mnie schodziły. Ale nie umiałam przestać o nim myśleć. Zayn. On jest taki dziwny. Jak jakiś anioł. On nie zachowuje się jak człowiek. Może on jest jakimś szczurem doświadczalnym lub coś. Bo nie sądzę żeby tacy ludzie normalnie przychodzili na świat. Coś jest po prostu z nim nie tak. Z zamyślenia wyrwało mnie to że poparzyłam się gorącą czekoladą w język. Strasznie szczypało. Zaczęłam machać ręką w geście chłodzenia. Czułam rosnące burchle na języku. Cały czas mocno szczypało. Wróciłam do tamtej pozycji. Było już prawie ciemno. Światło w salonie dawał już tylko telewizor. Znowu bez czynie patrzyłam się w ekran i powoli zatracałam się w swoim raju myśli. Gdy nagle ekran zasłoniło mi coś czarnego. Duża postura kogoś. W pokoju rozległ się głęboki jego głos.
-Balkon też się zamyka- podskoczyłam na kanapie i krzyknęłam z przerażenia. Wrzątek z kubka wylał się na mój brzuch i nogi. Krzyknęłam tym razem z bólu. Kubek spadł na ziemie i rozbił się na miliony małych kawałeczków szkła. Zrzuciłam z siebie teraz już mokry i brązowy kocyk a sama podskoczyłam i stopami stanęłam na posadce. Stanęłam gołymi stopami na rozbitych kawałkach szkła. Po raz kolejny pisnęłam z ból. Łzy pakowały się do moich oczu i niebezpiecznie zmierzały do wypłynięcia. Chłopak podbiegł do mnie. Nie mogłam się ruszyć. Stałam na szkle. Na ziemi widziałam moją krew wypływającą ciurkiem z moich stup. Bolało jak cholera. Zacisnęłam pięści i zęby. Stałam a szkoło głębiej wbijało się w moje ciało. Chłopak podniósł mnie szybkim ruchem i położył sobie na rękach.
-Jery!!!-rozległ się jego poważny głos. Jego ochroniarz pojawił się w drzwiach- posprzątaj tu, tak żeby nie było śladu bycia. Jak najszybciej. Biorę samochód.- wyniósł mnie na dwór. Trzymałam się mocno jego bluzki i wciskałam głowę w jego tors. Wszystko mnie strasznie bolała, szczypało no sama nie wiem. Nie czułam stóp. A brzuch i nogi czułam jak mnie strasznie pieką i pojawiają się na nich takie małe burchelki. Każdy ruch mnie bolał. Łzy cały czas strumieniami leciały mi po policzkach.
-Będzie dobrze- usłyszałam jego ochrypnięty szept, koło mojego ucha. Otworzył tylne drzwi od samochodu i położył mnie na tylnych siedzeniach. Głośno wciągnęłam powietrze przez zęby z bólu. Zayn zamkną drzwi i wsiadł na miejsce kierowcy. Odpala samochód i ruszamy. Jechaliśmy strasznie szybko. Kręciło mi się w głowie. Byłam osłabiona. I czułam się strasznie słabo. Zamknęłam oczy, ale to ni pomogło. Wszystko piekło. Jakby mi ktoś wywiercał dziurę w ciele ale nie jestem pewna w którym miejscu.
-Już dojeżdżamy. Nie zasypiaj. Chociaż spróbuj.-próbuje przez cały czas debilu. Ale nie miałam siły nawet odpowiedzieć. Otworzył wszystkie te różne bramy kodami i jak najszybciej wjechaliśmy i zatrzymaliśmy się na parkingu. Chłopak wręcz wybiegł z samochodu po to aby mnie zaraz wyciągnąć z auta. Wziął mnie z powrotem na ręce i szybkim tempem ruszył w stronę drzwi wejściowych. Wybrał jakiś kod a drzwi stanęły otworem. Przeszedł przez salon i przed pokój potem wszedł po schodkach aż weszliśmy do mojego pokoju. Zamknął za sobą drzwi i delikatnie położył mnie na moim łóżku. Pobiegł do mojej łazienki i przyniósł z niej jakiś chyba chłodzik, który wyglądał podobnie jak termofor. Podszedł do moich gołych stóp. Obserwowałam jego każdy ruch. Pobiegł z powrotem do łazienki i wrócił z pęsetą. Zmarszczyłam brwi.
-Co zamierzasz zrobić?- szepnęłam bezsilnie.
-Masz jeszcze pełno szkła w stopach.-dotkną mojej stopy i ukucną. Pisnęłam z bólu. Powoli pęsetą zaczął wyjmować szkło z mojej skóry. Piszczałam i zaciskałam pięści z bólu. Po kilkunastu minutach skończył. Zabandażował moje stopy białym bandażem. A ja tylko zacisnęłam powieki. Cały czas cholernie bolało. Zapominając o wszystkim podniosłam rękę i położyłam ją na brzuchu. Ale gdy tylko moja ręka s tyknęła się z materiałem mojej bluzki. Krzyknęłam z bólu. Zupełnie zapomniałam o tych poparzeniach. Chłopak wyszedł z łazienki. Niósł jakąś małą buteleczkę czegoś w ręku. Wszedł na łóżko. Zamknęłam oczy. A gdy je otworzyłam chłopak siedział okrakiem nade mną ale nie dotykając mnie ani trochę, niczym.
-Mogę?- zapytał ochrypłym głosem, patrząc się prosto w moje tęczówki. Pokazywał na bluzkę i spodnie. Wiedziałam że w końcu będzie musiał to zrobić przez te cholerne oparzenia. Chwilę się zastanawiałam. Dobra pozwolę mu ale tylko raz i tak jestem strasznie osłabiona a przez to raczej mi nic nie zrobi. Lekko kiwnęłam głową na znak zgody. Na jego ustach pojawił się uśmieszek. I już tego pożałowałam. Strach powrócił.
-Podnieś ręce.- zrobiłam jak kazał. Zayn złapał za dół mokrej koszulki i powoli, delikatnie przeciągną ją przez całe moje ciało aż doszło do mojej głowy. Zdjął ją do końca a następnie odrzucił gdzieś za siebie. Bluzka upadła na ziemie. Popatrzył się na moją klatkę piersiową i zagryzł dolną wargę swoich ust. Chciałam mu przywalić z plaskacza prosto w jego policzek ale nie miałam aż tyle siły. Następnie dorwał się do mojego guzika i rozporka. Rozpiął powoli te dwie rzeczy i delikatnie zaczął zdejmować moje rurki. Doszedł do kostek i przeciągną spodnie jeszcze delikatniej ze względu na bandaże aby się nie zsunęły. Również mokre spodnie upadły na podłogę. Leżałam teraz przed nim pół nago.-jesteś piękna- usłyszałam jego głos. Zszedł z łóżka podniósł małą buteleczkę.
-Co to?-spytałam cicho.
-Żel chłodzący na poparzenia.- w pokoju panował pół mrok. Paliła się tylko jedna lampka. Zamknęłam oczy a chłopak wszedł z powrotem na łóżko i usiadł znowu okrakiem nade mną. Wylała trochę żelu sobie na rękę i powoli zaczął wsmarowywać go w mój brzuch. Wykrzywiłam plecy w łuku z bólu. Opadłam z powrotem na łóżko kiedy oderwał rękę od mojego brzucha aby nalać następną porcję żelu chłodzącego. Czułam już w jednym miejscu ulgę. Z powrotem dotkną moje brzucha a ja znowu wykrzywiłam plecy w łuku tak mocno że dotknęłam swoim miejscem intymnym jego krocza. Opadłam znowu na łóżko. Potem było już trochę lepiej. Nogi aż tak nie szczypały jak wsmarowywał tą maść w nie. Czułam się już o wiele lepiej. Naprawdę o mnie zadbał. Aż się dziwiłam. Nie wyglądał na takiego. A tak bardzo mi pomógł. Poszedł teraz do łazienki. Zaczynało mi się robić chłodno ale nie miałam siły przykryć się kołdrą na której właśnie leżałam. Zayn wyszedł z łazienki i z powrotem wszedł na łóżko. Moje oczy ujrzały jego piękną, umięśnioną, wytatuowaną klatę. Musiał zdjąć koszule w łazience. Znowu usiadł nade mną okrakiem. Patrzyliśmy się w swoje oczy.
-Mogę cię przebrać?-po namyśle przytaknęłam głową. No bo czy miałam jakiś inny wybór. Uśmiech znowu pojawił się na jego ustach. Sięgną do mojego stanika, który na nieszczęście był zapinany z przodu. Zaczęłam szybciej oddychać. Moje serce zaczęło szaleć gdy tylko dotkną mojego stanika. Powoli go rozpiął i zdjął go z ramion. Biustonosz wylądował na ziemi. Nie było już odwrotu. Pewnie zobaczył tam nic. Bo miałam to po mamie to znaczy nie miałam. Nie miałam nigdy dużych cycek tak jak moja mama. Po prostu nie mamy dekoltu. Za to Jessy ma i to duży. Jest chuda tak jak ja ale dekoltu to jej chyba każdy zazdrości. Pocałował mnie w policzek a potem ścieżką pocałunków zjechał aż do mojej jednej piersi. Mój wzrok powędrował na sufit. Zaczęłam jeszcze szybciej oddychać. Jedną ręką złapał mnie za drugiego i mocniej ścisnął. Cichy jęk wyrwał się z moich otwartych ust. Poczułam jak się uśmiecha przy mojej skórze. Ścieżką pocałunków zjechał jeszcze niżej. Nie odrywał ust od mojej skóry. Zatrzymał się przy linii mojej dolnej bielizny. Dwoma rekami złapał za gumkę od moich majtek i jednym ruchem ściągną je zemnie. One także wylądowały na ziemi. Poczułam powiew zimnego powietrza na mojej kobiecości. Ciarki w dole kręgosłupa nadal nie przechodziły. Zaczął dalej całować namiętnie moje uda od wewnętrznej strony. Leżałam naga. Jego jedna ręka powędrowała do mojej piersi a jego usta dalej całowały moje uda i na około mojej kobiecości. Ponownie ręką ścisną moją pierś. A z moich ust wyleciał niekontrolowany głośny jęk. Moje sutki stanęły. On ponownie zrobił to samo co wcześniej tylko że z drugim a ze mnie wyleciał taki sam dźwięk jak kilka sekund temu. Robiło mi się coraz słabiej. Na czole zbierały mi się już kropelki potu. Zayn chyba to zauważył ze słabnę w oczach i nagle przestał. /pocałował mnie znowu w policzek.
-Jesteś naprawdę piękna.- szepną mi do ucha swoim namiętnym głosem. Sięgną po tą samą sukienkę nocną co wtedy. Leżała koło mnie na łóżku. Musiał ja wcześniej przynieść. Podniosłam się lekko na łokciach a chłopak przełożył mi przez głowę jedwabny materiał. Sięgała mi ona do połowy ud. Mam tylko nadzieje że w nocy nie podwinie mi się wysoko. Wyją kołdrę z pode mnie i przykrył mnie nią.
-Straciłaś trochę krwi i dlatego jest ci słabo. Śpij. Dobranoc.- pocałował mnie w policzek i zmierzył do drzwi.
-Nie zostaniesz ze mną?- zapytałam cicho przez brak siły. Uśmiechną się. Och kocham ten widok.
-No dobra, ale tylko aż zaśniesz.-położył się koło mnie na kołdrze.
Powieki momentalnie zrobiły mi się strasznie ciężkie. Zatraciłam się w świecie snów.
_____________________________________________________________________________________________

Dzień dobry. Jak tam? Rozdział siódmy dosyć inny. Ale ja na przykład nie chciała bym być na jej miejscu na początku rozdziału. Aaałłłłłłłłłłćććć. Okay. Kolejny rozdział nie wiem kiedy się pojawi bo teraz idą święta a moi rodzice planują jakiś rodzinny wyjazd świąteczny :P na przykład nad morze :P Więc nie wiem jak to wszystko będzie. Dobra mam nadzieję że rozdział się podobał.
A tutaj daje wam jeszcze link do bloga mojej przyjaciółki jest naprawdę fajny.http://pervertniallhoranfanfiction.blogspot.com/?m=1 Jest o Niall'u. Naprawdę ona się bardzo stara i mam nadzieję że chociaż wejdziecie żeby go zobaczyć. Bardzo proszę. No to miłego czytania. Pa pa pa pa pa pa pa pa .

                                ROCK ME <3

wtorek, 1 kwietnia 2014

                                          Rozdział 6

Siedziałam na zimnej posadce opierając się o chłodną powłokę drzwi. Dobra muszę wziąć się w garść. Będzie dobrze. Poradzę sobie. Jestem silna. Powoli wstałam. Spojrzałam na klamkę. Co? Nie ma zamka. Te drzwi nie zamykają się na klucz. Przecież on może wejść tu w każdej chwili. Nie przeżyje tego. Dobra ale załóżmy, że on nie jest taki i że tu nie wejdzie. Powoli podeszłam do ogromnego prysznica. Zamierzam wziąć szybką kąpiel i jak najszybciej wyjść z tego pałacu i pojechać do mojego domu. Mama pewnie już się niecierpliwi. Ale na szczęście jeszcze nie dzwoni. Chyba. Gdzie jest mój telefon? Dobra wykąpie się i go poszukam. Odkręciłam prysznic a z rączki zamieszczonej na górze prysznica wyleciała gorąca woda. Powoli zdjęłam to coś z siebie zerknęła jeszcze raz w lustro. Boże wyglądam strasznie. Mój mocniejszy niż zwykle makijaż cały się rozmazał po moich policzkach. Maluje się mocniej tylko na jakieś okazje i imprezy. A tak normalnie na co dzień maluje się tylko lekko tuszem do rzęs i lekko pudrem. Nic wielkiego ale to nie dlatego że nie lubię tego robić ja po prostu jestem ogromnym śpiochem i nigdy rano nie mam czasu na takie rzeczy. I tak i tak zawsze się spóźniam a makijaż robię dopiero w pracy. Moje falowane ciemno brązowe włosy były roztrzepane ale do tego to już ja i wszyscy dookoła mnie przywykli. Oczy miałam podkrążone z ciemno fioletowymi worami. Szybko zdjęłam bieliznę i nie pewnie wrzuciłam ją do kosza z brudnymi rzeczami do prania. Wskoczyłam pod gorącą wodę i zamknęłam za sobą prysznic. Gdy wrzątek s tykną się z moim ciałem od razu na skórze poczułam gęsią skórkę. Odwróciłam się tyłem do drzwi wejściowych do łazienki sięgnęłam po żel pod prysznic i zaczęłam go rozsmarowywać po swoim ciele. Miał piękny truskawkowy, mój ulubiony zapach. Był bardzo odświeżający. Od razu jego woń rozprzestrzeniła się po całym pomieszczeniu. Następnie sięgnęłam po szampon do włosów. Wylałam trochę na rękę i zaczęłam wsmarowywać go we włosy. Również miał przepiękny zapach ale nie mogłam odgadnąć jak to zapach. Tajemniczy. Na butelce pisze tylko że to odświeżający szampon o czarującym zapachu. Hmm, dziwne. Dobra Ani teraz masz nie myśleć tylko się po prostu zrelaksuj i odpręż. Nie myśl o niczym. Nic cie nie obchodzi. Nic cie nie interesuje. Po prostu nic. Jesteś tu sama. I jest wszystko pod kontrolą. Wszystko jest dobrze. Ciepła woda opatula twoje ciało. O niczym nie myśl. Tu jesteś bezpieczna. Nagle moje przeczucie że ktoś mnie obserwuje powróciło. Jak już chyba każdy wie że jestem strasznie wrażliwa na kogoś wzrok umieszczony prosto na mnie i tylko na mnie a co gorsza bez mojej wiedzy. Najgorsze uczucie chyba w całym moim życiu. Ani to nie jest możliwe. Jesteś sama w łazience. Nikt więcej tylko ty i twoje myśli. Niech to do ciebie wreszcie dotrze. Masz prawie już 20 lat. Dziewczyno ogarnij się w końcu nikogo tu nie ma. Nie wytrzymałam i dla swojego upewnienia odwróciłam się w stronę drzwi do łazienki. I co ujrzałam. Ujrzałam jego wysoką posturę znikającą za drzwiami prowadzącymi do tego niby mojego pokoju. Nogi zrobiły mi się jak by z waty. Boże on tu był. Jednak się nie myliłam. Ja się nigdy nie mylę. To mnie nigdy nie zawodzi. Otworzyłam szeroko usta. Oparłam się o zimną ścianę pod prysznicem. Woda dalej prosto na mnie leciała. Zrobiło mi się słabo i nie dobrze. Jak ja mam mu zaufać. Nie mógł jak normalny człowiek zaczekać przed drzwiami? A nie przepraszam on nie jest normalny. Boże w co ja się wpakowałam. Po prostu w jedno wielkie gówno. Nigdy więcej. Wyłączyłam wodę i sięgnęłam po ręcznik. Owinęłam się nim i otworzyłam drzwiczki od prysznica. Najpierw pierwsze potem drugie. Powoli wyszłam na zimną posadzkę. Moje stopy doznały chyba szoku termicznego. Ale teraz nie dbałam o to. Przejrzałam się w lusterku teraz moja twarz wyglądała zupełnie inaczej. Lepiej. Podeszłam do pułki gdzie leżały moje czyste ubrania i o dziwo była tam nawet bielizna. Szybko ją założyłam. Sprawdzając czy jestem sama w łazience. Na półce leżały rurki i jakiś niebieski T-shirt oraz piękna sukienka. Ale sukienki na pewno nie założę bo nie znoszę ubrań bez kroku czyli sukienek i spódniczek. Nie czuje się w nich komfortowo. Założyłam spodnie a następnie bluzkę. Sięgnęłam po szczotkę leżącą na innej półce. Podeszłam do wielkiego lustra zawieszonego nad umywalką na ścianie. Włożyłam szczotkę w mokre włosy. Mocno pociągnęłam w dół. Ale szczotka ani drgnęła. Postanowiłam że uczesze je później jak już wyschną. Zawinęłam włosy ręcznikiem w tak zwany turban. I powoli ruszyłam do drzwi chwytając po drodze tą przepiękną fioletowo - szarą sukienkę. Otworzyłam drzwi od łazienki i przed sobą ujrzałam Zayna. Stał pół metra ode mnie. Zmierzył mnie całą tym swoim mocnym wzrokiem.
-Czemu ubrałaś spodnie?- zmarszczył czoło.
-Bo nienawidzę sukienek-podałam mu sukienkę do rąk-trzymaj ona się nie przyda.- jego flirtaśny uśmieszek pojawił się na jego ustach.
-Uwierz przyda się jeszcze dzisiaj. Zabieram cię wieczorem na kolacje do restauracji.
-Co? Ale ja nie chcę z tobą nigdzie iść, chce normalnie wrócić do domu jak normalna dziewczyna i o wszystkim zapomnieć a szczególnie o tobie!- ostatnie słowa wręcz wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
-Ups. Chyba ci się nie uda. Napisałem już do twojej mamy że zostajesz u Jessy jeszcze jedną noc.-zakrztusiłam się własnym powietrzem. Co?-więc nie musisz się obawiać.- puścił mi oczko.
-Ty jesteś nienormalny!-krzyknęłam mu prosto w twarz. Odwróciłam się na pięcie i zamknęłam się w łazience. Oczywiście na ile to było możliwe bo nie było zamka ani kluczyka była tylko klamka. Usiadłam na ziemi opierając się i przytrzymując plecami drzwi tak aby on ich nie mógł otworzyć. Sięgnęłam do kieszeni spodni po telefon ale go tam nie było. Mojej klawiszowej cegły. Wstałam na równe nogi otwierając drzwi. Krzyknęłam.
-Oddaj mi mój telefon!
-Nie. Chodź tu do mnie.- zatrzasnęłam z powrotem drzwi i zajęłam taką samą pozycję jak wcześniej. Nie to nie. Ja nie chce mi dać moje telefonu to mam to gdzieś. Muszę się stąd jakoś wydostać. Od razu wpadł mi do głowy wyjście przez okno. Niestety było strasznie wysoko i było takie małe że pewnie bym w nim utknęła. Więc nic innego nie pozostaje mi do roboty aż przeczekać aż on sobie gdzieś stąd pójdzie.
-Angel!!!!- usłyszałam jego krzyk przez grubą powłokę drzwi.-Odsuń się od drzwi!!!!- próbowałam go ignorować. Zaczynam się go bać. Podkurczyłam nogi do brody i schowałam twarz w kolanach. Poczułam że ktoś jeszcze dosyć lekko popycha drzwi. Jestem silna. Dam rade.
-Ani!!! do cholery odsuń się od tych drzwi!!!!-kolejne krzyki i popchnięcia. Wytrzymam. Nie boję się. Nie ruszę się stąd.
-Angel!! Nie chcę zrobić ci krzywdy!! Więc odsuń się od tych kurwa drzwi!!!-Kolejne mocne popchnięcia. Teraz ledwo co dałam rade przytrzymać drzwi. Pierwsze popchnięcie. Poleciałam popchnięta na środek łazienki. Wstałam i jak najszybciej podbiegłam do drzwi. Podstawiłam kosz na ubrania do prania pod drzwi i sama trzymałam zimną powłokę drzwi z całych sił. Ręcznik spadł mi z głowy. Wypuszczając jeszcze mokre fale na zewnątrz. Wyglądałam pewnie strasznie. To nie pierwszy raz kiedy musiałam zastawiać drzwi od łazienki lub pokoju wtedy zwykle to było przed Jackobem a nie przed nim no i zwykle były do tego jeszcze klucze lub zamki w drzwiach a nie tak jak tu. Drugie popchnięcie było sześćdziesiąt razy silniejsze. Odepchnęło mnie na koniec wielkiej łazienki walnęłam całym ciałem o ścianę a potem obślizgnęłam się po niej i upadłam. On jest serio strasznie silny. Ledwo łapałam powietrze. Mokre fale przykleiły i zasłoniły mi całą twarz. Widziałam ciemne plamki przed oczami. Było mi słabo. Nie czułam się za dobrze. Cała siła odeszła zemnie. Zawróciło mi się w głowie. Leżałam i nie miałam siły ani ochoty się podnieść. W drzwiach zobaczyłam tylko jeszcze jego. Umięśnionego, silnego, nie znajomego, przepięknego, czarnego anioła, który prawie mnie przed chwilą zabił. Nie czułam już nic oprócz bezsilności, złości, gniewu, strachu, przerażenia i wzroku umieszczonego na mnie. Nic więcej. To były ułamki sekundy. Jeszcze raz podniosłam wzrok na niego. Ale on już nie stał w drzwiach teraz biegł w moją stronę. Pięć sekund temu a może nawet mniej siedziałam przytrzymując drzwi sobą. A teraz. Teraz już tylko widzę czarne plamki i wielką posturę chłopaka zmierzającego szybko w moją stronę. Jeszcze jeden zawrót głowy i urwany film. Nastała ciemność. Ciemno, ciemno wszędzie ciemno. Nic nie czuje. Po prostu.
Ciemność.


***

Czuje kogoś ciepły oddech na mojej szyi. Powoli otworzyłam swoje oczy i nad sobą ujrzała czarne źrenice zawieszone kilka centymetrów nad moją twarzą.
-Widzisz jak się kończy sprzeciwianie się ze mną.- usłyszałam ochrypnięty głos nade mną. Był poważny i agresywny. Nie trzeba było nawet się na niego patrzeć żeby wiedzieć, ze jest wkurwiony. I wygląda nawet na to że to przeze mnie ale ja nawet nie wiem co się stało. I o co mu chodzi jak ja nic nie pamiętam. W ogóle gdzie ja jestem. I co on robi nade mną?
-Co się stało? Nic nie pamiętam.-wydukałam po cichu, nie śmiało. Powoli zaczynałam sobie przypominać, nie miłe zdarzenie z łazienki. Ale gdy upadłam, co się wtedy stało.
-Zemdlałaś.- jego głos od razu się zmienił. Był łagodniejszy i milszy. Wow jak szybko zmienił swoje nastawienie. Mi by to pewnie zajęło dłużej. Czyli że zemdlałam. No tak byłam w takim szoku że ja pierdole. No bo z tego co pamiętam to chyba nie codziennie jest się rzucanym na ścianę przez nie znajomego. No bo nie tak? Przecież ja go nie znam. A popychając drzwi można powiedzieć że rzucił mną na ścianę. Kurwa mogłam się odsunąć wtedy kiedy prosił. Wtedy byśmy byli już pewnie u Jes w szpitalu a potem może by mi się udało jakoś z myknąć do domu. I tak jak zwykle to moja wina. Czemu ja chociaż raz nie mogę się kogoś posłuchać. Chociaż raz. No tylko raz. Życie wtedy było by pewnie lepsze, prostsze. Ale nie ja zawsze wszystko po swojemu. Z zamyślenia wyrwał mnie jego już spokojny głos.
-Wszystko dobrze? Jak się czujesz?- czy on się właśnie martwi?
-Chyba tak, może być.-i teraz pewnie zacznie przepraszać jak zwykle wszyscy.
-To dobrze.-Zmarszczył czoło-mówiłem żebyś się odsunęła.- boże czy tak trudno raz przeprosić?- pamiętaj to co jak chce to to dostaję. Nie wiem w jaki sposób może to być tez oczywiście siła ale z tym staram się nie przesadzać, ale po prostu to co chce jest moje tak jak ty na przykład.- a gdzie przepraszam? Nie powiedział albo jest głucha. Dziwne. Odsuną się od mojej twarzy i położył się koło mnie.
-Wystarczy przeprosić. Wiesz o ty?- powiedziałam przyglądając się jego ruchom. Popatrzył się na mnie jak na debilkę. Co ja takiego powiedziałam?
-Czyli że dobrze się już czujesz tak?
-No tak. Długo byłam nie przytomna?
-Z szesnaście minut. Nie aż tak długo.- otworzyłam szerzej oczy. Przecież jeżeli ktoś jest nie przytomny dłużej niż dwanaście minut to to zagraża życiu. O mój Boże. Na szczęście żyje. - Dobra a teraz odpowiedz na zadane wcześniej pytanie.- co? O nie i tego się obawiałam. Znowu to samo. O nie.- przypomnieć ci to pytanie?- nie niech już tego nie mówi niech nie powtarza. Otworzyłam usta żeby zaprzeczyć. Ale się nie udało.- Dobra- jego uśmieszek z powrotem powrócił na jego usta.- Czy kiedykolwiek uprawiałaś sex?- boże, i co tak na luzie ma mu powiedzieć. Zamknęłam oczy. Zatracając się w swoich własnych myślach.- widzę że to u ciebie dosyć wstydliwy temat-no co ty kurwa nie powiesz. Znowu było słychać w jego głosie uśmiech.- intymny temat- boże znowu uśmiech wiem że się uśmiecha chociaż że mam zamknięte oczy.- No więc jak? Pamiętaj mi możesz zaufać. Jestem już przyzwyczajony do takich tematów. No to jak?-dobra dam rade i tak nie długo o nim zapomnę. Lekko pokręciłam przecząco głową, cały czas nie otwierając oczu.
-Nie-cicho, ledwo słyszalnie bąknęłam pod nosem.
-Naprawdę!?! Przecież ty masz 19 lat! I nigdy nie uprawiałaś seksu?
-Nigdy nawet nie miałam takiego chłopaka żeby coś. Nigdy się nawet nie całowałam. A ty mi nagle gadasz o takich rzeczach?!!!- boże ale się wkurzyłam. Co to jakieś przesłuchanie czy coś? To prawda nigdy nie całowałam się z żadnym chłopakiem. Dla mnie nowością było to że leże z kimś w łóżku. Nienawidzę jak ktoś się na mnie patrzy. Po prostu wtedy zaczynam się bać że coś mi może zrobić.
-Czyli że jesteś dziewicą.-zmarszczył czoło i potarł palcami swoje wargi.- czyli że będzie z tobą inaczej, hmmm trudniej.- co. O co mu do kurwy nędzy chodzi?co trudniej? Co inaczej? Przecież ja nie zamierzam tracić dziewictwa z nim. Ja czekam na mojego księcia z bajki, w którym naprawdę się zakocham. Ja muszę kogoś kochać żeby to zrobić. Ale na pewno to nie będzie on. Ktoś romantyczny, miły, posłuszny, ktoś na kim mogę polegać, ktoś kto mnie zrozumie i posłucha. To jest jego po prostu przeciwieństwo. O tak tak to można nazwać, szukam kogoś kto jest przeciwieństwem tego który właśnie leży ze mną w łóżku. Ktoś inny. No może Zayn jest ładny dobra naprawdę piękny i mądry ale ta jego aura. Te jego zmiany nastroju. Myśli tylko o jednym. Ta agresja. Te za szybkie kroki w stronę niby nas. To wszystko jest jak dla mnie inne. Wręcz nie normalne. Jemu się w głowie popieprzyło przez to ile ma kasy. Jest milionerem. I przez te jego nazwisko, które chyba każdy miał. To nie dla mnie. Nie mogę z nim wytrzymać zaledwie doby a co dopiero miesiąc, rok, całe życie. Ja nie dam rady. Ja nie szukam bogacza. - czyli że trzeba będzie chyba zacząć od początku, to będzie chyba mój pierwszy raz żeby kogoś uczyć. Ale dam rade, ja zawsze daję rade.- z zamyślenia właśnie wyrwał mnie jego ochrypnięty cichy głos. Jakby mówił sam do siebie. Spojrzałam na niego. Był zamyślony. Tak jakby był we własnym świecie. Tylko on i jego myśli. Czy on jest na pewno zdrowy? Może ma jakąś chorobę na przykład jakiś autyzm lub coś. No nie wiem.
-Dobrze się czujesz?- no nie nie wytrzymałam. Musiałam się zapytać, bo chyba bym niewytrzymała.
-Tak.-surowo odpowiedział, jakbym zapytała o najgłupsza rzecz na świecie.- dobra to teraz pojedziemy do szpitala, a potem zabieram cię na kolację.- oznajmił patrząc się prosto w moje tęczówki. Ja nie mogę teraz iść dzisiaj z nim na tą cholerną kolację. Chce wreszcie wrócić do domu.
-A czy mogli byśmy przełożyć tą kolację na jakiś inny wieczór, chociaż na jutro. Proszę??
-A czemu nie dzisiaj?- wiedziałam że się o to spyta.
-Ponieważ, dzisiaj nie za dobrze się czuje, i jestem strasznie zmęczona i poza tym chce dziś nocować w domu.
-Nie, idziemy dzisiaj.


                                             ***


Droga do szpitala minęła w grobalnej ciszy. Bez problemu trafiliśmy do pokoju Jessy. Zapukaliśmy i powoli weszliśmy.
-Hej, jak się masz?- pierwsza zapytałam. Leżała w swoim łóżku szpitalnym. Lekko się uśmiechnęła. Cały czas była blada jak ściana.
-Już dobrze. A jak tam u was?-usiedliśmy koło niej. Jednak na osobnych krzesłach. Chciałam się odezwać ale oczywiście on był pierwszy. Kto by się tego nie spodziewał.
-U nas wszystko dobrze. Przyjechaliśmy na chwilę, bo wieczorem idziemy na kolację.- powiedział formalnym, poważnym głosem. Nie wiem jak ona ale ja nie mam zamiaru z nim nigdzie iść.
Po pół godzinie wymieniania jakiś krótkich zdań Zayn chciał zacząć się już zbierać. W ciągu tej pół godziny chłopak odebrał tyle telefonów, że to się w głowie nie mieści.
-Ani, zaraz idziemy, pożegnaj się już.-i następny telefon zadzwonił. Zayn wstał i podszedł do okna. Ja również wstałam i przybliżyłam się do ucha Jes.
-Jes, słuchaj pójdę do łazienki i ucieknę przez okno, zostawię telefon pod twoją kołdrą żeby nie mógł mnie namierzyć- szybko wsunęłam jej pod nogi mój telefon- i posłuchaj wymyśl jakiś adres. Ty nic nie wiesz. Ucieknę do domu, mną się nie martw. On chce mnie rozdziewiczyć. Ja się go zaczynam bać. Chce o nim zapomnieć.- szepnęłam. Usłyszałyśmy że Zayn kończy rozmowę. Więc ja się odsunęłam a potem udając że ją całuje w policzek na pożegnanie, szepnęłam- tylko pamiętaj ty nic nie wiesz. No to pa. Trzymaj się.- ona tylko kiwnęła głową na znak że zrozumiała. Chłopak zbliżyła się do nas i objął mnie od tyłu w tali.
-No to co idziemy? Pożegnałaś się?-zapytał
-Tak, ale mogę iść jeszcze do łazienki?- znowu usłyszałam wibracje w jego kieszeni.
-Dobra ale szybko. Będę czekał tu na ciebie.-kiwnęłam tylko głową. I ruszyłam do drzwi od łazienki. Słyszałam już tylko jego rozmowę przez telefon. Zamknęłam za sobą drzwi. Cholera tu też nie ma zamka. Ale mam pecha. Więc muszę jak najszybciej to załatwić. Okno było wysoko ale na szczęście nie było takie małe jak w jego domu. Dziękowałam Bogu za to że Jes leży na parterze. Otworzyłam okno, stanęłam na umywalce i wdrapałam się na nie. Nie było aż tak wysoko. Powoli wyskoczyłam. Najpierw nogi potem reszta. Przymknęłam patykiem lekko okno aby nie było podejrzane. Apotem to już tylko biegłam. Obiegłam cały szpital aż dobiegłam do głównej ulicy. Podniosłam rękę i od razu koło mnie zatrzymała się taksówka. Wsiadłam i bez zastanowienia podałam adres.
-Tylko jak by pan mógł jechać w miarę szybko ponieważ dosyć mi się śpieszy.- kierowca tylko przytakną i ruszył.
______________________________________________________________
                                                                       (ZAYN)

Skończyłem rozmawiać. Znowu dzwonili do mnie w sprawie jakiegoś chujowego spotkania, którymi już rzygam. Ale niestety to moja praca. Ani dalej nie było widać. Ile kurwa można siedzieć w tej pieprzonej łazience. Podszedłem do drzwi i w nie zapukałem.
-Ani weź się pośpiesz!-krzyknąłem. Nie dostałem odpowiedzi. Więc jeszcze raz zapukałem i krzyknąłem- Angel bo zaraz kurwa wejdę!- i znowu nic-dobra jak sobie chcesz- czułem wzrok panny Jessy na swoich plecach. Nacisnąłem na klamkę a drzwi stanęły przede mną otworem. I na moje zdziwienie łazienka była kurwa pusta. A pieprzone okno było otwarte. Jak mogłem być tak kurwa głupi! Złość znowu wróciła. Moje żyły zaczęły dwa razy szybciej pulsować. Złość powróciła. Od dłuższego czasu starałem się nad nią panować aż do teraz kiedy poznałem ją. Angel. Nie wiem czemu ale tak bardzo chciałem ją przy sobie zatrzymać. A ta jej nie po słuszność i pyskatość jeszcze bardziej mnie nakręcały. Ale ona była inna nie tylko przez to że była jeszcze dziewicą ale przez to jej zachowanie. To mnie nakręcało i pobudzało. Nie była taka jak inne. A teraz kiedy widzę że ode mnie uciekła, po prostu mnie zabolało ale też nakręciło i zezłościło. Rzadko się zdarza żeby mi ktoś coś zrobił żeby mnie zabolało, żebym poczuł się urażony. Po prostu zawsze to co chciałem to to dostawałem. Nie było innej opcji. Nie wyobrażałem sobie innego życia. A nagle spotykam ją i wszystko się burzy. Zawsze miałem laskę, którą kiedy tylko chciałem mogłem wykorzystać w najróżniejszy sposób. Ona nie mogła się sprzeciwić lub cokolwiek nawet powiedzieć. To mnie uspokajało. Sex mnie uspokajał. Nic innego, tylko to. Tak już było. A z nią wiedziałem że będzie inaczej i tego się najbardziej bałem, obawiałem. Na chwile jej zaufałem, spuściłem z oka i co widzę pustą łazienkę. Pierdoloną pustą łazienkę. Mocno zacisnąłem pięści. Mięśnie na całym ciel momentalnie mi się spięły. Nie panowałem nad sobą. Byłem gotowy zrobić dla niej wszystko. Pierwszy raz jak żyje byłem w stanie zrobić dla kogoś, dla drugiej osoby wszystko. Musiałem ją znaleźć! Momentalnie się odwróciłem i wrzasnąłem.
- Do chuja!! Gdzie ona do kurwy nędzy jest!!!!!!- Dziewczyna leżąca w łóżku widać że się mnie już bała. Ale to mnie gówno obchodziło. Nienawidziłem się powtarzać. Wrzasnąłem po raz drugi.
-Gdzie ona kurwa jest!!!!


______________________________________________________________________________________________

DZIEŃ DOBEREK MOJE KOCHANE MISIE!!! JAK WAM DZISIAJ DZIONEK MINĄ?????? BO MI BARDZO DOBRZE <3 ;)
KUPIŁAM DZISIAJ BILET NA KONCERT ,, ROOM 94 ,, !!! ALE SIĘ CIESZĘ!! SERIO!! KONCERT JEST W TĄ ŚRODĘ <3
NO A WIĘC MAMY ROZDZIAŁ 6!! MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ PODOBAŁ :) :) :) :) :) :)
A NA WEEKEND WYJEŻDŻAM DO WARSZAWY WIĘC KOLEJNY ROZDZIAŁ SPRÓBUJE DODAĆ DO HMMMMMM NASTĘPNEJ ŚRODY CZYLI TO JEST CHYBA 09.04.14rok JAKOŚ TAK...
OD RAZU Z GÓRY PRZEPRASZAM NO ALE TAK TO NIE BĘDĘ MIAŁA CZASU BO SĄ SPRAWDZIANY, W ŚRODĘ MAM KONCERT, A OD PIĄTKU DO WTORKU ( BO SĄ REKOLEKCJĘ ) BĘDĘ MIAŁA WOLNE KTÓRE SPĘDZĘ W WARSZAWIE U TATY W STAJNI I TAM NIE ZABIERAM KOMPUTERA WIĘC TAK NAPRAWDĘ BĘDĘ MIAŁA TYLKO CZWARTEK I ŚRODĘ NA PISANIE TEGO ROZDZIAŁU WIĘC TROCHĘ MAŁO ALE DAM RADĘ. DO 24 POWINNAM SIĘ WYROBIĆ ;) :) ;) ;)
TO MIŁEGO CZYTANIA A JA LECE SIĘ WRESZCIE UCZYĆ PAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPA

xX          Xx                    xX                 Xx                xX   

czwartek, 27 marca 2014

                                           Rozdział 5


-Nazywa się Jackob Flick. A co?- ale nie dostałam już odpowiedzi. Obserwowałam jego każdy ruch. Powoli wyją z kieszenie spodni wielki telefon firmy HTC. Wybrał jakiś numer i po chwili przyłożył telefon do ucha i odezwał się poważnym tonem.
-Jery?! Sprawdź pana Jackoba Flicka. Na zaraz!!-i szybko się rozłączył. Co on robi i z kim on właśnie rozmawiał?
-Co ty wyprawiasz?- zapytałam lekko otumaniona. Ale po raz kolejny nie dostałam odpowiedzi.- Halo! Czy mógł byś odpowiedzieć?- zaczyna mnie już wkurzać. Odłożył telefon obok i popatrzył się za mnie na Jessy.
-Jak smakował tamten drink, po którego poszłaś gdy spotkałaś tego Jackoba?- no świetnie teraz zachciało mu się gadać o smakach drinków. Fajnie. Jessy przez chwile się zastanawiała.
-Smakował trochę inaczej niż inne. Był tak jakby mocniejszy i trudno go opisać może był trochę bardziej kwaśny albo trochę bardziej gorzki no nie wiem ale, o wiem że pachniał inaczej. Tak jakby miał coś w sobie.
-Ile wzięłaś wtedy drinków?- zapytał. Widziałam jak jego tęczówki nabierają ciemniejszych kolorów.
-Wtedy wzięłam dwa, jeden dla mnie a drugi był dla Angel.
-Wypiłaś nie tego drinka. Wypiłaś drinka przeznaczonego dla Angel.-powiedział pocierając palcem wskazującym dolną wargę swoich ust. Zmarszczyłam brwi. O co tu chodzi?
-Co to ma znaczyć?- zapytała wystraszona moja przyjaciółka.
-To ma znaczyć, że wypiłaś drinka przeznaczonego dla Angel. Była w nim trucizna. A w skrócie on nasypał do jednego drinka truciznę, którą miała wypić Angel ale wypiłaś go ty. I to w jego planach Angel miała właśnie leżeć w szpitalu albo jak by mu dobrze poszło miała umrzeć.-teraz to wszystko do mnie zaczynało docierać. Pewnie kiedy bym zemdlała lub poszła do łazienki on by już tam na mnie czekał i bug jeden wie co on by mi mógł zrobić. W myślach dziękowałam bogu za to, że to nie ja wypiłam tego drinka i że pojawił się on. Zayn. Jeżeli by go nie było była bym bezbronna. Nawet wtedy kiedy siedziałam sama na kanapie na imprezie. Jackob mógłby w każdej chwili do mnie podejść. Lub w szpitalu. Jak bym tu nocowała sama z Jessy on by mógł o każdej porze przyjść niby w odwiedziny. Wtedy skazana była bym tylko i wyłącznie na samą siebie bo Jessy była by za słaba nawet żeby zadzwonić po pomoc. A najważniejsze że same pewnie nie wpadły byśmy na ten pomysł że Jackob chciał mnie otruć ale że mu nie wyszło to wszystko spadło na Jes. W głębi duszy strasznie cieszyłam się że w moim życiu pojawił się ten piękny chłopak z czarnymi włosami, pięknymi ciemno brązowymi oczami i o wspaniałej budowie. -ale widać że zależy mu tylko na Angel bo tak to już by ci coś zrobił. Więc musisz uważać ale nie tak bardzo jak Ani.- aw. Czy on właśnie zmienił moje imię i powiedział na mnie ,, Ani ”? Skąd on wie, że tak mnie czasem przezywają. To znaczy zwykle mówi na mnie tak tylko moja mama,siostra no i Jessy, którą ja przezywam Jes.
-Okej, postaram się uważać na siebie ale Zayn obiecaj mi, że ty będziesz uważał na Ani. Tak aby włos jej nie spadł z głowy. Okej?- popatrzyłam się na niego. Ale on nic nie odpowiedział tylko lekko kiwną głowa i uśmiechną się w tym swoim pełnym uśmiechu pokazując te białe zęby.
-Ej może i jestem od ciebie młodsza o pół roku ale to nie znaczy, że sobie nie poradzę sama.- zwróciłam się do Jes.
-Ale to nie na mnie on poluje i to nie mnie chce wykorzystać albo co gorsza zabić i w porównaniu do ciebie ja już od dłuższego czasu nie jestem dziewi...- urwałam jej w pół słowa. Nie wieże że chciała powiedzieć to na głos i to jeszcze przy nim!!
-Zamknij się!!- rumieniec wleciał mi na policzki kiedy to krzyknęłam.
-No dobra już, już. Spokojnie. Jestem strasznie zmęczona mam nadzieję że się nie obrazicie jeżeli zasnę.-mówiła ziewając. Już chciałam otworzyć buzie i powiedzieć żeby się nami nie przejmowała ale on był szybszy. Tak jak zwykle zresztą.
-To my pojedziemy do mnie jak by coś się działo to dzwoń do Ani. Odwiedzimy cię jakoś popołudniu.-złapał mnie w talii, podniósł i postawił dopiero na posadce. Zaczął zakładać buty a ja zaczęłam go naśladować.
-Czemu jedziemy do ciebie? Nie możemy po prostu tu zostać?- zapytałam pół głosem trochę bojąc się odpowiedzi.
-Bo chce ci pokazać mój dom. A poza tym jest wiele innych przyczyn. Ale nie martw się spodoba ci się.- dobra powoli zaczynam się bać. Co miał na myśli mówiąc że jest wiele innych przyczyn i że mi się spodoba? Ale wolałam już chyba nic nie mówić zamiast zacząć się z nim kłócić bo i tak i tak on wygra. Gdy wychodziliśmy z pokoju Jes ona już spała. Zjechaliśmy windą na parking podziemny. Złapał mnie za rękę. Nie spodziewałam się takiego gestu no ale trzymał mnie tak mocno, ze nawet gdy bym chciała nie miała bym tyle siły aby się uwolnić z jego uścisku. Szliśmy ciemnymi podziemnymi parkingami. Ja na jego miejscu bym się już dawno zgubiła. Parkingi były prawie puste. Tylko co jakiś czas mijaliśmy jakieś auto. Wreszcie się zatrzymaliśmy. Widziałam rysy jakiegoś samochodu ale było tak ciemno że nie mogłam dostrzec nawet wielkości jakiej on był. Zayn wyją z tylnej kieszeni swoich czarnych spodni kluczyk i przycisną guzik. Nagle samochód rozbłysł jasnym światłem. Wszystko stało się jasne. Nie wierzyłam własnym oczom. Ujrzałam przed nami stojącego czarno - kabaletowego  Bugatti Veyron'a. Nigdy nawet nie marzyłam o tym aby się takim przejechać.
-To twój samochód?-stałam jak oniemiała. On miną mnie i podszedł do drzwi pasażera.
-Tak.- otworzył je i ruchem ręki zaprosił mnie do środka- Zapraszam Madam.-powoli ruszyłam w jego stronę i z gracją tak jak wielki, gruby słoń wgramoliłam się do środka. Zamkną za mną drzwi i szybkim tempem obszedł cały samochód i zajął miejsce obok mnie. Włożył kluczyki do stacyjki i ruszył.
-Zapnij pasy- powiedział stanowczo. Od razu się go posłuchałam i zrobiłam to co mi kazał. Wyjechaliśmy spod ziemi i wyjechaliśmy na drogę która powoli zaczynała tętnić życiem. No ale czego się spodziewać jeżeli dochodziła już szósta nad ranem. W radiu leciała właśnie moja jedna z ulubionych piosenek. Ed-Sheeran „I see Fire”. Uśmiechnęłam się gdy ją usłyszałam.
-Czemu się uśmiechasz.- wybiły mnie z transu jego słowa.
-To jedna z moich ulubionych piosenek.- w tym momencie została podgłoszona.
-Też ją bardzo lubię.-kątem oka zobaczyłam, że się uśmiecha. Jechaliśmy wsłuchani w piękną melodie. Na drodze nie było jeszcze korków. Na szczęście. Nagle usłyszałam tak jakby wibracje jakiegoś telefonu lub może czegoś innego bo sama nie wiedziałam czego mogę się jeszcze po nim spodziewać. Sprawdziłam czy to przypadkiem nie mój ale zanim to zrobiłam zdążyłam usłyszeć taki poważny, wręcz przerażający głos Zayna.
-Tak?-popatrzyłam na niego. Trzymał mocno przyciśnięty telefon do ucha.-podaj dane osobowe. Aha. Wydrukuj i zostaw je u mnie w biurze na biurku.-schował telefon z powrotem do swojej kieszeni - niedługo będziemy na miejscu.-wjechaliśmy w jakieś kręte uliczki i po kilku minutach moje oczy ujrzały pałac. Po prostu pałac, zamek no nie wiem jak to inaczej opisać. Był zbudowany z białego marmuru. Boże kim on jest do licha czy normalny człowiek ma swój pałac,program telewizyjny, najdroższy samochód, własne biura i firmy? Coś tu chyba jest nie tak, no nie? Podjechaliśmy bliżej bramy wjazdowej. Zayn otworzył okno i podjechał do takiego małego urządzonka, wprowadził jakiś kod i brama nagle się otworzyła. No nie wieże. Serio mają bramę na kod?!? Przejechaliśmy przez bramę a ona się zamknęła za nami. Znaleźliśmy się na dosyć dużym podjeździe żwirowym. Zobaczyłam duże drzwi od garażu a przy nich następne urządzenie do wpisywania kodu. Zayn zatrzymał samochód i wyskoczył z niego. Po czym podszedł do moich drzwi. Otworzył je i podał mi rękę, złapałam ją i ponownie z gracją słonia wygramoliłam się z samochodu. Zamkną drzwi ale nie puścił mojej ręki. Poszliśmy to znaczy on wiedział gdzie iść w porównaniu do mnie. Szliśmy chodnikiem, który jak mi się wydaję prowadził przez ogród bo po obu stronach rosło pełno różnych kwiatów. Widać że ktoś bardzo o nie dba. Wreszcie doszliśmy chyba do wejścia głównego do tego niby domu ale jak dla mnie pałacu. No ale jak bym się nie spodziewała koło drzwi stało to samo co przy bramie i garażu. Chłopak podszedł i wprowadził jakiś kod. Usłyszałam kliknięcie zamka. Wolałam nic nie dotykać żebym niczego nie zepsuła. Bo znając życie i mnie to pewnie bym nawet te otwarte drzwi zepsuła. Drzwi zostały lekko popchnięte przez niego i gestem ręki pokazał abym weszła pierwsza. No i czekały nas kolejne drzwi ale te był jednak na klucz i były otwarte więc musiało to oznaczać że ktoś jest w domu. Weszliśmy do środka. Nareszcie. Byłam zaskoczona cały przed pokój był dosłownie biały niektóre tylko rzeczy przechodziły w jasne odcienie szarego. Zdjęłam buty tak jak i on. Gdy się odwróciłam stali za mną jacyś ludzie. Jedna kobieta i dwójka mężczyzn.
-Ani a to moi ludzie. To jest pani Kristin. To jest pani domu czyli sprząta gotuje i tak dalej.- pokazał na w średnim wieku brunetkę, która wyglądała na bardzo miłą.
-Dzień dobry bardzo mi miło panią poznać pani Grey.-skąd ona zna moje nazwisko?
-Dzień dobry-powiedziałam lekko przygnębiona
-A to jest Jery. Mój ochroniarz- pokazał na wysokiego bruneta, dobrze zbudowanego o dobrej postawie.- a to jest Mers. Mój ogrodnik.- pokazał na trochę niższego blondyna ale widać, że także był dobrze umięśniony.
-Bardzo mi miło panią poznać- powiedział pierwszy Jery.
-Mi pana także- odrzekłam
-Moje uszanowanie-powiedział Mers całując mnie w zewnętrzną stronę ręki. Uśmiechnęłam się tylko w odpowiedzi. Zayn oplótł mnie ręką w talii.
-Możecie już wszyscy wracać do pracy. Jery odstaw samochód na miejsce- Jery znikną w mgnieniu oka. A po nim zniknęła cała reszta.
-Jesteś głodna?-Zapytał Zayn ochrypniętym głosem. Szczerze mówiąc nie jadłam nic od wyjścia z domu czyli gdzieś tak przed 19.od tamtej pory wypiłam tylko kilka drinków. I tak naprawdę te drinki cały czas jeszcze mnie lekko otumaniają i dla tego mam teraz czasem trochę więcej odwagi. To po prostu wpływ alkoholu w moich żyłach. Była dopiero szósta nad ranem więc nie byłam jeszcze głodna. A poza tym nie chciałam przeszkadzać Kristin, która pewnie miała jakieś jeszcze inne obowiązki i zadania do wykonania. Pokręciłam w odpowiedzi przecząco głową. Staliśmy tak pośrodku wielkiego przed pokoju na mięciutkim białym dywaniku, w którym się zapadałam. Czułam się jak bym stała na boso na plaży. Na mięciusieńkim, gorącym piasku.
-Okay,więc chodź za mną.-grzecznie ruszyłam za nim. Byłam ciekawa gdzie idziemy. Ale bałam się go o to zapytać bo pewnie by się wkurzył. Jak na zawołanie usłyszałam go ponownie.- oprowadzę cię po moim domu.-Szliśmy jasnym korytarzem aż wreszcie dotarliśmy do wielkiego pomieszczenia w podobnych barwach jak przed pokój. Boże tu jest wszystko takie jasne, czyste. Na środku stały kanapy i fotele z białej skóry a naprzeciwko ich wisiała na ścianie ogromna plazma. Ekran tego telewizora był prze ogromny. Pierwszy raz w życiu widziałam taką na oczy. Pomiędzy telewizorem a kanapami stał szklany stolik z białymi nogami. Na ścianach wisiały różne obrazy w szarych odcieniach. Weszliśmy następnie jak mi się zdaje do kuchni. Kuchnia była przestronna. Była głównie biało czerwona. Na środku stał wysoki blat wykonany z białego kamienia. A przy nim stały trzy wysokie krzesła. Kuchnia była tak naprawdę cała biała a dodatki były czerwone. Stała ogromna dwudrzwiowa lodówka. Był ogromny piekarnik. Do niego były przyłączone blaty i szafki na których były grzejniki i różne dodatki jak na przykład czerwony ekspres do kawy lub czerwone szklane pojemniki na przyprawy. I wiele innych potrzebnych rzeczy. Dalej znów wróciliśmy do salonu i skierowaliśmy się do trzech małych schodków których wcześniej nawet nie zauważyłam. Powoli wdrapaliśmy się na te stopnie i skierowaliśmy się do chyba łazienki. Łazienka była wielka. W kolorach biało-niebieskich, w środku był ogromny prysznic o takich rozmiarach o jakich nawet nikt nie marzy. Była jeszcze wielka wanna z masażem już wbudowanym. Od razu widać, że Zayn musi mieć wszystko duże a nawet ogromne. Wyszliśmy z łazienki, weszliśmy w jakiś korytarz. Przeszliśmy do jakiegoś pomieszczenia do którego nie wchodziło się przez drzwi to było coś podobnego do drugiego przedpokoju. Stanęliśmy na środku. Widniały cztery pary drzwi. Otworzył pierwsze i gestem ręki zachęcił mnie abym pierwsza weszła do środka. To była siłownia. Ale nie pachniało tak jak normalnie w siłowniach potem i jakimiś odżywkami. Tu pachniało jakoś inaczej. Tak jakoś ładnie. Weszłam do środka. Stała tam bieżnia, rowerki, orbitreki, ciężarki i różne inne rzeczy które są na standardowych siłowniach. Wszystkie ściany były lustrzane. Poczułam się obserwowana. Poczułam jak by było tam wiele ludzi ale byliśmy tylko my. Tylko my dwoje. Wyszliśmy z siłowni i weszliśmy do pokoju obok. Podskoczyłam gdy usłyszałam za sobą jego ochrypnięty głos.
-To moja sypialnia.-pokazał ręką na jedne drzwi w pomieszczeniu- tam jest moja łazienka.- pokazał na drugie drzwi-a tam moja garderoba. Ale tego nawet nie powinnaś widzieć. Chodźmy już do twojego pokoju.-gestem ręki pokazał żebym wyszła. O co mu chodzi z tym że tego nie powinnam widzieć? Co? Ale do jakiego mojego pokoju? O co chodzi. Jestem tu pierwszy raz. Wyszliśmy do tego niby przed pokoju i weszliśmy przez kolejne drzwi. Nawet nie zdążyłam się dobrze przypatrzeć jego pokojowi. Widziałam tylko tyle że był w jasnych kolorach. Ze stanu zamyślenia ponownie wyrwał mnie jego piękny głos.
-To jeden z pokoi gościnnych. Ale ten drugi jest twój. Chodź za mną- znowu ręką nakazał mi iść pierwszej. Zamkną drzwi od tego pokoju z którego właśnie wyszliśmy czyli jakiegoś tam gościnnego. Otworzył drzwi od tego niby mojego pokoju. Weszłam jako pierwsza. Moje oczy ujrzały dosyć duży pokój w jasnej palecie barw. Ściany były białe. Był podobny a wręcz taki sam mięciutki jasny dywanik. Na środku jednej ze ścin stało duże łóżko. Wyglądało na dwu osobowe. No ale u Zayna widać musi być wszystko ogromne. Na ścianie naprzeciwko łóżka wisiała duża plazma ale nie taka duża jak w salonie. Meble również były wykonane z jasnego drewna. Było jedno okno, które wychodziło na ,,mój,, balkon. Na ścianach wisiały różne obrazy w odcieniach szarości. Pokój ogólnie był bardzo przytulny pomimo tych wszystkich wielkich rozmiarów. Ale boże ile tu trzeba było wyrzucić kasy na to wszystko. W głowie się to nie mieści. Weszłam głębiej do wnętrza pokoju. I dopiero wtedy zobaczyłam dwie pary drzwi. Zayn chyba zauważył że jestem ciekawa dokąd prowadzą te grube, drewniane powłoki.
-Jedne prowadzą do twojej osobistej garderoby a drugie do twojej łazienki. Wszystkie łazienki są jak by co bardzo do siebie podobne.-puścił mi oczko. Co? To znaczy, że moja łazienka ma ogromny prysznic i wannę? Nie wierze. Muszę aż to sprawdzić. Otworzyłam drzwi prowadzące do ,, mojej,, łazienki i zastygłam w miejscu. No nie wieże. Ta łazienka jest tak naprawdę jeszcze większa od tamtej, w której byliśmy na początku.
-I jak? Podoba się?- skinęłam lekko głową wciąż jeszcze nie wierząc co się właśnie wydarzyło. Jedna impreza i nagle znajduje się w pałacu u nieznanego mi człowieka, który mówi mi że jestem jego i daje mi jeden pokój. To chyba już za wiele jak na moje nerwy. Powoli podeszłam do łóżka i spokojnie usiadłam na jednym z rogów.
-Coś nie tak?- podszedł do mnie i usiadł obok. Łóżko się zakołysało.
-Nie tylko po prostu to wszystko jest tak nagle. Byłam na zwykłej imprezie tak jak zwykle w weekendy. A tu nagle ty się pojawiasz zabierasz mnie do jakiegoś pałacu.-usłyszałam jego cichy chichot – moja najlepsza przyjaciółka leży w szpitalu i na dodatek Jackob powrócił!!-te dwa ostatnie słowa wręcz wykrzyczałam. Chłopak przyciągną mnie do jego torsu i mocno oplótł moje ciało swoimi długimi silnymi rękami. Wtuliłam się w jego ramie. Wszystkie zaniepokojone myśli i zdenerwowanie odeszło. Poczułam się bezpieczna jak nigdy dotąd. Nigdy jeszcze nie przytulałam się tak z chłopakiem. Nie znałam go ale nie martwiłam się tym. Strach odszedł. Strach przed nieznanym. Nagle moje powieki zrobiły się strasznie ciężkie. Jakby ważyły kilka kilogramów. Powoli zaczęły opadać. Moje ciało stało się zmęczone od środka. Nie miałam siły się ruszyć. Zachciało mi się spać no ale nie dziwie się wcale bo nie spałam przez całą noc. Poczułam zmęczenie i senność. Wtuliłam się jeszcze bardziej w jego gorące ramie. Słyszałam jego bicie serca. Było takie głośne i tak bardzo uspokajające.


***

Jasne promienie słońca nie dawały za wygraną. Tak bardzo chciałam jeszcze spać. Zawinęłam się jeszcze mocniej kołdrą tak że miałam ją aż za nos. W ucieczce przed słońcem przekręciłam się na drugi bok. Ale słońce nie przestawało. Powoli i z wielkim trudem otworzyłam oczy. Otworzyłam je parę milimetrów i ujrzałam drugą parę pięknych tęczówek patrzących się prosto we mnie. Były ode mnie z centymetr może dwa. Szybko zamknęłam swoje oczy i zaczęłam analizować co się właśnie wydarzyło. Kto to? Gdzie ja jestem? I wiele innych takich pytań chodziło mi po głowie. Zaczęłam sobie przypominać. To był Zayn i jestem w jego domu. Tylko dlaczego leży ze mną w łóżku? Nagle usłyszałam jego ochrypnięty głos.
-Dzień dobry Madam.- powoli otworzyłam swe paczadełka. Nie miałam siły się ruszyć.
-Dzień dobry- cicho i bardzo powoli wręcz bez silnie przywitałam się z nim. Nie mogę sobie przypomnieć jak i gdzie zasnęłam bo nie przypominam sobie żebym zasypiała w łóżku. Zmarszczyłam czoło a za tym poszły także i brwi. A no tak musiałam zasnąć na jego kolanach wtedy kiedy weszliśmy do niby mojego pokoju. Ob kręciłam głowę w prawo w przeciwnym kierunku do niego. Na szafce nocnej stał budzik. Chyba najgorsza rzecz jaką mogli kiedykolwiek wymyślić. Spojrzałam na godzinę. Była już 15. czyli spałam aż dziewięć godzin. Wow serio musiałam być strasznie zmęczona,że dalej chce mi się jeszcze spać. No ale kto by się dziwił jestem znana z tego, że jestem ogromnym śpiochem. Zawsze się wszędzie spóźniam. Na szczęście moi bliscy i znajomi już się do tego przyzwyczaili. Więc aż tak się o mnie nigdy nie martwią, bo godzina spóźnienia to u mnie standard. Ob kręciłam głowę z powrotem do niego. Leżał ubrany w czarne rurki ale wydaje mi się że są inne niż wcześniej i w szarą luźną bluzkę na krótki rękaw. Musiał się przebrać. Ciekawe ile on spał. Nie był przykryty kołdrą tylko leżał na niej. Jego włosy jak zwykle był roztrzepane ale coś mi kazało myśleć że to tak specjalnie.
-Jak się spało?- z zamyślenia wyrwał mnie jego seksownie ochrypły głos.
-Dosyć dobrze tylko krótka a tobie?-usłyszałam jego cichy chichot.
-Spałaś dziewięć godzin- wyszczerzył się w ślicznym uśmiechu- ale muszę ci powiedzieć że wyglądasz świetnie jak śpisz.- zarumieniłam się- A co do mnie to ja nie spałem w ogóle.- co on w ogóle nie spał. Ja bym nie dała rady.- zasnęłaś tak szybko. Spałaś jak zabita nie dało się ciebie obudzić to znaczy starałem się ciebie nie obudzić.- znów ten uśmiech a ja zaczynałam powoli czuć takie coś na dole brzucha coś podobnego do stada motyli, które wybudziło się po dziesięciu latach. O których moje ciało i umysł już zapomniały. Ale nie one jednak tam są. Jednak czekały na to. Na to żeby wreszcie się obudzić. Obudzić po 10 latach snu, zapomnienia. One czekały. Czekały na tą odpowiednią chwilę. Czekały na tego kogoś. Na tego kogoś kto by je rozruszał, kto by im kazał się obudzić. Dla kogoś dla którego miały by chęć latać, żyć. One po prostu czekały. Otrzepały się z wieloletniego kurzu, który zgromadził się na nich. One żyją.-Jak się czujesz?
-Dobrze-moje oczy zeszły z jego tęczówek na kołdrę. Lekko zawstydzona szepnęłam pod nosem- Alkohol przestał chyba działać no i wiesz jak by ci to powiedzieć jestem strasznie wstydliwa- słabo się uśmiechnęłam. Nie wiedziałam jak by mu to powiedzieć. Nie gadałam tak naprawdę z chłopakiem od kilku lat. A tu on się taki nagle znalazł. W odpowiedzi usłyszałam jego cichy chichot.
-Nie przejmuj się mną i tak jesteś już moja.- co to miało znaczyć? To miało być jakoś pocieszające czy coś w tym stylu? Spojrzałam w jego oczy.
-Czy ty tu leżałeś przez cały czas?- spróbowałam zmienić temat.
-Nie, byłem jeszcze w pracy i na dwóch spotkaniach biznesowych.-puścił mi oczko. Czyli że był jeszcze w pracy a ja cały czas tu spałam. Dobra to jest dosyć dziwne. - A tak w ogóle to od kilku lat nie byłaś w żadnym związku? Tak?-lekko skinęłam głową. Do czego on zmierza.-Czyli, że twoje stosunki seksualne nie są jakoś bardzo rozwinięte. Tak?- zmarszczyłam brwi. Boże jak można być tak bardzo bezwstydnym? Znowu lekko przytaknęłam głową. Ale chyba to już robiłaś? Prawda?- patrzył się ciągle w moje oczy ale ja przeniosłam wzrok na kołdrę. Przecież to jest chyba oczywiste że nigdy tego nie robiłam. Ale nie mogę mu tego powiedzieć. No przecież jak by to zabrzmiało. No nie umiem z siebie tego wyrzucić.- Prawda?-chłopaka nalegał wyrzynając we mnie wręcz dziurę swoim wzrokiem.- Zaufanie. Mi możesz powiedzieć.- zapanowała cisza. Nie chciałam mu tego mówić.-ufasz mi?-ufałam mu. Ale coś w środku kazało mi zachować to tylko dla siebie. To był wstydliwy temat. Może on gadał już na ten temat z wieloma dziewczynami i może to było dla niego normalne. Ale nie dla mnie. Ja swój najlepszy wiek przesiedziałam w domu. Bałam się. Bałam się wyjść na imprezę. Bałam się nocować u koleżanek. Bałam się wyjść z domu po 20. Londyn nocą widziałam tylko przez okno. Nie inaczej. W klasie trzymałam się z dala od chłopaków. Dużo osób mówiło, że jestem dziwna. Ale mnie to nie obchodziło co myślą inni. Rozumiały mnie tylko trzy osoby. Jessy, moja siostra i Lukas to jedyny chłopak z którym się zadawałam. Który znał mój sekret. Był kiedyś moim sąsiadem ale nigdy nas nic nie łączyło oprócz silnej nie zniszczalnej przyjaźni, która dużo już przeszła. On z Jessy przez cały czas mnie i Rick wspierali. Pomagali w trudnych chwilach. W załamaniach nerwowych. Aż w końcu Lukas musiał wyjechać. Wyjechał do Irlandii z której tak naprawdę pochodził. Obiecał że wróci. Ale minęło już półtora roku. Czasem jest mi go brak bo traktowałam go jak brata. Czasem jest bez niego strasznie pusto. Nikt nie opowiada beznadziejnych kawałów które już i tak znasz na pamięć ale i tak się z nich śmiejesz chociaż że połowa ludzi ich nie rozumie. Ale trzymam go z Jes za słowo że wróci, bo obiecał. Lekko pokręciłam głową na znak że mu ufam.-Więc powiedz.-wciąż nalegał. Ale on jest uparty. Bez znaku przekręciłam się na drugi bok. Usiadłam na łóżku i powoli odkryłam ciało z kołdry. Znieruchomiałam gdy zobaczyłam co mam na sobie. Jak to się na mnie znalazło? Miałam na sobie jasno fioletową, jedwabną sukienkę nocną. Była na ramiączka z dużym dekoltem a na dodatek nie sięgała mi nawet do kolan. Była strasznie krótka ledwo zakrywająca połowę moich ud. Zapomniałam o jego pytaniu bardziej mnie teraz zastanawiało skąd to się wzięło na mnie.
-Zayn?
-Hmmm?
-Co to jest?
-Ja dalej czekam na odpowiedź wiesz o ty?
-Proszę cie powiedz że lunatykowałam jak ciebie nie było i się w to przebrałam. Proszę powiedz że tak było.-Mocno zamknęłam oczy.
-Jak zasnęłaś to cie w to przebrałem. Nie mogłem pozwolić na to żebyś spała w swoich ubraniach. A poza tym wyglądasz w tym tak seksownie.- Otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam na niego. Szybko ręką sprawdziłam czy mam bieliznę. Na szczęście była cała i na miejscu. Lekko się uspokoiłam. Chłopak zaczął się śmiać.
-Gdzie są moje ubrania?
-Strasznie śmierdziały szpitalem i klubem więc poszły do prania a w związku z tym poprosiłem panią Kristin aby wybrała coś dla ciebie. Rzeczy są przygotowane już w twojej łazience. Tylko wiesz ja cały czas czekam na odpowiedź-zignorowałam go. Przecież mu nie powiem. Ale mam nadzieje że pani Kristin ma dobry gust.
-Idę się wykąpać.
-Mogę iść z tobą?
-Nie no coś ty!!-prawie że krzyknęłam. Boże co on sobie myślał. Szybko wstałam i jak najszybciej obeszłam łóżko i zmierzyłam w stronę łazienki. Bogu dzięki że nie muszę przełazić przez cały dom w tym czymś bo chyba bym oszalała. Nie chciałam żeby Zayn się na mnie gapił w tak krótkiej kiecce która prawie w ogóle mnie nie zakrywała.
-Piękna- usłyszałam jego ochrypły głos.-czemu tak pędzisz?-starałam nie zwracać na niego uwagi. Idę do łazienki. Prosto do łazienki. Widzę tylko łazienkę. Już prawie wchodziłam przez próg łazienki gdy nagle chłopak staną mi w wejściu. Stanęłam rozkojarzona kilka centymetrów od niego. Szybko zaplotłam ręce na piersiach tak aby zasłonić jak najwięcej mojego odkrytego ciała.
-Panno Grey, mogłaby mi pani wreszcie odpowiedzieć na moje pytanie?
-Jak się wykąpie.-odpowiedziałam szybko-ale najpierw muszę tam wejść wiesz o tym. Sama!- Zayn przepuścił mnie a ja szybko zamknęłam za sobą drzwi i obślizgnęłam się po drzwiach tak aż usiadłam na zimnej posadce. Co ja tu w ogóle robię
_____________________________________________________________________________________________________________________
Bardzo was przepraszam za to opóźnienie ale miałam różne problemy i ogólnie pełno sprawdzianów. Za to dałam jeszcze dłuższy rozdział. Mam nadzieje że się podobał. Jeszcze raz was przepraszam ale też ten rozdział szedł mi jakoś strasznie opornie codziennie pisałam po jednej stronie i nagle kończyła mi się tak jak by wena :( ale teraz mam nadzieje że będzie już wszystko dobrze. :D Kolejny rozdział postaram się dodać do wtorku wieczorem. Powinnam się wyrobić :P
KOCHAM WAS <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

A tu macie jeszcze link do tej piosenki, którą słuchali w samochodzie: 
A i jeszcze dam wam link do tego zaj*bistego samochodu Zayn'a ;) :