czwartek, 10 kwietnia 2014

Rozdział 7

Nareszcie dojechaliśmy do mojego domu. Zapłaciłam taksówkarzowi i wyszłam z taksówki. Taksówka odjechała a ja podbiegłam po schodkach i stanęłam koło drzwi. Wyjęłam klucz z małej brązowej torebki i otworzyłam nim drzwi. Weszłam i zdjęłam drzwi. Sprawdziłam dwa razy czy na pewno dobrze zamknęłam drzwi na klucz. Bo znając życie po jakimś czasie dowie się gdzie ja mieszkam i przyjdzie. Bo bóg wie co tam w tych informacjach jest o mnie napisane. Byłam sama w domu. Moja mama pewnie była w pracy, chociaż że to późna sobota to pewnie po pracy pojedzie jeszcze do sklepu na jakieś zakupy. Tak jak zwykle. Więc nie zanosi się na to że przyjedzie przed 22. Zmierzyła w stronę lodówki. Nie powinnam uciekać. Ale sam się o to prosił. Mam tylko nadzieję że mnie tu nie znajdzie. Bo jeżeli uda mu się mnie odnaleźć to już jest po mnie. Już nie żyje. Otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej jakąś sałatkę z warzyw która nie wyglądała aż tak źle. Zjadłam tyle ile mi się udało zmieścić w moim żołądku. Cały czas byłam lekko zaniepokojona. Bałam się. Bałam się że mnie znajdzie. Że tu przyjdzie. Byłam teraz bez telefonu. Nie mogła bym nawet zadzwonić po jakąś pomoc. Byłam sama w domu. Zrobiłam sobie w wielkim czarnym kubku przepyszne, gorące kakao. Usiadłam na jasnej kanapie w salonie przed telewizorem który właśnie włączyłam. Usiadłam i opatuliłam się czerwonym, cieplutkim moim ulubionym kocykiem i wzięłam wielki kubek do rąk i ocieplałam nim swoje dłonie, wolno sącząc gorący napój. Patrzyłam się obojętnie w ekran telewizora. Gdyby ktoś zapytał się mnie co właśnie leci w telewizji. Pewnie nie umiałam bym na to pytanie odpowiedzieć. Patrzyłam się po prostu na ruchome, kolorowe obrazki na ekranie telewizora. To był penie jakiś film przygodowy ale nie zwracałam jakoś na to uwagi. Nie obchodziło mnie to. Na dworze było z 30 stopni Celsjusza a ja siedziałam w domu opatulona kocem po sam nos i pijąc powoli gorące kakao. Nerwy powoli ze mnie schodziły. Ale nie umiałam przestać o nim myśleć. Zayn. On jest taki dziwny. Jak jakiś anioł. On nie zachowuje się jak człowiek. Może on jest jakimś szczurem doświadczalnym lub coś. Bo nie sądzę żeby tacy ludzie normalnie przychodzili na świat. Coś jest po prostu z nim nie tak. Z zamyślenia wyrwało mnie to że poparzyłam się gorącą czekoladą w język. Strasznie szczypało. Zaczęłam machać ręką w geście chłodzenia. Czułam rosnące burchle na języku. Cały czas mocno szczypało. Wróciłam do tamtej pozycji. Było już prawie ciemno. Światło w salonie dawał już tylko telewizor. Znowu bez czynie patrzyłam się w ekran i powoli zatracałam się w swoim raju myśli. Gdy nagle ekran zasłoniło mi coś czarnego. Duża postura kogoś. W pokoju rozległ się głęboki jego głos.
-Balkon też się zamyka- podskoczyłam na kanapie i krzyknęłam z przerażenia. Wrzątek z kubka wylał się na mój brzuch i nogi. Krzyknęłam tym razem z bólu. Kubek spadł na ziemie i rozbił się na miliony małych kawałeczków szkła. Zrzuciłam z siebie teraz już mokry i brązowy kocyk a sama podskoczyłam i stopami stanęłam na posadce. Stanęłam gołymi stopami na rozbitych kawałkach szkła. Po raz kolejny pisnęłam z ból. Łzy pakowały się do moich oczu i niebezpiecznie zmierzały do wypłynięcia. Chłopak podbiegł do mnie. Nie mogłam się ruszyć. Stałam na szkle. Na ziemi widziałam moją krew wypływającą ciurkiem z moich stup. Bolało jak cholera. Zacisnęłam pięści i zęby. Stałam a szkoło głębiej wbijało się w moje ciało. Chłopak podniósł mnie szybkim ruchem i położył sobie na rękach.
-Jery!!!-rozległ się jego poważny głos. Jego ochroniarz pojawił się w drzwiach- posprzątaj tu, tak żeby nie było śladu bycia. Jak najszybciej. Biorę samochód.- wyniósł mnie na dwór. Trzymałam się mocno jego bluzki i wciskałam głowę w jego tors. Wszystko mnie strasznie bolała, szczypało no sama nie wiem. Nie czułam stóp. A brzuch i nogi czułam jak mnie strasznie pieką i pojawiają się na nich takie małe burchelki. Każdy ruch mnie bolał. Łzy cały czas strumieniami leciały mi po policzkach.
-Będzie dobrze- usłyszałam jego ochrypnięty szept, koło mojego ucha. Otworzył tylne drzwi od samochodu i położył mnie na tylnych siedzeniach. Głośno wciągnęłam powietrze przez zęby z bólu. Zayn zamkną drzwi i wsiadł na miejsce kierowcy. Odpala samochód i ruszamy. Jechaliśmy strasznie szybko. Kręciło mi się w głowie. Byłam osłabiona. I czułam się strasznie słabo. Zamknęłam oczy, ale to ni pomogło. Wszystko piekło. Jakby mi ktoś wywiercał dziurę w ciele ale nie jestem pewna w którym miejscu.
-Już dojeżdżamy. Nie zasypiaj. Chociaż spróbuj.-próbuje przez cały czas debilu. Ale nie miałam siły nawet odpowiedzieć. Otworzył wszystkie te różne bramy kodami i jak najszybciej wjechaliśmy i zatrzymaliśmy się na parkingu. Chłopak wręcz wybiegł z samochodu po to aby mnie zaraz wyciągnąć z auta. Wziął mnie z powrotem na ręce i szybkim tempem ruszył w stronę drzwi wejściowych. Wybrał jakiś kod a drzwi stanęły otworem. Przeszedł przez salon i przed pokój potem wszedł po schodkach aż weszliśmy do mojego pokoju. Zamknął za sobą drzwi i delikatnie położył mnie na moim łóżku. Pobiegł do mojej łazienki i przyniósł z niej jakiś chyba chłodzik, który wyglądał podobnie jak termofor. Podszedł do moich gołych stóp. Obserwowałam jego każdy ruch. Pobiegł z powrotem do łazienki i wrócił z pęsetą. Zmarszczyłam brwi.
-Co zamierzasz zrobić?- szepnęłam bezsilnie.
-Masz jeszcze pełno szkła w stopach.-dotkną mojej stopy i ukucną. Pisnęłam z bólu. Powoli pęsetą zaczął wyjmować szkło z mojej skóry. Piszczałam i zaciskałam pięści z bólu. Po kilkunastu minutach skończył. Zabandażował moje stopy białym bandażem. A ja tylko zacisnęłam powieki. Cały czas cholernie bolało. Zapominając o wszystkim podniosłam rękę i położyłam ją na brzuchu. Ale gdy tylko moja ręka s tyknęła się z materiałem mojej bluzki. Krzyknęłam z bólu. Zupełnie zapomniałam o tych poparzeniach. Chłopak wyszedł z łazienki. Niósł jakąś małą buteleczkę czegoś w ręku. Wszedł na łóżko. Zamknęłam oczy. A gdy je otworzyłam chłopak siedział okrakiem nade mną ale nie dotykając mnie ani trochę, niczym.
-Mogę?- zapytał ochrypłym głosem, patrząc się prosto w moje tęczówki. Pokazywał na bluzkę i spodnie. Wiedziałam że w końcu będzie musiał to zrobić przez te cholerne oparzenia. Chwilę się zastanawiałam. Dobra pozwolę mu ale tylko raz i tak jestem strasznie osłabiona a przez to raczej mi nic nie zrobi. Lekko kiwnęłam głową na znak zgody. Na jego ustach pojawił się uśmieszek. I już tego pożałowałam. Strach powrócił.
-Podnieś ręce.- zrobiłam jak kazał. Zayn złapał za dół mokrej koszulki i powoli, delikatnie przeciągną ją przez całe moje ciało aż doszło do mojej głowy. Zdjął ją do końca a następnie odrzucił gdzieś za siebie. Bluzka upadła na ziemie. Popatrzył się na moją klatkę piersiową i zagryzł dolną wargę swoich ust. Chciałam mu przywalić z plaskacza prosto w jego policzek ale nie miałam aż tyle siły. Następnie dorwał się do mojego guzika i rozporka. Rozpiął powoli te dwie rzeczy i delikatnie zaczął zdejmować moje rurki. Doszedł do kostek i przeciągną spodnie jeszcze delikatniej ze względu na bandaże aby się nie zsunęły. Również mokre spodnie upadły na podłogę. Leżałam teraz przed nim pół nago.-jesteś piękna- usłyszałam jego głos. Zszedł z łóżka podniósł małą buteleczkę.
-Co to?-spytałam cicho.
-Żel chłodzący na poparzenia.- w pokoju panował pół mrok. Paliła się tylko jedna lampka. Zamknęłam oczy a chłopak wszedł z powrotem na łóżko i usiadł znowu okrakiem nade mną. Wylała trochę żelu sobie na rękę i powoli zaczął wsmarowywać go w mój brzuch. Wykrzywiłam plecy w łuku z bólu. Opadłam z powrotem na łóżko kiedy oderwał rękę od mojego brzucha aby nalać następną porcję żelu chłodzącego. Czułam już w jednym miejscu ulgę. Z powrotem dotkną moje brzucha a ja znowu wykrzywiłam plecy w łuku tak mocno że dotknęłam swoim miejscem intymnym jego krocza. Opadłam znowu na łóżko. Potem było już trochę lepiej. Nogi aż tak nie szczypały jak wsmarowywał tą maść w nie. Czułam się już o wiele lepiej. Naprawdę o mnie zadbał. Aż się dziwiłam. Nie wyglądał na takiego. A tak bardzo mi pomógł. Poszedł teraz do łazienki. Zaczynało mi się robić chłodno ale nie miałam siły przykryć się kołdrą na której właśnie leżałam. Zayn wyszedł z łazienki i z powrotem wszedł na łóżko. Moje oczy ujrzały jego piękną, umięśnioną, wytatuowaną klatę. Musiał zdjąć koszule w łazience. Znowu usiadł nade mną okrakiem. Patrzyliśmy się w swoje oczy.
-Mogę cię przebrać?-po namyśle przytaknęłam głową. No bo czy miałam jakiś inny wybór. Uśmiech znowu pojawił się na jego ustach. Sięgną do mojego stanika, który na nieszczęście był zapinany z przodu. Zaczęłam szybciej oddychać. Moje serce zaczęło szaleć gdy tylko dotkną mojego stanika. Powoli go rozpiął i zdjął go z ramion. Biustonosz wylądował na ziemi. Nie było już odwrotu. Pewnie zobaczył tam nic. Bo miałam to po mamie to znaczy nie miałam. Nie miałam nigdy dużych cycek tak jak moja mama. Po prostu nie mamy dekoltu. Za to Jessy ma i to duży. Jest chuda tak jak ja ale dekoltu to jej chyba każdy zazdrości. Pocałował mnie w policzek a potem ścieżką pocałunków zjechał aż do mojej jednej piersi. Mój wzrok powędrował na sufit. Zaczęłam jeszcze szybciej oddychać. Jedną ręką złapał mnie za drugiego i mocniej ścisnął. Cichy jęk wyrwał się z moich otwartych ust. Poczułam jak się uśmiecha przy mojej skórze. Ścieżką pocałunków zjechał jeszcze niżej. Nie odrywał ust od mojej skóry. Zatrzymał się przy linii mojej dolnej bielizny. Dwoma rekami złapał za gumkę od moich majtek i jednym ruchem ściągną je zemnie. One także wylądowały na ziemi. Poczułam powiew zimnego powietrza na mojej kobiecości. Ciarki w dole kręgosłupa nadal nie przechodziły. Zaczął dalej całować namiętnie moje uda od wewnętrznej strony. Leżałam naga. Jego jedna ręka powędrowała do mojej piersi a jego usta dalej całowały moje uda i na około mojej kobiecości. Ponownie ręką ścisną moją pierś. A z moich ust wyleciał niekontrolowany głośny jęk. Moje sutki stanęły. On ponownie zrobił to samo co wcześniej tylko że z drugim a ze mnie wyleciał taki sam dźwięk jak kilka sekund temu. Robiło mi się coraz słabiej. Na czole zbierały mi się już kropelki potu. Zayn chyba to zauważył ze słabnę w oczach i nagle przestał. /pocałował mnie znowu w policzek.
-Jesteś naprawdę piękna.- szepną mi do ucha swoim namiętnym głosem. Sięgną po tą samą sukienkę nocną co wtedy. Leżała koło mnie na łóżku. Musiał ja wcześniej przynieść. Podniosłam się lekko na łokciach a chłopak przełożył mi przez głowę jedwabny materiał. Sięgała mi ona do połowy ud. Mam tylko nadzieje że w nocy nie podwinie mi się wysoko. Wyją kołdrę z pode mnie i przykrył mnie nią.
-Straciłaś trochę krwi i dlatego jest ci słabo. Śpij. Dobranoc.- pocałował mnie w policzek i zmierzył do drzwi.
-Nie zostaniesz ze mną?- zapytałam cicho przez brak siły. Uśmiechną się. Och kocham ten widok.
-No dobra, ale tylko aż zaśniesz.-położył się koło mnie na kołdrze.
Powieki momentalnie zrobiły mi się strasznie ciężkie. Zatraciłam się w świecie snów.
_____________________________________________________________________________________________

Dzień dobry. Jak tam? Rozdział siódmy dosyć inny. Ale ja na przykład nie chciała bym być na jej miejscu na początku rozdziału. Aaałłłłłłłłłłćććć. Okay. Kolejny rozdział nie wiem kiedy się pojawi bo teraz idą święta a moi rodzice planują jakiś rodzinny wyjazd świąteczny :P na przykład nad morze :P Więc nie wiem jak to wszystko będzie. Dobra mam nadzieję że rozdział się podobał.
A tutaj daje wam jeszcze link do bloga mojej przyjaciółki jest naprawdę fajny.http://pervertniallhoranfanfiction.blogspot.com/?m=1 Jest o Niall'u. Naprawdę ona się bardzo stara i mam nadzieję że chociaż wejdziecie żeby go zobaczyć. Bardzo proszę. No to miłego czytania. Pa pa pa pa pa pa pa pa .

                                ROCK ME <3