Rozdział 8
Obudził
mnie straszny ból stopy. Nie wiem czemu. Było mi gorąco. Chyba
miałam gorączkę. Też nie wiem czemu. Sięgnęłam ręką na
miejsce obok mnie. Było puste. Tylko zimne prześcieradło. Nic
więcej. Gdzie on jest? Otworzyłam powoli swoje oczy. Jasne
promienie słońca przedarły się przez moje powieki. Oślepiły
mnie. Powoli przyzwyczajałam się do tego światła. Usiadłam na
łóżku. Zerknęłam na swój brzuch. Opatulała go jedwabna, krótka
sukienka nocna. Polubiłam ten materiał. Był naprawdę wygodny.
Położyłam się z powrotem na miękkiej poduszce. Spojrzałam na
nocną szafkę i na zegarek, który na niej stał. Dochodziła już
11. już jest tak późno. Pora wstawać. Tym razem szybciej znowu
usiadłam na łóżku. Odrzuciłam kołdrę na bok. A na gołych
nogach poczułam powiew zimnego powietrza. Przesunęłam się po
miękkim materacu i usiadłam na skraju wielkiego łóżka. Stopy
upadły mi na miękki, jasny dywan. Odepchnęłam się rękami i
szybko wstałam. Tak jak zwykle zaćmiło mi oczy. A po chwili kolory
wróciły. Nagle poczułam nasilający, piekielnie mocny ból w
obydwu stopach. Nie mogłam stać. Opuściłam wzrok na dół i
zobaczyłam bandaże na moich stopach. Co do cholery tu się dzieję?
Co to jest? Co mi się stało? Zaczęło mi się wszystko
przypominać. Cały wczorajszy wieczór. Szkło, krew, wrzątek,
pocałunki, poparzenia, ból. Pamięć wróciła. Ból jeszcze
bardziej się nasilił. Nie wytrzymałam nawet kilku sekund stojąc.
Od razu upadłam na ziemię. Ale nie złapałam równowagi i nie
spadłam do tyłu na łóżko ale poleciałam do przodu na brzuch,
upadając na miękkim dywanie. Jęknęłam w ból gdy moja klatka
piersiowa z tyknęła się z posadką. Zapomniałam o moim całym
poparzonym brzuchu. Nie zrobiłam nawet kroku a już leżałam na
ziemi. Spróbowałam się podnieść na rękach do pozycji siedzącej.
Nareszcie się udało. Doczołgałam się do łóżka na które jakoś
się wciągnęłam. Przykryłam się kołdrą bo na początku
zupełnie zapomniałam o tym że nie mam na sobie bielizny. Zakryłam
się pościelą i sięgnęłam do swoich stóp. Powoli zaczęłam
odwijać bandaż z jednej nogi. Był cały w czerwony. Aż tak mi
stopy krwawiły? Po prostu był aż przemoczony moją krwią że bez
większego trudu można by było z niego to wyciskać. Gdy wreszcie
doszłam do skóry przeraziłam się na widok moich stóp. Były całe
poranione a najbardziej od dolnej strony. Były głębokie rany. Moja
stopa była tak napuchnięta że wyglądał jak by ktoś skleił
cztery moje stopy w jedną całość. Wyglądało to strasznie.
Szybko zakręciłam z powrotem bandaż tak jak był wcześniej i
opadłam na poduszki. Boże co ja narobiłam. Przecież tak się nie
pokarze mamie. A muszę już dzisiaj wrócić żeby się nie
niepokoiła. Jak ja nawet nie mogę zrobić kroku. Nie mogę wystać
sekundy. Masakra. A to wszystko przez ta kurewską imprezę. Nigdy
więcej żadnych imprez, clubów, drinków i zabaw. Koniec z tym.
Nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Podniosłam głowę
żeby sprawdzić kto to. Zayn. Był ubrany w dopasowany do niego
garnitur. Wyglądał świetnie.
-Dzień
dobry. Jak się spało?
-Dobrze.
A jak tobie.- odpowiedziałam swoim ochrypniętym głosem. I usiadłam
cały czas nie odrywając pościeli od swojego dekoltu. Zamknął za
sobą drzwi i podszedł do łóżka na które po chwili usiadł.
Podsuną się do mnie. I szepną mi do ucha.
-Też
dobrze, piękna.- czerwony rumieniec wleciał na moje policzki,
poczułam ciarki w dole kręgosłupa. Pocałował mnie w policzek. I
usiadł z powrotem obok mnie. Zobaczył chyba moje czerwone policzki
i się uśmiechną.- jak się czujesz? Bolą cię jeszcze te
poparzenia?
-Trochę.
Ale już mniej niż wczoraj. Tylko że nie mogę stanąć na nogach
przez te stopy.- chłopak zmarszczył brwi. Był zamyślony.
-Czyli
że dzisiaj jeszcze nie wrócisz jak na razie do domu.- no i tego się
obawiałam najbardziej. -zadzwoń zaraz do swojej mamy i powiedz że
jest wszystko dobrze ale trudno ci się chodzi przez ból kolana i
wrócisz we wtorek i że będziesz jeszcze dzwonić.- co ja nie umiem
kłamać. Nie powiem tego mamie. No ale nie mogę też powiedzieć
prawdy. Kurde co ja mam zrobić. Moja mama jest przecież taka
opiekuńcza i w ogóle nie pozwoli mi zostać jeszcze do wtorku. To
wbrew jej zasadom. Będzie się za bardzo martwiła. No kurde. Z
zamyślenia wyrwał mnie jego głos- jesteś głodna?
-Mhm
trochę. - wstał i wyszedł z pokoju. A ja zostałam sama z tą
strasznie trudną myślą. Co ja mam zrobić. Ale zostaje mi tylko
jedno, okłamać mamę. Zayn po chwili wrócił z powrotem do pokoju
w rekach niosąc tackę na której leżał talerz ze świeżą
jeszcze gorącą jajecznicą i tostami i stał tam także kubek z
ciepłą kawą. Chłopak położył mi tackę na nogach przykrytych
kołdrą i wyszedł z pomieszczenia. Cały czas przytrzymywałam
pościel przy swojej klatce piersiowej i nie zamierzałam jej puścić.
Zaczęłam jeść. Jajecznicy była przepyszna. Wypiłam powoli kawę
uważając na to aby się nie poparzyć. Odłożyłam tackę na
szafkę nocną. Momentalnie do pokoju wszedł Zayn i zabrał tackę.
Po chwili wrócił i usiadł znowu koło mnie na łóżku. Jeju ale
on jest szybki. Nie wiedziałam że można robić śniadanie aż tak
szybko.
-Dziękuję.-szepnęłam.
Odkręciłam głowę w jego stronę. Patrzyliśmy się teraz prosto
sobie w oczy. Moje ręce cały czas mocno przytrzymywały kołdrę
przyciskając ją do mojego dekoltu. Nagle jego usta z wielką siłą
przyległy do moich. Nasze wargi mocno do siebie przylegały.
Otworzyłam szeroko swoje oczy. Nie spodziewałam się tego. Nigdy
jeszcze tak się z nikim nie całowałam. Nie byłam jeszcze
przygotowana. Jego język niepostrzeżenie wślizgną się do mojej
buzi. Złapał dwoma rękami moją twarz z dwóch stron. Jego długi
język zaglądał do wszystkich zakamarków w moich ustach. Jakby
zwiedzał moje usta jak najdokładniej. Nie odwzajemniałam pocałunku
ponieważ nie umiałam. Nigdy jeszcze się tak nie całowałam więc
skąd miałam wiedzieć jak to się robi. Nagle nasze usta się
oderwały od siebie. Z trudem łapaliśmy powietrze. Nie
przerywaliśmy naszego kontaktu wzrokowego.
-Jesteś
gotowa? Postaram się być delikatny.-usłyszałam jego ochrypły
głos. Ej czekaj. Na co jestem gotowa. O co chodzi?
-Na
co?- zapytałam, marszcząc brwi i układając usta w jedną prostą
linie.
-Na
twój pierwszy raz.- powiedział uśmiechając się pokazując swoje
białe zęby. Co. Nie jestem gotowa. Czy on jest normalny. Nie no
dobra wiem że nie jest normalny. Chyba zauważył moją nie pewność
i zawahanie. I dodał-Zaufaj mi, będzie dobrze.- moje ręce jeszcze
bardziej przycisnęły kołdrę do mojej klatki piersiowej. Chłopak
po raz kolejny oplótł swoimi rękami moją twarz i z impetem
przyległ swoimi miękkimi ustami do moich warg. Jego język znowu
wepchną się do mojej buzi i zaczął poruszać moim językiem. Jego
ręce powoli zjechały po mojej szyi aż dotarł do moich dłoni
przytrzymujących mocno kołdrę przy moim dekolcie. Nie zaprzestając
pocałunku oderwał moje zaciśnięte w pościeli ręce i podniósł
mi je na wysokość mojej głowy. Drugą ręką odkrył moje ciało a
kołdra poleciała na ziemię. Moje ciało zakrywał już tylko ten
jedwabny materiał sukienki. Zayn ustami lekko mnie popchną do tyłu
a ja bezwładnie upadłam na poduszki. Jedną ręką cały czas
przytrzymywał moje ręce oparte o poduszki nad moją głową. Jego
język dalej bawił się moim u mnie w ustach. Jego druga ręka
jednym ruchem ściągnęła ze mnie cały cienki materia, który
wylądował za łóżkiem na miękkim dywanie. Zamknęłam oczy.
Leżałam przed nim nago. Wreszcie oderwał się od moich ust i
zjechał ścieżką pocałunków wzdłuż mojej szyi. Z trudem
łapałam powietrze. Nie odrywając ust od mojej szyi zdjął swoją
marynarkę a potem białą koszulę. Kolejne dwie rzeczy wylądowały
na ziemi. Otworzyłam oczy. Był taki piękny. Ja przy nim wyglądałam
jak jakaś wiedźma. Puścił moje ręce ale bałam się je stamtąd
wziąć więc zostały tak jak je tam zostawił. Zjechał ustami
jeszcze niżej. Dotarł do moich piersi, które po chwili ręką
zaczął ściskać. Przy każdym ściśnięciu z moich ust
wydostawał się głośny jęk. Językiem przejechał dookoła mojego
pępka. W moim brzuchu wirowało miliony motyli. Czułam ciarki w
dole kręgosłupa. Chłopak sięgną do swojego rozporka i szybko go
odpiął. Zdjął spodnie ale wcześniej wyjął małą srebrną
torebeczkę z kieszeni. Przyglądałam się dokładnie każdemu
ruchowi jaki wykonywał. Popatrzył się prosto w moje oczy i
zauważyłam zmartwienie, troskę, obawy przed czymś. Trudno było
określić o co mu chodzi. Nagle się odezwał.
-Chcesz
na pewno to zrobić? Jesteś gotowa?-nie byłam gotowa ale
przemyślałam to już wcześniej. Mam prawie 19 lat. Jestem dorosła.
Muszę spróbować bo i tak przecież kiedyś to zrobię. Chyba nie
mam czasu oczekiwać na mojego księcia z bajki. Bo on nigdy nie
przyjdzie. Nie doczekam się. A może to on jest tym księciem tylko
tego jakoś nie zauważyłam wcześniej. No nic muszę spróbować.
Lekko kiwnęłam głową na znak że chce to zrobić i że jestem
gotowa. Uśmiechną się, widać że był to szczery uśmiech.
Szybkim ruchem zdjął swoje dopasowane bokserki a moim oczom ukazała
się jego ogromna erekcja. Serio był wielki. Ale to przecież Zayn u
niego wszystko jest ogromnych rozmiarów. Rozerwał srebrne
opakowanko i wyciągnął z niego prezerwatywe którą naciągnął
na swojego członka. Podszedł do łóżko i na nie wszedł. Uklękną
nade mną okrakiem. Nasze brzuchy przylegały do siebie. Oparł
łokcie po dwóch stronach mojej głowy. Pocałował mnie w policzek
i szepnął prosto do mojego ucha.
-Noto
jedziemy. Gotowa?- po raz drugi zapytał o to samo. No niech już to
zrobi chce mieć już to za sobą. Po raz kolejny kiwnęłam głową
i szepnęłam ledwo słyszalnie.
-Tak.-
zaczęłam szybciej oddychać. Jego penis zaczął kręcić kółka
wokół mojego wejścia i nagle wszedł we mnie. Przebił moją
błonę. Jęknęłam, mówili że to nie boli to dlaczego mnie to
zabolało. Zacisnęłam jak najmocniej oczy. Czułam jego oddech na
swoim policzku.
-Jesteś
taka ciasna.- szepnął przez zaciśnięte zęby. Nie ruszał się.
Czułam nie komfort tam u dołu. Chciałam żeby już ze mnie
wyszedł. Nie było to za przyjemne. Nie wiem jak ludziom to może
sprawiać przyjemność. Nie wiem jak Jessy może to robić co
najmniej dwa razy w tygodniu z jakimkolwiek chłopakiem którego
spotka w clubie. Nie rozumiem ludzi. Może jestem jakaś dziwna. Może
jestem inna od wszystkich. Ale powiem szczerze to mi nie sprawia
przyjemności to mi raczej sprawia ból i obrzydzenie. Dalej się nie
ruszał. Jak by zastygł w miejscu. Nie wytrzymałam, dziwny
dyskomfort nie dawał wyjścia. Robiło się coraz gorzej. Co raz
bardziej bolało. Musiał wyjść zemnie, za duży ból.
-Nie
dam rady!- pisnęłam- wyjdź ze mnie!- ani drgnął- proszę-pisnęłam
zaciskając pięści. Przerażenie powoli brało górę. Co ja mam do
cholery zrobić. Nagle się poruszył, już myślałam że wyjdzie ze
mnie ale poszło w drugą stronę. Wepchną go jeszcze głębiej.
Krzyknęłam, sama nie wiem czemu może trochę z bólu, przerażenia,
strachu. I znowu stanął w bezruchu. Nie ruszył się w żadną
stronę.
-Csii,
już dobrze. Otwórz oczy.-nie chciałam. Ale po chwili otworzyłam i
spojrzałam prosto w jego tęczówki.- Grzeczna dziewczynka.-
strasznie bolało. Już nie wytrzymuje z bólu. Nie chce go mieć w
sobie. On jest za duży.
-Strasznie
boli!-krzyknęłam-proszę!- zacisnęłam zęby. Czułam jak by mi
się miały zaraz połamać. Ale to i tak nie przebiło bólu jaki
był od pasa w dół.
-Spokojnie.-
jak ja mam być niby spokojna. Poczułam jak powoli ze mnie wychodzi.
Cofa się. Nareszcie. Strasznie bolało ale wiedziałam że to już
na szczęście koniec. Był już przy końcu. Sapnęłam. Nagle
usłyszałam jego głos- Uwaga.- i nie wyszedł ze mnie tylko z
wielką siłą wszedł we mnie jeszcze mocniej i dalej. Moje oczy
nabrały podwójnych rozmiarów. Co to miało być. Jeszcze bardziej
boli. Tym razem nie stanął w miejscu lecz lekko cofał się i
wracał. Zaczął sapać. Po kilku razach z większym impetem wszedł
jeszcze dalej. Z moich ust wyrwał się straszny i głośny jęk.
-Już
dobrze maleńka.- spomiędzy jego sapnięć wyrywały się pojedyncze
słowa- jesteś taka ciasna!- poruszał się we mnie. Jego biodra
ruszały się w jednym rytmie. Przy każdym mocniejszym wepchnięciu
z moich ust wyrywały się jęki. Czułam budujące się coś w moim
podbrzuszu. Byłam już mokra, podobnie zresztą jak on. Jego ruchy
nie ustępowały. Tracę siły a to coś w moim podbrzuszu robi się
coraz silniejsze. Nagle usłyszałam jego ochrypnięty głos- dojdź
dla mnie maleńka!- spojrzałam w jego oczy. Jego tęczówki
pociemniały. Nie były już takie brązowe jak wcześniej. One były.
One były czarne. Wystraszyłam się jak to zobaczyłam. Co się
dzieje? Gdzie jest tamten chłopak który mnie wcześniej całował?
Jak ja mam niby dojść. O co mu chodzi. Nigdy tego nie robiłam. Jak
to się robi? Wystarczyło kilka jeszcze mocniejszych pchnięć i
kilka moich głośnych jęków. Nagle mój kręgosłup wygiął się
na kształt literki U dotykałam tylko stopami i głową materaca na
którym leżeliśmy. Moje palce u stóp podkuliły się tak że
myślałam ze się zaraz połamią. Pięści mi się zacisnęły.
Byłam cała mokra. Po moim całym ciele rozpłynęło się dobro.
Przyjemność rozlała się po moich żyłach. Orgazm. Mój chyba
pierwszy orgazm w życiu.
-Grzeczna
dziewczynka.- usłyszałam gdy opadłam z powrotem na materac.
Wszystko wróciło do normy. Nagle poczułam kolejne kilka pchnięć
ale te były jeszcze silniejsze od wszystkich innych. Wszedł we mnie
cały. Jeszce kilka takich ruchów i znowu kręgosłup oderwał się
od materaca a palce podkurczyły. Kolejne dobro rozlało się po moim
ciele. Ale to ie był koniec tylko opadłam na materac a poczułam
kolejne jego pchnięcia. No nie, ja już nie mam siły. Nie przeżyje
kolejnego orgazmu. Za dużo jak na jeden raz. Za dużo jak na
pierwszy raz. Ale te dwa pchnięcia wystarczyły nie mi tylko jemu.
Teraz był kolej Zayna. Teraz to on doszedł. Nagle się tak jakby
zatrząsł i opadł bez silnie na mnie. Przyległ do mnie całym
ciężarem ciała do materaca. Zamknęłam też wyczerpana
doszczętnie oczy. Byłam strasznie zmęczona. A było dopiero
popołudnie. Leżeliśmy tak przez kilka minut aż Zayn się podniósł
na łokciach i powoli wyszedł ze mnie. Wykrzywiłam usta w grymasie.
Teraz było tam tak pusto. Przyzwyczaiłam się do tej jego intymnej
obecności we mnie. Wstał z łóżka i zdjął pełną prezerwatywę.
Zakręcił ją przy końcu tak aby z niej nic nie wyleciało i
wrzucił ją do kosza na śmieci. Podniósł wzrok na mnie i
powiedział
-No
i co nie było aż tak źle. Jak się czujesz?
-No
dosyć dobrze ale jestem strasznie zmęczona. Wyczerpałeś ze mnie
całą siłę- szepnęłam uśmiechając się słabo. A on za to
pokazał swoje biały zęby.
-Chodź
się odświeżyć.
-Nie
mogę chodzić, mam za bardzo poranione nogi.- zrobiłam smutną
minkę.
-W
związku z tym wykąpiemy się w wannie.
_________________________________________________________________________________
Hej
mamy 8 rozdział. No i Angel jest po pierwszym razie. Jak się macie
z tą myślą? Ja się dalej trzęsę hahahahhahahaha
no
dobra ok już spoko. Nie wiedziałam kiedy dodam ten rozdział ale
poszło jakoś szybko. No więc z ręką na sercu serio... nie wiem
kiedy będzie następny no bo wiecie ten wyjazd na d morze tak jak
wam ostatnio mówiłam... postaram się jak najszybciej ale naprawdę
nie mam pojęcia kiedy może w tym tygodni, może za dwa tygodnie a
może nawet za miesiąc. Powiem tak nie znam dnia ani godziny
hiiiiiiiiiiiii
no
to do zobaczenia za nie wiem kiedy miłego czytania papapapaap
MIDNIGHT
MEMORIES <3