sobota, 12 kwietnia 2014

                                        Rozdział 8

Obudził mnie straszny ból stopy. Nie wiem czemu. Było mi gorąco. Chyba miałam gorączkę. Też nie wiem czemu. Sięgnęłam ręką na miejsce obok mnie. Było puste. Tylko zimne prześcieradło. Nic więcej. Gdzie on jest? Otworzyłam powoli swoje oczy. Jasne promienie słońca przedarły się przez moje powieki. Oślepiły mnie. Powoli przyzwyczajałam się do tego światła. Usiadłam na łóżku. Zerknęłam na swój brzuch. Opatulała go jedwabna, krótka sukienka nocna. Polubiłam ten materiał. Był naprawdę wygodny. Położyłam się z powrotem na miękkiej poduszce. Spojrzałam na nocną szafkę i na zegarek, który na niej stał. Dochodziła już 11. już jest tak późno. Pora wstawać. Tym razem szybciej znowu usiadłam na łóżku. Odrzuciłam kołdrę na bok. A na gołych nogach poczułam powiew zimnego powietrza. Przesunęłam się po miękkim materacu i usiadłam na skraju wielkiego łóżka. Stopy upadły mi na miękki, jasny dywan. Odepchnęłam się rękami i szybko wstałam. Tak jak zwykle zaćmiło mi oczy. A po chwili kolory wróciły. Nagle poczułam nasilający, piekielnie mocny ból w obydwu stopach. Nie mogłam stać. Opuściłam wzrok na dół i zobaczyłam bandaże na moich stopach. Co do cholery tu się dzieję? Co to jest? Co mi się stało? Zaczęło mi się wszystko przypominać. Cały wczorajszy wieczór. Szkło, krew, wrzątek, pocałunki, poparzenia, ból. Pamięć wróciła. Ból jeszcze bardziej się nasilił. Nie wytrzymałam nawet kilku sekund stojąc. Od razu upadłam na ziemię. Ale nie złapałam równowagi i nie spadłam do tyłu na łóżko ale poleciałam do przodu na brzuch, upadając na miękkim dywanie. Jęknęłam w ból gdy moja klatka piersiowa z tyknęła się z posadką. Zapomniałam o moim całym poparzonym brzuchu. Nie zrobiłam nawet kroku a już leżałam na ziemi. Spróbowałam się podnieść na rękach do pozycji siedzącej. Nareszcie się udało. Doczołgałam się do łóżka na które jakoś się wciągnęłam. Przykryłam się kołdrą bo na początku zupełnie zapomniałam o tym że nie mam na sobie bielizny. Zakryłam się pościelą i sięgnęłam do swoich stóp. Powoli zaczęłam odwijać bandaż z jednej nogi. Był cały w czerwony. Aż tak mi stopy krwawiły? Po prostu był aż przemoczony moją krwią że bez większego trudu można by było z niego to wyciskać. Gdy wreszcie doszłam do skóry przeraziłam się na widok moich stóp. Były całe poranione a najbardziej od dolnej strony. Były głębokie rany. Moja stopa była tak napuchnięta że wyglądał jak by ktoś skleił cztery moje stopy w jedną całość. Wyglądało to strasznie. Szybko zakręciłam z powrotem bandaż tak jak był wcześniej i opadłam na poduszki. Boże co ja narobiłam. Przecież tak się nie pokarze mamie. A muszę już dzisiaj wrócić żeby się nie niepokoiła. Jak ja nawet nie mogę zrobić kroku. Nie mogę wystać sekundy. Masakra. A to wszystko przez ta kurewską imprezę. Nigdy więcej żadnych imprez, clubów, drinków i zabaw. Koniec z tym. Nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Podniosłam głowę żeby sprawdzić kto to. Zayn. Był ubrany w dopasowany do niego garnitur. Wyglądał świetnie.
-Dzień dobry. Jak się spało?
-Dobrze. A jak tobie.- odpowiedziałam swoim ochrypniętym głosem. I usiadłam cały czas nie odrywając pościeli od swojego dekoltu. Zamknął za sobą drzwi i podszedł do łóżka na które po chwili usiadł. Podsuną się do mnie. I szepną mi do ucha.
-Też dobrze, piękna.- czerwony rumieniec wleciał na moje policzki, poczułam ciarki w dole kręgosłupa. Pocałował mnie w policzek. I usiadł z powrotem obok mnie. Zobaczył chyba moje czerwone policzki i się uśmiechną.- jak się czujesz? Bolą cię jeszcze te poparzenia?
-Trochę. Ale już mniej niż wczoraj. Tylko że nie mogę stanąć na nogach przez te stopy.- chłopak zmarszczył brwi. Był zamyślony.
-Czyli że dzisiaj jeszcze nie wrócisz jak na razie do domu.- no i tego się obawiałam najbardziej. -zadzwoń zaraz do swojej mamy i powiedz że jest wszystko dobrze ale trudno ci się chodzi przez ból kolana i wrócisz we wtorek i że będziesz jeszcze dzwonić.- co ja nie umiem kłamać. Nie powiem tego mamie. No ale nie mogę też powiedzieć prawdy. Kurde co ja mam zrobić. Moja mama jest przecież taka opiekuńcza i w ogóle nie pozwoli mi zostać jeszcze do wtorku. To wbrew jej zasadom. Będzie się za bardzo martwiła. No kurde. Z zamyślenia wyrwał mnie jego głos- jesteś głodna?
-Mhm trochę. - wstał i wyszedł z pokoju. A ja zostałam sama z tą strasznie trudną myślą. Co ja mam zrobić. Ale zostaje mi tylko jedno, okłamać mamę. Zayn po chwili wrócił z powrotem do pokoju w rekach niosąc tackę na której leżał talerz ze świeżą jeszcze gorącą jajecznicą i tostami i stał tam także kubek z ciepłą kawą. Chłopak położył mi tackę na nogach przykrytych kołdrą i wyszedł z pomieszczenia. Cały czas przytrzymywałam pościel przy swojej klatce piersiowej i nie zamierzałam jej puścić. Zaczęłam jeść. Jajecznicy była przepyszna. Wypiłam powoli kawę uważając na to aby się nie poparzyć. Odłożyłam tackę na szafkę nocną. Momentalnie do pokoju wszedł Zayn i zabrał tackę. Po chwili wrócił i usiadł znowu koło mnie na łóżku. Jeju ale on jest szybki. Nie wiedziałam że można robić śniadanie aż tak szybko.
-Dziękuję.-szepnęłam. Odkręciłam głowę w jego stronę. Patrzyliśmy się teraz prosto sobie w oczy. Moje ręce cały czas mocno przytrzymywały kołdrę przyciskając ją do mojego dekoltu. Nagle jego usta z wielką siłą przyległy do moich. Nasze wargi mocno do siebie przylegały. Otworzyłam szeroko swoje oczy. Nie spodziewałam się tego. Nigdy jeszcze tak się z nikim nie całowałam. Nie byłam jeszcze przygotowana. Jego język niepostrzeżenie wślizgną się do mojej buzi. Złapał dwoma rękami moją twarz z dwóch stron. Jego długi język zaglądał do wszystkich zakamarków w moich ustach. Jakby zwiedzał moje usta jak najdokładniej. Nie odwzajemniałam pocałunku ponieważ nie umiałam. Nigdy jeszcze się tak nie całowałam więc skąd miałam wiedzieć jak to się robi. Nagle nasze usta się oderwały od siebie. Z trudem łapaliśmy powietrze. Nie przerywaliśmy naszego kontaktu wzrokowego.
-Jesteś gotowa? Postaram się być delikatny.-usłyszałam jego ochrypły głos. Ej czekaj. Na co jestem gotowa. O co chodzi?
-Na co?- zapytałam, marszcząc brwi i układając usta w jedną prostą linie.
-Na twój pierwszy raz.- powiedział uśmiechając się pokazując swoje białe zęby. Co. Nie jestem gotowa. Czy on jest normalny. Nie no dobra wiem że nie jest normalny. Chyba zauważył moją nie pewność i zawahanie. I dodał-Zaufaj mi, będzie dobrze.- moje ręce jeszcze bardziej przycisnęły kołdrę do mojej klatki piersiowej. Chłopak po raz kolejny oplótł swoimi rękami moją twarz i z impetem przyległ swoimi miękkimi ustami do moich warg. Jego język znowu wepchną się do mojej buzi i zaczął poruszać moim językiem. Jego ręce powoli zjechały po mojej szyi aż dotarł do moich dłoni przytrzymujących mocno kołdrę przy moim dekolcie. Nie zaprzestając pocałunku oderwał moje zaciśnięte w pościeli ręce i podniósł mi je na wysokość mojej głowy. Drugą ręką odkrył moje ciało a kołdra poleciała na ziemię. Moje ciało zakrywał już tylko ten jedwabny materiał sukienki. Zayn ustami lekko mnie popchną do tyłu a ja bezwładnie upadłam na poduszki. Jedną ręką cały czas przytrzymywał moje ręce oparte o poduszki nad moją głową. Jego język dalej bawił się moim u mnie w ustach. Jego druga ręka jednym ruchem ściągnęła ze mnie cały cienki materia, który wylądował za łóżkiem na miękkim dywanie. Zamknęłam oczy. Leżałam przed nim nago. Wreszcie oderwał się od moich ust i zjechał ścieżką pocałunków wzdłuż mojej szyi. Z trudem łapałam powietrze. Nie odrywając ust od mojej szyi zdjął swoją marynarkę a potem białą koszulę. Kolejne dwie rzeczy wylądowały na ziemi. Otworzyłam oczy. Był taki piękny. Ja przy nim wyglądałam jak jakaś wiedźma. Puścił moje ręce ale bałam się je stamtąd wziąć więc zostały tak jak je tam zostawił. Zjechał ustami jeszcze niżej. Dotarł do moich piersi, które po chwili ręką zaczął ściskać. Przy każdym ściśnięciu z moich ust wydostawał się głośny jęk. Językiem przejechał dookoła mojego pępka. W moim brzuchu wirowało miliony motyli. Czułam ciarki w dole kręgosłupa. Chłopak sięgną do swojego rozporka i szybko go odpiął. Zdjął spodnie ale wcześniej wyjął małą srebrną torebeczkę z kieszeni. Przyglądałam się dokładnie każdemu ruchowi jaki wykonywał. Popatrzył się prosto w moje oczy i zauważyłam zmartwienie, troskę, obawy przed czymś. Trudno było określić o co mu chodzi. Nagle się odezwał.
-Chcesz na pewno to zrobić? Jesteś gotowa?-nie byłam gotowa ale przemyślałam to już wcześniej. Mam prawie 19 lat. Jestem dorosła. Muszę spróbować bo i tak przecież kiedyś to zrobię. Chyba nie mam czasu oczekiwać na mojego księcia z bajki. Bo on nigdy nie przyjdzie. Nie doczekam się. A może to on jest tym księciem tylko tego jakoś nie zauważyłam wcześniej. No nic muszę spróbować. Lekko kiwnęłam głową na znak że chce to zrobić i że jestem gotowa. Uśmiechną się, widać że był to szczery uśmiech. Szybkim ruchem zdjął swoje dopasowane bokserki a moim oczom ukazała się jego ogromna erekcja. Serio był wielki. Ale to przecież Zayn u niego wszystko jest ogromnych rozmiarów. Rozerwał srebrne opakowanko i wyciągnął z niego prezerwatywe którą naciągnął na swojego członka. Podszedł do łóżko i na nie wszedł. Uklękną nade mną okrakiem. Nasze brzuchy przylegały do siebie. Oparł łokcie po dwóch stronach mojej głowy. Pocałował mnie w policzek i szepnął prosto do mojego ucha.
-Noto jedziemy. Gotowa?- po raz drugi zapytał o to samo. No niech już to zrobi chce mieć już to za sobą. Po raz kolejny kiwnęłam głową i szepnęłam ledwo słyszalnie.
-Tak.- zaczęłam szybciej oddychać. Jego penis zaczął kręcić kółka wokół mojego wejścia i nagle wszedł we mnie. Przebił moją błonę. Jęknęłam, mówili że to nie boli to dlaczego mnie to zabolało. Zacisnęłam jak najmocniej oczy. Czułam jego oddech na swoim policzku.
-Jesteś taka ciasna.- szepnął przez zaciśnięte zęby. Nie ruszał się. Czułam nie komfort tam u dołu. Chciałam żeby już ze mnie wyszedł. Nie było to za przyjemne. Nie wiem jak ludziom to może sprawiać przyjemność. Nie wiem jak Jessy może to robić co najmniej dwa razy w tygodniu z jakimkolwiek chłopakiem którego spotka w clubie. Nie rozumiem ludzi. Może jestem jakaś dziwna. Może jestem inna od wszystkich. Ale powiem szczerze to mi nie sprawia przyjemności to mi raczej sprawia ból i obrzydzenie. Dalej się nie ruszał. Jak by zastygł w miejscu. Nie wytrzymałam, dziwny dyskomfort nie dawał wyjścia. Robiło się coraz gorzej. Co raz bardziej bolało. Musiał wyjść zemnie, za duży ból.
-Nie dam rady!- pisnęłam- wyjdź ze mnie!- ani drgnął- proszę-pisnęłam zaciskając pięści. Przerażenie powoli brało górę. Co ja mam do cholery zrobić. Nagle się poruszył, już myślałam że wyjdzie ze mnie ale poszło w drugą stronę. Wepchną go jeszcze głębiej. Krzyknęłam, sama nie wiem czemu może trochę z bólu, przerażenia, strachu. I znowu stanął w bezruchu. Nie ruszył się w żadną stronę.
-Csii, już dobrze. Otwórz oczy.-nie chciałam. Ale po chwili otworzyłam i spojrzałam prosto w jego tęczówki.- Grzeczna dziewczynka.- strasznie bolało. Już nie wytrzymuje z bólu. Nie chce go mieć w sobie. On jest za duży.
-Strasznie boli!-krzyknęłam-proszę!- zacisnęłam zęby. Czułam jak by mi się miały zaraz połamać. Ale to i tak nie przebiło bólu jaki był od pasa w dół.
-Spokojnie.- jak ja mam być niby spokojna. Poczułam jak powoli ze mnie wychodzi. Cofa się. Nareszcie. Strasznie bolało ale wiedziałam że to już na szczęście koniec. Był już przy końcu. Sapnęłam. Nagle usłyszałam jego głos- Uwaga.- i nie wyszedł ze mnie tylko z wielką siłą wszedł we mnie jeszcze mocniej i dalej. Moje oczy nabrały podwójnych rozmiarów. Co to miało być. Jeszcze bardziej boli. Tym razem nie stanął w miejscu lecz lekko cofał się i wracał. Zaczął sapać. Po kilku razach z większym impetem wszedł jeszcze dalej. Z moich ust wyrwał się straszny i głośny jęk.
-Już dobrze maleńka.- spomiędzy jego sapnięć wyrywały się pojedyncze słowa- jesteś taka ciasna!- poruszał się we mnie. Jego biodra ruszały się w jednym rytmie. Przy każdym mocniejszym wepchnięciu z moich ust wyrywały się jęki. Czułam budujące się coś w moim podbrzuszu. Byłam już mokra, podobnie zresztą jak on. Jego ruchy nie ustępowały. Tracę siły a to coś w moim podbrzuszu robi się coraz silniejsze. Nagle usłyszałam jego ochrypnięty głos- dojdź dla mnie maleńka!- spojrzałam w jego oczy. Jego tęczówki pociemniały. Nie były już takie brązowe jak wcześniej. One były. One były czarne. Wystraszyłam się jak to zobaczyłam. Co się dzieje? Gdzie jest tamten chłopak który mnie wcześniej całował? Jak ja mam niby dojść. O co mu chodzi. Nigdy tego nie robiłam. Jak to się robi? Wystarczyło kilka jeszcze mocniejszych pchnięć i kilka moich głośnych jęków. Nagle mój kręgosłup wygiął się na kształt literki U dotykałam tylko stopami i głową materaca na którym leżeliśmy. Moje palce u stóp podkuliły się tak że myślałam ze się zaraz połamią. Pięści mi się zacisnęły. Byłam cała mokra. Po moim całym ciele rozpłynęło się dobro. Przyjemność rozlała się po moich żyłach. Orgazm. Mój chyba pierwszy orgazm w życiu.
-Grzeczna dziewczynka.- usłyszałam gdy opadłam z powrotem na materac. Wszystko wróciło do normy. Nagle poczułam kolejne kilka pchnięć ale te były jeszcze silniejsze od wszystkich innych. Wszedł we mnie cały. Jeszce kilka takich ruchów i znowu kręgosłup oderwał się od materaca a palce podkurczyły. Kolejne dobro rozlało się po moim ciele. Ale to ie był koniec tylko opadłam na materac a poczułam kolejne jego pchnięcia. No nie, ja już nie mam siły. Nie przeżyje kolejnego orgazmu. Za dużo jak na jeden raz. Za dużo jak na pierwszy raz. Ale te dwa pchnięcia wystarczyły nie mi tylko jemu. Teraz był kolej Zayna. Teraz to on doszedł. Nagle się tak jakby zatrząsł i opadł bez silnie na mnie. Przyległ do mnie całym ciężarem ciała do materaca. Zamknęłam też wyczerpana doszczętnie oczy. Byłam strasznie zmęczona. A było dopiero popołudnie. Leżeliśmy tak przez kilka minut aż Zayn się podniósł na łokciach i powoli wyszedł ze mnie. Wykrzywiłam usta w grymasie. Teraz było tam tak pusto. Przyzwyczaiłam się do tej jego intymnej obecności we mnie. Wstał z łóżka i zdjął pełną prezerwatywę. Zakręcił ją przy końcu tak aby z niej nic nie wyleciało i wrzucił ją do kosza na śmieci. Podniósł wzrok na mnie i powiedział
-No i co nie było aż tak źle. Jak się czujesz?
-No dosyć dobrze ale jestem strasznie zmęczona. Wyczerpałeś ze mnie całą siłę- szepnęłam uśmiechając się słabo. A on za to pokazał swoje biały zęby.
-Chodź się odświeżyć.
-Nie mogę chodzić, mam za bardzo poranione nogi.- zrobiłam smutną minkę.
-W związku z tym wykąpiemy się w wannie.

_________________________________________________________________________________

Hej mamy 8 rozdział. No i Angel jest po pierwszym razie. Jak się macie z tą myślą? Ja się dalej trzęsę hahahahhahahaha
no dobra ok już spoko. Nie wiedziałam kiedy dodam ten rozdział ale poszło jakoś szybko. No więc z ręką na sercu serio... nie wiem kiedy będzie następny no bo wiecie ten wyjazd na d morze tak jak wam ostatnio mówiłam... postaram się jak najszybciej ale naprawdę nie mam pojęcia kiedy może w tym tygodni, może za dwa tygodnie a może nawet za miesiąc. Powiem tak nie znam dnia ani godziny hiiiiiiiiiiiii
no to do zobaczenia za nie wiem kiedy miłego czytania papapapaap

            MIDNIGHT MEMORIES <3

2 komentarze:

  1. Kiedy to robili myślałam,że ją wykorzystuje, ale później doszła .. xd <33333 kc uwielbiam ten rozdział i nie mogę doczekać się ich kompieli hahah

    OdpowiedzUsuń
  2. Na początku myślałam,że ją wykorzystuje, ale później doszła <333333 kocham ten rozdział i nie mogę się doczekać ich kąpieli hahah

    OdpowiedzUsuń